Pominięty Maciej Bydliński walczy o swoje

Photo credit: RaceOnTheEdge / Foter / CC BY-NC-SA
Photo credit: RaceOnTheEdge / Foter / CC BY-NC-SA

Polski Związek Narciarski na posiedzeniu 23. kwietnia ogłosił nowe składy grup szkoleniowych na sezon 2015/2016. W kadrze narciarstwa alpejskiego zabrakło miejsca dla Macieja Bydlińskiego, który był jej głównym filarem od wielu lat. Co teraz stanie się z naszym najlepszym alpejczykiem?

Po różnych decyzjach PZN wielu naszych narciarzy podejmowało decyzje o zakończeniu kariery, ostatnio m.in. Karolina Chrapek czy Agnieszka Gąsienica-Daniel, choć oczywiście na te wybory mogło wpłynąć także wiele innych czynników. Chrapek została pominięta przy nominacjach na Mistrzostwa Świata 2015 w Vail/Beaver Creek, zaś Gąsienica-Daniel (teraz Gąsienica-Gładczan) nie została powołana na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi w 2014 roku. Czy Macieja Bydlińskiego czeka podobny los? Jedno jest pewne. Bez wsparcia narodowego związku nie byłby on w stanie utrzymać się na dotychczasowym poziomie. Utworzona na nowy sezon kadra A, jest de facto kadrą młodzieżową złożoną z bardzo młodych zawodników. Najstarszy w tym gronie Michał Jasiczek ma obecnie 21 lat, a najmłodsi Szymon Bębenek i Piotr Habdas to 17-latkowie. W kadrze znalazł się jeszcze 18-letni Jędrzej Jasiczek.

Według słów wiceprezesa PZN ds. narciarstwa alpejskiego i prezesa TZN, Andrzeja Kozaka, Maciej Bydliński do kadry młodzieżowej się nie kwalifikuje, gdyż jest już starszym zawodnikiem, a osobnej kadry nikt dla niego utworzyć nie może. Eurosport.onet.pl donosi, powołując się na słowa Andrzeja Kozaka, że Bydlińskiemu została przedstawiona propozycja, zgodnie z którą miałby on zostać jeżdżącym trenerem, aby nie tracić najlepszego zawodnika jakim w tej chwili Polska dysponuje.

Sam Bydliński był zaskoczony rozwojem sytuacji, gdyż w poprzednim sezonie dwukrotnie punktował w Pucharze Świata w superkombinacji, a także poprawił swoje FIS punkty, a od czasów Andrzeja Bachledy żaden inny Polak punktów w PŚ nie zdobywał. W klasyfikacji superkombinacji zajął 19. pozycję. Rozczarowany sposobem w jaki go potraktowano przesłał do PZN pismo o następującej treści:

„Propozycja kontynuowania dalszego rozwoju kariery pod Akademickimi Centrami Szkoleniowymi jest to dla mnie olbrzymim zaskoczeniem w świetle osiągniętych wyników i nie daje żadnych perspektyw na rozwój. Uważam, iż w tym przypadku jest to narciarska emerytura na, którą się nie zgadzam i w tym przypadku będę zmuszony zakończyć karierę po najlepszym sezonie w historii moich startów. Przecież to jest absurd!!!

Uważam, że system szkolenia jesteśmy w stanie budować od tego co posiadamy, od tego w co już zainwestowaliśmy latami, bo takie rzeczy nazywane doświadczeniem są bezcenne. Niszcząc 5-letnią pracę trenera Kovara, wyniki które posiadamy, dobry start-up na następne sezony zmarnujemy dotychczasową pracę i nakłady w momencie kiedy możemy z nich czerpać korzyści.

Logicznym jest by w przypadku pojawiającej się możliwości stworzenia grupy szkoleniowej opartej o znacznie młodszych zawodnikach stworzyć warunki wzajemnej współpracy i wsparcia”

Kolejnymi krokami rozważanymi przez zawodnika mają być interwencja w Ministerstwie Sportu i Turystyki oraz czynności prawne.

Jak widać Bydliński kariery kończyć nie chce, a rola zaproponowana mu przez PZN także mu nie odpowiada. Na efekt końcowy starcia między zawodnikiem a związkiem będziemy musieli jeszcze chwilę poczekać.

Źródło: eurosport.onet.pl

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.