Polskie historie z Planicy. Jak samolot na niebie, czyli Stoch dominator w sezonie olimpijskim

Sezon 2017/2018 pozostanie w pamięci polskich kibiców na długo. To właśnie była najlepsza w karierze zima w wykonaniu Kamila Stocha. Nie inaczej było także w przypadku konkursów w Planicy. Również na Letalnicy Stoch nie miał sobie równych. 

Mimo, że Stoch nie musiał gonić jak Adam Małysz w 2007 roku, zdominował rywalizację niczym Orzeł z Wisły. Kamil wiedział, że Kryształowa Kula jest już jego, jechał do Planicy jako świeżo upieczony triumfator turnieju Raw Air, więc mógł sobie pozwolić na trochę luzu i radość z latania. To w rezultacie dało dwa wygrane konkursy i bardzo dalekie loty.

Chociaż zaczęło się nieśmiało od czwartkowych kwalifikacji, w których Stoch zajął 8. miejsce, uzyskując 226,5 m. Były one istotne z uwagi na walkę w mini turnieju Planica Seven. Lepiej w nich zaprezentował się Dawid Kubacki, który po skoku na 224,5 m zajął trzecią lokatę. Liderem został Johann Andre Forfang, który jak się potem okazało do końca rywalizował z Kamilem o zwycięstwo w cyklu.

W piątek Stoch nie dał już rywalom szans. Prowadził już po pierwszej serii i skoku na 245 metr. Był to najdalszy obok Roberta Johanssona skok. W finałowej serii przypieczętował wygraną skokiem na 234 m i odniósł swoje 30. zwycięstwo w karierze i ósme w tamtym sezonie. Zaczął też odrabiać straty w turnieju Planica 7. Obok niego na podium stanął Johann Andre Forfang i Stefan Kraft.

Sobota zakończyła się dla Polaków bez miejsca na drużynowym podium. Kamil jednak znów błyszczał oddając skoki na 248,5 i 244,5 m. Pierwszy skok był najdłuższym podczas weekendu, nie licząc podpartego skoku Gregora Schlierenzauera (253,5 m).

Niedziela znów była dla nas. Zakończenie sezonu wprost wymarzone. Kamil był pewny odebrania Kryształowej Kuli, a do tego postawił piękną kropkę nad “i” po sezonie pełnym sukcesów: wygranej w Turnieju Czterech Skoczni, zdobycia trzeciego złota olimpijskiego i tytułu  wicemistrza świata w lotach narciarskich. Do Planicy zjechało mnóstwo polskich kibiców. W niedzielę na trybunach widać było morze biało-czerwonych flag. Słoweńcy wyraźnie skapitulowali, a Polacy wiedli prym. W powietrzu czuć było atmosferę dumy i uczucia czegoś wielkiego. Stojąc pod Letalnicą wielu z kibiców zdawało sobie sprawę, że taka okazja by zobaczyć jak Polak obiera Kryształową Kulę, prędko może się nie wydarzyć ponownie. Stoch w pierwszej serii niedzielnego konkursu po raz kolejny odpalił rakietę i wylądował na 245 m. Tym razem jednak wylądował bez problemów, co odbiło się także w notach sędziowskich, gdzie pojawiła się wyczekiwana dwudziestka. Nad drugim Danielem Andre Tande miał aż 14 punktów przewagi. Kibice oszaleli z radości. W drugiej serii Stoch skokiem na 234,5 m zakończył najlepszą swoją zimę w historii, wyprzedzając drugiego Krafta o 15,5 pkt. Nie tylko zwyciężył po raz 31. w karierze i dziewiąty w sezonie, ale także odniósł zwycięstwo w turnieju Planica 7. Zgarnął wszystko co mógł i zakończył sezon w najlepszy możliwy sposób, na swojej ulubionej skoczni.

Po raz drugi w swoim życiu mógł unieść do góry w geście triumfu Kryształową Kulę. Był bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem sezonu. Widząc wtedy jego szczerą radość ze skakania, można było mieć pewność, że on chciałaby by sezon trwał dalej i nadal odnosiłby zwycięstwa. Tak w Turnieju Czterech Skoczni czy Raw Air. Kamil był wtedy nie do zatrzymania.

źródło: informacja własna