Policja zatrzymała polskich skoczków do kontroli. “Ja tu wiozę gwiazdy”

fot. Tomasz Markowski

W miniony weekend polskich część skoczków rywalizowała w Letnim Grand Prix we francuskim Courchevel, podczas gdy kadra A kończyła wtedy zgrupowanie w niemieckim Oberhofie. W drodze powrotnej Kamil Stoch podzielił się z kibicami pewną zabawną historią, która może dla wielu okazać się przestrogą.

fot. Tomasz Markowski

Skoczkowie narciarscy wykorzystują media społecznościowe przede wszystkim w celu interakcji z fanami. Umieszczają tam m.in. zdjęcia z komentarzem ostatnich zawodów, w których wzięli udział. Licznymi ciekawostkami dotyczącymi skoków narciarskich za pośrednictwem Instagrama dzieli się również sam Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski, przy okazji powrotu ze zgrupowania w Niemczech, zamieścił kolejny wpis. Dotyczył on właśnie tematu podróży. Polski skoczek podzielił się m.in. sposobami na ich umilenie, gdyż jak sam podkreślił: “przejechanie długiej trasy jest wymagające”. Nie zabrakło również ciekawej anegdoty dotyczącej historii sprzed lat.

Kosztowne zagapienie Kamila Stocha. Przewożenie “gwiazd” nie pomogło

Jeszcze kadrowa anegdotka bez nazwisk. Powrót z zawodów dawno, dawno temu.
– Przekroczył pan prędkość. To będzie mandat.
– Ale proszę pana, ja tu wiozę gwiazdy.
– To dla pana mandat i gwiazdy po 100 zł za brak pasów – opisał Stoch na Instagramie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)

Przypomnijmy, że pod nieobecność czołowych polskich skoczków, w zawodach Letniego Grand Prix we Francji rywalizował nasz trzeci garnitur (Stefan Hula, Klemems Murańka, Jarosław Krzak oraz Adam Niżnik) a także Maciej Kot. Najlepiej spisał się ten ostatni, zajmując 10. lokatę. Wspomniani Krzak i Niżnik również osiągnęli przyzwoite rezultaty – 12. oraz 23. miejsca. Pozostali członkowie zaplecza rywalizowali z kolei w Międzynarodowym Memoriale Olimpijczyków w Szczyrku, gdzie najlepszy okazał się Kacper Juroszek.

źródło: Instagram