Polscy saneczkarze zbliżyli się do czołówki. Kowalewski “Udowodniliśmy, że potrafimy ścigać się z najlepszymi” [wywiad]

fot. International Luge Federation

fot. International Luge Federation

Miniony sezon był bardzo dobry w wykonaniu Wojciecha Chmielewskiego i Jakuba Kowalewskiego. Polska dwójka saneczkarska po raz pierwszy w karierze stanęła na podium zawodów Pucharu Świata, zajmując 3. miejsce w Winterbergu. – Miniony sezon oceniam na szkolną szóstkę. Można powiedzieć, że z każdym startem się rozkręcaliśmy – powiedział Kowalewski w wywiadzie z naszym portalem.

Jak w skali od 1 do 10 oceniłbyś ten sezon w Waszym wykonaniu? Jak uzasadnisz swoją ocenę?

Jakub Kowalewski: Miniony sezon oceniam na szkolną szóstkę. Każdy nasz start był inny. Dawaliśmy z siebie wszystko, aby wyniki były zadowalające. Można powiedzieć, że z każdym startem się rozkręcaliśmy. W Pucharach Świata w naszym wykonaniu była ogromna huśtawka. Mimo to sezon był jak najbardziej udany i jesteśmy z niego zadowoleni.

Sezon rozpoczęliście od wygrania pierwszego ślizgu w Igls, ale nie utrzymaliście prowadzenia. Jak obecnie postrzegasz tamte zawody? Czy to niewykorzystana szansa, czy pokazanie tego, że jesteście w czołówce?

Z tyłu głowy do dziś jest mały żal, że nie udało się utrzymać tego prowadzenia po drugim ślizgu. Na pewno jest to dla nas kolejne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości. Dysponując aktualnym sprzętem, udowodniliśmy sobie, że potrafimy ścigać się z najlepszymi, lecz nie na każdym torze. Miniony sezon był chyba dla nas najstabilniejszy, gdyż na każdych zawodach zaprezentowaliśmy się z dobrej strony. Nasz sprzęt nie wszędzie pojedzie. Na każdym torze panują inne warunki, także nie wszędzie jesteśmy w stanie się ścigać.

W Winterbergu osiągnęliście największy sukces w karierze. Czy przed zawodami myśleliście o rezygnacji ze startu ze względu na warunki na torze, jak zrobili to inni saneczkarze? Czy przez cały czas byliście zdecydowani na start?

Od początku czekaliśmy na decyzję sędziów oraz naszego trenera. Ale od pierwszego ślizgu treningowego nie mieliśmy większych problemów, lubimy ten tor i bardzo nam sprzyja.

Jak ważne dla Was było to podium w Winterbergu? Jak bardzo zmotywowało Was to do jeszcze większej pracy?

Z pewnością podium Pucharu Świata bardzo cieszy i nakręca do dalszej pracy. Małe sportowe marzenie zostało spełnione, ale nie wolno na tym zaprzestawać i trzeba robić dalej swoje.

Jak to możliwe, że zawodnicy z kraju bez toru saneczkarskiego, potrafili stanąć na podium Pucharu Świata?

To jest sport i różne przypadki się zdarzają. Po prostu daliśmy z siebie wszystko i z pomocą szczęścia udało się wywalczyć historyczne podium dla polskich sanek na torach sztucznie mrożonych. Myślę też, że jest to zasługa trenera Marka Skowrońskiego, który stara się, abyśmy w każdym kolejnym sezonie mieli lepiej przygotowany sprzęt. Współpraca z niemiecką federacją też powoli procentuje i w końcu po tylu latach pomocy, wspólnie możemy się cieszyć z naszego wyniku.

Najważniejszą imprezą w sezonie były mistrzostwa świata. Jak ocenisz Wasz start w Soczi? Czego zabrakło do osiągnięcia lepszych wyników?

Mistrzostwa Świata to dla nas kluczowa impreza sezonu. Chcieliśmy wywalczyć tam jak najlepszy wynik, ale niestety się nie udało. Już od pierwszych ślizgów treningowych widzieliśmy, że coś jest nie tak. Cały tydzień szukaliśmy ustawień, aby wybrać najszybsze na zawody. Niestety, nasze sanki nie pojechały, tak szybko jak chcieliśmy. Czołówka światowa po prostu odjechała sprzętowo na tych zawodach.

Co robicie po zakończonym sezonie? Jak pandemia koronawirusa może wpłynąć na Wasze przygotowania do następnej zimy?

Po cyklu Pucharu Świata odbyły się Mistrzostwa Polski, na które się nie udałem z powodu panującego wirusa. Po zakończeniu sezonu każdy chce spędzać czas z rodziną i odpocząć, choć na chwilę od treningu fizycznego czy psychicznego. Aktualnie “ładujemy baterie” w domach i czekamy na zielone światło, aby w maju rozpocząć przygotowania do przyszłego sezonu. Już teraz wiadomo, że zostaną odwołane pierwsze konsultacje szkoleniowe za granicą, gdzie mieliśmy rozpocząć przygotowania do kolejnego sezonu.

Jak daleko sięgają twoje osobiste marzenia w saneczkarstwie i na ile są one realne?

Marzę o tym, aby wywalczyć jak najlepszy wynik na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, po którym w końcu w Polsce zostanie wybudowany sztucznie mrożony tor.

W saneczkarskich dwójkach nadal dominują Niemcy. Czy w najbliższej przyszłości widzisz szansę na to, aby ktoś zmienił ich na szczycie klasyfikacji generalnej?

Dla Niemców sporty saneczkowe, czy bobsleje stoją bardzo wysoko w hierarchii, gdyż zdobywają medale mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich. Dlatego inwestują spore fundusze w to, co im pozwala być na szczycie. Niemcy dominują, ale myślę, że mogą z nimi rywalizować Austriacy, Rosjanie i Łotysze.

Jakie w tym momencie stawiacie sobie cele na przyszły sezon?

W sezonie 2020/21 na dobre rozpoczną się przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Z pewnością wszyscy przyśpieszą. Czas pokaże, jakie będziemy mieli możliwości do trenowania przez lato i z jakim zapleczem sprzętowym, wystartujemy w zawodach Pucharu Świata.

%d bloggers like this: