Polskie biegaczki zadowolone po biegu: Ósemka była celem, który chciałyśmy osiągnąć

fot. Irek Trawka

Polska sztafeta 4×5 kilometrów zajęła ósme miejsce na mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Lahti. Polki dzięki temu wynikowi zapewniły sobie awans na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie, a także stypendium.

Reprezentantki Polski mają za sobą przyzwoity występ w Lahti. Biało-czerwone po pierwszej zmianie były na podium, ale po zakończeniu biegu przez Justynę Kowalczyk stało się jasne, że głównym celem pozostałych zawodniczek będzie utrzymanie lokaty w ósemce. Jako druga na trasę wyruszyła Ewelina Marcisz, która nie ukrywała, że nieco obawiała się swojego występu. –  Sztafeta rządzi się swoimi prawami i to są zupełnie inne emocje niż biegi indywidualne. Nie biegnie się tylko dla siebie, ale także dla drużyny. Dziś jestem po części zadowolona ze swojego występu. Mogę powiedzieć, że wykonałam swoją pracę na tyle, na ile obecnie mnie stać – mówiła po Marcisz. Polka odniosła się także do wyniku całego zespołu. – My tak naprawdę budujemy tę sztafetę od podstaw. Wiadomo, że to co było na mistrzostwach świata w Falun będzie ciężkie do powtórzenia, ale to są piękne wspomnienia, które zostaną w mojej głowie do końca życia. Ósemka była celem, który chciałyśmy spełnić – dodała biegaczka z Krosna.

26-latka opowiedziała także o swojej taktyce na ten bieg. – Od początku do końca chciałam pobiec na sto procent i chyba się udało, bo jestem wykończona. To oznacza, że dałam z siebie wszystko. Dużo pomógł mi także niedzielny sprint drużynowy z Justyną – przyznała Marcisz.

Na trzeciej zmianie sztafety pobiegła Kornelia Kubińska. Zawodniczka klubu AZS-AWF Katowice z reguły biegała stylem klasycznym, ale tym razem postawiono na nią w stylu dowolnym. Polka udowodniła, że był to dobry wybór, notując szósty czas swojej zmiany. – Próbowałam się utrzymać Niemki (Nicole Fessel – przyp. red.) i udało mi się, więc plan na dziś został wykonany. Spodziewałam się, że Tchekaleva mnie dogoni, ale nie dała rady, więc chyba czasowo nie wypadłam tak źle – mówiła Kubińska. – Założeniem trenera było to, aby trzy najlepiej dysponowane biegaczki pobiegły na początku, a czwarta z nas (Martyna Galewicz) miała to utrzymać – dodała Polka.

31-letnia biegaczka zgodziła się także ze słowami Eweliny Marcisz. – Ta drużyna tak naprawdę powstaje od podstaw. Od zera budujemy sobie „zameczek” i w końcu zobaczymy na którym piętrze uda nam się utrzymać – komentowała na gorąco po biegu Kubińska.

Jako ostatnia na trasę wybiegła Martyna Galewicz. Polka ruszyła jako szósta, ale ostatecznie finiszowała na ósmej pozycji. – Dałyśmy z siebie dzisiaj 110 procent. Przewaga była dość spora, ale na ostatniej zmianie z reguły biegają najmocniejsze dziewczyny, najlepsze sprinterki, dlatego bardzo się stresowałam. Decyzją trenera zostałam wystawiona na ostatnią zmianę i nie miałam wyjścia – mówiła Galewicz.

Ósme miejsce zapewniło reprezentantkom Polski stypendium, które pozwoli im na przygotowanie się do sezonu olimpijskiego. – To dla nas swego rodzaju zabezpieczenie. Teraz mamy spokojną głowę i możemy się przygotowywać do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich. Jesteśmy jeszcze bardziej zmobilizowane, pokazałyśmy tym biegiem, że stać nas na dużo więcej. Kiedy do kadry wróci Sylwia to zacznie się wewnętrzna walka o miejsce w sztafecie – przyznała 28-letnia biegaczka.

Z Lahti dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.