Polskie biathlonistki gotowe na zimę. “Mogą dorównać skoczkom”

fot. Polski Związek Biathlonu

fot. Polski Związek Biathlonu

Trener z wielkimi osiągnięciami, autorytetem i z zupełnie innej szkoły. Polskie biathlonistki do nowego sezonu przygotowują się pod okiem Michaela Greisa. To może być przełomowa zima dla tej dyscypliny w naszym kraju. – Biathlon może dorównać w osiągnięciach skokom narciarskim – stwierdził Tomasz Sikora. Ale… 




…wróćmy do końca sezonu zimowego 2018/2019. Trenerką żeńskiej kadry jest dobrze znana już w polskich realiach Nadia Biełowa. W marcu kończyła właśnie swój pierwszy (po latach) sezon z reprezentacją naszego kraju. Podsumowywała go raczej z uśmiechem na twarzy, bowiem pierwszy raz od kilku sezonów nasza biathlonistka stanęła na podium (Monika Hojnisz), a młodsze podopieczne zameldowały się w czołowej dziesiątce konkursów. Hojnisz wreszcie się ustabilizowała i zajęła miejsce w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Mistrzostwa świata polskie biathlonistki miały raczej nieudane, ale po jednym roku przygotowań i po tym jak po sezonie olimpijskim zrezygnowano ze współpracy z poprzednim szkoleniowcem, trudno było oczekiwać cudów. Zanosiło się na to, że Biełowa zostanie z naszą kadrą i postara się o jeszcze lepsze rezultaty. Problemy zdrowotne nie pozwoliły jednak na to. – Decyzja Nadii była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Podczas Pucharu Świata w Oslo (marzec 2019) nic nie zapowiadało, że będziemy się rozstawały. Wręcz planowałyśmy sobie kolejny okres przygotowawczy – powiedziała nam prezes Polskiego Związku Biathlonu, Dagmara Gerasimuk. I wszystko wskazywało na to, że biathlonistki mają problem. Trzeba było szukać kolejnego trenera – trzeciego w ciągu trzech lat.

Trener z sukcesami
Michael Greis na ramionach T. Sikory oraz O.E. Bjoerndalena w Turynie. / fot. Youtube

Chociaż częste zmiany trenerów raczej nie służą dobrze sportowcom, to kiedy związek przedstawił nazwisko nowego szkoleniowca, myśli były raczej pozytywne. To Michael Greis. Jedna z największych gwiazd tego sportu. Wciąż znany, mimo że karierę skończył ponad 6 lat temu.Trzykrotny mistrz olimpijski, trzykrotny mistrz świata i zdobywca Pucharu Świata. Dobrze znany polskim kibicom. To on wyprzedził Tomasza Sikorę po ostatnim strzelaniu w pamiętnym biegu ze startu wspólnego podczas igrzysk w Turynie. Niemiec miał złoto, a my cieszyliśmy się ze srebra. Jak to się stało, że tak utytułowany sportowiec i młody trener, trafił nagle do Polski? Tutaj swoje kontakty zagraniczne wykorzystała doskonale prezes PZBiath, która jest także członkiem zarządu Międzynarodowej Unii Biathlonu. – Stąd też bardzo szybko pojawiła się propozycja Michaela Greisa. To była naprawdę szybka decyzja. Spotkaliśmy się w Monachium i chyba po pół godziny rozmowy zapadła decyzja. Poczuliśmy oboje, że jesteśmy gotowi na to wyzwanie – mówi Gerasimuk. Chociaż wielkiego doświadczenia w trenowaniu Greis nie ma, to i związek, i polskie biathlonistki, szybko mu zaufali. A działa to w dwie strony. – Trener jest zadowolony ze współpracy z nami. Jest zaskoczony wręcz, jak profesjonalnie podchodzimy do sportu. Miał zupełnie inne wyobrażenie na temat tego, jak polski biathlon funkcjonuje. Miło się zaskoczył i kieruje pozytywne opinie – dodaje prezes PZBiath. Nic więc dziwnego, że o polskim biathlonie w kontekście przyszłego sezonu mówi się w samych pozytywach.

Sikora wierzy w sukcesy
Joanna Jakieła – brązowa medalistka MEJ w sztafecie mieszanej z 2018 roku. Piąta w sprincie na MŚJ 2017/ fot. M. Król

Dobrej myśli jest wicemistrz olimpijski z Turynu Tomasz Sikora, który co sezon mocno ściska kciuki za polskie biathlonistki. Nasz były znakomity biathlonista po minionym sezonie przestał pełnić funkcję trenera młodzieży w Polskim Związku Biathlonu, ale nie oznacza to, że przestał śledzić poczynania naszych zawodników. Kiedy tylko oficjalnie opublikowano informację o podjęciu współpracy z Michaelem Greisem, Sikora zaczął jeszcze bardziej niż dotychczas pozytywnie wypowiadać się o przyszłości polskiego biathlonu. – Biathlon może dorównać w osiągnięciach skokom narciarskim – powiedział na łamach Dziennika Zachodniego. Nam wytłumaczył, że wcale nie są to słowa rzucane na wiatr. Kilka miesięcy po udzieleniu wywiadu dla wyżej wspomnianej gazety, wciąż swoje zdanie podtrzymuje. – Mamy bardzo utalentowaną młodzież, z dużym potencjałem. Mówiąc utalentowaną, mam na myśli porównanie do rówieśników z innych krajów – mówi Tomasz Sikora i wskazuje na Kamilę Żuk oraz Joannę Jakiełę. – Ta dziewczyna (red. Jakieła) ma “motor” za którym jeszcze nie nadąża głowa i karabin, ale to tylko kwestia czasu, nabrania dojrzałości – opowiada były mistrz świata. Sikora podkreśla, że miejsca na podium w Pucharze Świata są realne już teraz. – Gołym okiem widzę jakie zmiany poczynione są np. w technice biegu. Optymistyczne jest to, że Michael doskonale łączy profesjonalizm i oczekiwania względem zawodniczek na treningu, ze spokojem i relaksem w czasie wolnym. To bardzo ważne, ponieważ do tej pory tak nie bywało – powiedział Tomasz Sikora. Przebłyski dobrej formy minionej zimy pokazała m.in. Kinga Zbylut. – Jeśli nie będą przeszkadzać choroby, również może zdecydowanie podnieść swój poziom – twierdzi. Największe nasze nadzieje będą jednak kierowane wciąż w kierunku Moniki Hojnisz-Staręgi. 

Hojnisz-Staręga może być jeszcze lepsza
Monika Hojnisz miniony sezon zakończyła na 10 miejscu w klasyfikacji generalnej PS. / fot. Bartosz Wlaźlak/PZBiath

Odkąd karierę zakończyła Weronika Nowakowska, a Krystyna Guzik zniknęła gdzieś (trudno ustalić, czy skończyła przygodę ze sportem), to Monika Hojnisz stała się głównym “obiektem” zainteresowania polskich kibiców. Po minionym sezonie brązowa medalistka mistrzostw świata z 2013 roku, wyszła za polskiego biegacza narciarskiego Macieja Staręga. Stąd w nowym sezonie będziemy tytułowali ją dwuczłonowym nazwiskiem. To jednak nie jedyna zmiana, bowiem Hojnisz-Staręga prócz tego, że także przygotowuje się pod okiem nowego szkoleniowca, to miała latem okazje startować w wyjątkowych zawodach. W takich, na które zapraszani są najlepsi zawodnicy świata. Raz była na podium, a raz zajęła miejsce szóste. – Takie zawody pomagają, motywują, budują i na pewno uczą – potwierdziła zawodniczka, która nadchodzącej zimy ma być jeszcze lepsza. A do tego trzeba jeszcze potrenować. – W ostatnim czasie stójka sprawia mi trochę kłopotów, więc nad nią bardzo mocno pracuję, ale jak widać dzisiaj, nie jest z tym najlepiej – mówiła nam podczas letnich mistrzostw Polski Hojnisz. Teraz m.in. na tym skupia się w szwedzkim Idre, gdzie nasza kadra ma ostatnie zgrupowanie przed sezonem. Pod okiem trenera, który, jak mówi Monika, wzbudza respekt. – Jest wiara w to co robimy.  Trener potrafi się wczuć w to, co czuje zawodnik i przenieść to na trening oraz na swoje planowanie treningu. To jest bardzo istotne. Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy. Co z tego będzie, zobaczymy zimą – mówi Hojnisz-Staręga. Tej zawodniczce ufa także Tomasz Sikora. Jego zdaniem Monika ma szansę na jeszcze lepsze wyniki, niż pokazała minionej zimy. – Monika pokazała w poprzednim sezonie, że stać ją na stabilny, wysoki wynik. To świadczy o poziomie zawodnika. O tym, że w każdym biegu może stanąć na podium. Mam nadzieję, że w nadchodzącym sezonie tę stabilność utrzyma, a może jeszcze trochę poprawi – powiedział wicemistrz olimpijski. 

Rośnie przyszła gwiazda
Kamila Żuk to dwukrotna mistrzyni świata juniorów. W nowym sezonie chce być bardziej stabilna. / fot. M. Król

Od kilku lat w polskim biathlonie coraz głośniej mówi się o młodej zawodniczce, która szturmem zdobywa medale mistrzostw świata juniorów. To Kamila Żuk, która na swoim koncie ma już cztery krążki tej imprezy. Po dwa złote i srebrne. Dzięki znakomitym wynikom w swojej kategorii wiekowej, była już także na igrzyskach. Pjongczang było niesamowitym przeżyciem, ale i cennym doświadczeniem. Chociaż za kilka dni skończy dopiero 22 lata, mądrze podchodzi do zainteresowania swoją osobą. – Staram się o tym nie myśleć. Nie nakładam na siebie żadnej presji, bo sport potrafi być naprawdę brutalny. Raz się jest wysoko, a raz nisko. Gdybym miała zastanawiać się nad tym, co kto o mnie myśli, to przegrałabym sama ze sobą – powiedziała nam podczas mistrzostw Polski. Woli przykładać się do pracy. A tej w okresie przygotowawczym, pod okiem nowego trenera, polskie biathlonistki miały co niemiara. – Pracowaliśmy bardzo ciężko w sezonie przygotowawczym (czasami pojawiały się myśli, czy aby nie za ciężko). Trener jest naprawdę wymagający – mówi Żuk i wierzy, że to przyniesie efekty. – Wierzę w to, że będzie dobrze. Mam ogromne zaufanie do trenera – potwierdza. W trakcie okres przygotowawczego u każdego zawodnika ważne jest także zdrowie. Tu Kamila większych problemów nie miała, ale podczas trwającego właśnie zgrupowania w Idre, zmaga się z kolejnym przeziębieniem. – Walczę żeby nie rozchorować się przed sezonem bo na to już nie ma czasu – przyznaje. 




Stać ją na podium?

Największym atutem Kamili Żuk jest bieg. Dzięki niemu potrafiła sięgać po medale mistrzostw świata juniorów, mimo pomyłek na strzelnicy. Podczas tych imprez pokonywała m.in. Marketę Davidovą. Czeszkę, która ma już na koncie podium Pucharu Świata. Po seniorskie sukcesy sięgnęła zatem szybciej. Jak do tej sytuacji podchodzi nasza zawodniczka? – Cały czas mam gdzieś z tyłu głowy, że stać mnie by walczyć na tym samym poziomie. Może właśnie to mnie czasami gubi, że za bardzo chciałabym być w tym miejscu, co ona – zastanawia się Kamila. Do tego, że stać już ją na wysokie miejsce w Pucharze Świata, przekonywać nikogo nie trzeba. Była bowiem szósta i ósma podczas zawodów minionej zimy w Salt Lake City. Aby być jeszcze wyżej, musi lepiej strzelać. Nad tym też pracuje, bo jak przyznała nam podczas mistrzostw Polski w Czarnym Borze, to była i jest jej pięta achillesowa. Tu potrzebna jest rzeczywiście chłodna głowa. – Do tego sezonu podchodzę ambitnie jeśli chodzi o wyniki, ale wiem, że muszę to wszystko robić ze spokojem. Bez emocji – potwierdza. Jeśli tylko uda się to wszystko poukładać, to w przyszłości będziemy mogli cieszyć się z wielkich sukcesów Żuk. Tomasz Sikora twierdzi, że na pierwsze seniorskie długo czekać nie będziemy. – Będziemy się cieszyć z pierwszego podium Pucharu Świata Kamili – mówi w kontekście nadchodzącego sezonu. 

Kasai biathlonu

Trener Michael Greis na ostatnie przedsezonowe zgrupowanie powołał Monikę Hojnisz-Staręgę, Joannę Jakiełę, Karolinę Pitoń, Kingę Zbylut, Kamilę Żuk oraz Magdalenę Gwizdoń. Ta ostatnia ma przed sobą dwudziesty drugi sezon w Pucharze Świata. Pod tym względem jest absolutną rekordzistką. Nie bez powodu mówić można o niej “Noriaki Kasai biathlonu”. Chociaż jej ostatni sezon nie należał do najlepszych, to wciąż swoim doświadczeniem może wspierać polskie biathlonistki. – Jest stabilna i doświadczona, co na krótkich, sztafetowych dystansach jest ogromną wartością – mówi Sikora. Dla Magdy biathlon jest ogromną pasją. Kto wie, może jeszcze obudzi w sobie stare siły. Wszak to ona jest ostatnią i dotąd jedyną Polką, która wygrała konkurs Pucharu Świata.

U biathlonistów trzeba cierpliwości
Polskich biathlonistów trenuje Adam Kołodziejczyk, który wcześniej prowadził kobiecą kadrę. Pod jego wodzą nasze zawodniczki zdobyły łącznie 4 medale mistrzostw świata. / fot. M. Król

O takie rezultaty w wykonaniu Magdy na pewno będzie trudno, podobnie jak trudno będzie o sukcesy w wykonaniu męskiej kadry. Chociaż miniony sezon był ewidentnym krokiem do przodu, to do czołówki jeszcze daleka droga. – W tym sezonie ta ekipa pod wodzą Adama Kołodziejczyka musi pokazać więcej, bo wszystkim nam apetyt wzrósł – mówi Dagmara Gerasimuk. Poprzeczka ma pójść zatem w górę. To po tym, jak Polacy zajęli osiemnastce miejsce w Pucharze Narodów i częściej sięgali po punkty Pucharu Świata. Przed taką nacją jak Finlandia. Prezes Polskiego Związku Biathlonu nie marzy jednak o medalach w Anterslevie (tam odbędą się mistrzostwa świata, czyli najważniejsza impreza nadchodzącego sezonu). – Życzyłabym sobie takich wyników, ale patrzę na to realnie – dodaje. O młodsze pokolenia ponoć możemy być spokojnie także w męskim wydaniu naszego biathlonu. – Pojawili się zawodnicy o nieprzeciętnych możliwościach, jednak tu musimy uzbroić się w cierpliwość i dać im kilka lat czasu – mówi Tomasz Sikora. Uzbrajamy się zatem w cierpliwość i nadchodzącej zimy liczymy przede wszystkim na polskie biathlonistki. A sezon Pucharu Świata rusza 30 listopada w Oestersund. 

Źródło: Informacja własna/Dziennik Zachodni

Mateusz Król
Obserwuj

1 thought on “Polskie biathlonistki gotowe na zimę. “Mogą dorównać skoczkom”

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.