Polskie bobsleje zaprzepaszczone. Co słychać u olimpijczyków z Pjongczangu?

fot. IBSF- International Bobsleigh & Skeleton Federation.

Od Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu minęły już ponad trzy lata. W Korei Południowej bobslejowa czwórka w składzie Mateusz Luty, Arnold Zdebiak, Łukasz Miedzik i Grzegorz Kossakowski zajęła historyczne 13. miejsce. Luty razem z Krzysztofem Tylkowskim w dwójkach uplasowali się na 24. pozycji. Szanse na start reprezentacji Polski w bobslejach na przyszłorocznych igrzyskach w Pekinie są niewielkie. Sprawdziliśmy, czym obecnie zajmują się bohaterowie z poprzednich zmagań olimpijskich.

fot. IBSF- International Bobsleigh & Skeleton Federation.

Mateusz Luty

W Pjongczangu Mateusz Luty pokazał, że jest bardzo dobrym pilotem. Niestety, problemy zdrowotne razem z trudną sytuacją w polskich bobslejach sprawiły, że zakończył karierę. Obecnie Luty zajmuje się własną działalnością. – Obecnie prowadzę własną firmę, którą założyłem w czerwcu zeszłego roku. Prowadzę także szkolenia dla trenerów personalnych. Staram się też pozostać przy aktywności fizycznej, chociaż ostatnio jest trochę trudniej przez obostrzenia i brak czasu. Myślę, że jak wszystko już się uporządkuje, to bardziej się zaangażuję w sport – przyznał dla naszego portalu. Mateusz Luty wspomina także start w Pjongczangu. – Tak naprawdę to praktycznie mam same dobre wspomnienia. Często wracam do igrzysk i cieszę się z tego, co udało nam się tam pokazać. Oczywiście pozostaje niedosyt, jeżeli chodzi o występ w dwójkach, no ale cóż niestety nie będzie już mi dane nic z tym zrobić – powiedział.

Krzysztof Tylkowski, Łukasz Miedzik

Podobne odczucia, co do startu w dwójkach ma Krzysztof Tylkowski. Aktualnie zajmuje się on arborystyką, czyli pielęgnacją drzew. W jego życiu obecna jest także aktywność sportowa. – Trenuję w miarę normalnie. Oczywiście biorąc pod uwagę pandemię i słaby dostęp, ale jakoś sobie radzę – przyznaje Tylkowski. Przy aktywności sportowej pozostają rzecz jasna także pozostali sportowcy. Wśród nich jest Łukasz Miedzik, który jak sam przyznał, prowadzi szczęśliwe życie, pracując i mieszkając w Gdyni. – Zawodowo nie jestem związany ze sportem. Po zakończeniu przygody z bobslejami nieprzerwanie jestem aktywny sportowo z jedną różnicą – celem nie jest dobra dyspozycja w zawodach, a czerpanie przyjemności z aktywności fizycznej. Wysoko cenię sobie walory zdrowotne, krajoznawcze, towarzyskie, rekreacyjne oraz wszelkie inne wspaniałości, które niesie ze sobą sport – nie tylko wyczynowy – powiedział były reprezentant Polski. Same igrzyska z 2018 roku mocno zapadły w jego pamięci. – Pjongczang to skupienie do ostatnich dni, a następnie cztery wspaniałe ślizgi i radość. Ot całe igrzyska. Tak na poważnie, to wspominać o igrzyskach można godzinami – wyjątkowe chwile, które mocno odcisnęły się w pamięci – dodaje.

Arnold Zdebiak

W czwórce na igrzyskach jechał także Arnold Zdebiak, który również ma bardzo dobre wspomnienia z tych zawodów. – Wspomnienia z igrzysk w 2018 roku zostaną do końca życia! Zespół, którego byłem częścią był niesamowity. Wszyscy razem się napędzaliśmy, aby dać z siebie wszystko. Teraz w życiu zawodowym dążę do tego, aby w mojej firmie to odzwierciedlić. Życzę każdemu sportowcowi, aby miał możliwość reprezentować swój kraj na igrzyskach olimpijskich. Na takiej imprezie sportowej można wznieść się na wyżyny swoich możliwości i tak było w czwórce bobslejowej na ostatnich igrzyskach – przyznaje Zdebiak. – Jestem współwłaścicielem firmy zajmującą się Kontrolą Jakości i zatrudniającą około 200 osób. Już podczas profesjonalnego trenowania musiałem mieć z tyłu głowy, że kiedyś się to skończy i będzie trzeba żyć z czegoś innego. Dlatego otworzyliśmy firmę wraz z moim przyjacielem z bieżni tartanowej, który również reprezentował Polskę na arenach międzynarodowych. Sport idzie w parze z biznesem. Podczas zeszłorocznych przygotowań rozpocząłem przygodę z futbolem amerykańskim w celu podtrzymania formy oraz małej odskoczni od codziennych treningów. Pierwszy trening niestety źle się skończył –  zerwałem więzadła krzyżowe i teraz odbudowuję formę sprzed kontuzji. W bobslejach i w sprincie, które uprawiałem zawodowo, biega się na wprost, a w futbolu podczas biegu się skręca. Więzadła nie zaakceptowały nowego treningu, ale po dokończeniu rehabilitacji na pewno będę chciał rozpocząć jeszcze raz przygodę z futbolem amerykańskim – powiedział Arnold Zdebiak.

Grzegorz Kossakowski

Trzynaste miejsce z czwórką na poprzednich igrzyskach olimpijskich wywalczył również Grzegorz Kossakowski. – Pjongczang będę na pewno wspominał do końca życia, ponieważ spełniło się moje największe marzenie i najwyższy wyznaczony przeze mnie sportowy cel. Udział, ale i historyczny wynik, jaki udało nam się osiągnąć, dodatkowo świadomość, że z niczego tak naprawdę zbudowaliśmy zespół liczący się na świecie sprawdzają, że igrzyska olimpijskie zawsze będą bliskie memu sercu, z chęcią bym powtórzył tę przygodę. Aktualnie pracuję w Straży Granicznej i dodatkowo jestem trenerem personalnym na CrossFit Białystok. Ciągle trzymam wysoki poziom sportowy, trenuję bo to kocham i jest to pasja, która ciągle daje mi satysfakcję – powiedział Kossakowski.

źródło: informacja własna