Polskie skoczkinie po kolejnym obozie. Kruczek: “Było to jedno z trudniejszych zgrupowań”

Fot. Angelika Uchacz

Za polskimi skoczkiniami kolejne z zagranicznych zgrupowań. Tym razem podopieczne Łukasza Kruczka szlifowały formę na obiektach w Ramsau i Bischofshofen. Nietypowa specyfika austriackich skoczni sprawiła jednak dużo trudności naszym kadrowiczkom. Było to jedno z trudniejszych zgrupowań. Szczególnie obiekt Paul Ausserleitner Schanze, na którym zawodniczki skakały po raz pierwszy.

Fot. Angelika Uchacz

Po okresie treningów na rodzimych obiektach – głównie w Szczyrku i w Zakopanem – polskie kadrowiczki wyruszyły na drugi tego lata zagraniczny obóz. Tym razem wybór padł na Austrię i obiekty w Ramsau oraz Bischofshofen. Zdaniem szkoleniowca kadry kobiet – Łukasza Kruczka – nietypowa specyfika tamtejszych skoczni dała się we znaki jego podopiecznym. – Było to jedno z trudniejszych zgrupowań. Szczególnie skocznia w Bischofshofen, na której zawodniczki trenowały po raz pierwszy. Płaski i długi najazd powodował problemy w przyjęciu i utrzymaniu właściwej pozycji najazdowej. Nie wszystkie poradził sobie z tą sytuacją – oznajmił 36-letni szkoleniowiec.

Z kolei samym zawodniczkom nietypowy obiekt w Bischoshofen sprawił dużo frajdy. – Skocznia w Bischofshofen była naprawdę bardzo przyjemna. Dojeżdżając można przemyśleć sens życia, a i tak człowiek za wcześnie się odbije – powiedziała Nicole Konderla, w dosyć żartobliwy sposób nawiązując do specyfiki obiektu im. Paula Ausserleitnera.

Skoczkini z Goleszowa była również zadowolona z jakości swoich skoków, oddanych na austriackich skoczniach. – Skoki były naprawdę fajne, dosyć stabilne. W Ramsau miałam troszkę problemów z pozycją najazdową, jednak szybko zostało to opanowane – dodała.

Bardziej krytyczna wobec siebie była z kolei Wiktoria Przybyła. – Samo zgrupowanie było bardzo przyjemne, ale skoki złe – stwierdziła najmłodsza z kadrowiczek.

Teraz przed kadrą Łukasza Kruczka konkursy w rosyjskim Czajkowskim, które zaplanowano na przyszły weekend. Według informacji trenera na kompleksie Snieżynka zaprezentuje się 4 lub 5 zawodniczek, jednak na starcie zabraknie Kamili Karpiel, która obecnie jest w trakcie wyrabiania zagubionych niedawno dokumentów. Wspomniane problemy uniemożliwiły jej również udział w austriackim zgrupowaniu.

źródło: Informacja własna