Polak biega najlepiej w karierze. “Najlepsze dopiero przede mną”

fot. M. Rudzińska

Podczas biegowego Pucharu Świata w Lillehammer Dominik Bury zgromadził na swoim koncie 47 punktów. Biegacz jest zadowolony z wyników, które osiągnął mimo niesprzyjającej mu trasy. Reprezentant Polski liczy, że najlepsze w tym sezonie dopiero przed nim.

fot. M. Rudzińska

Kolejny punkt Burego

Po weekendzie w Lillehammer Dominik Bury zajmuje 70. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na jego dorobek (47 punktów) składa się 46 “oczek” za 18. miejsce w piątkowym biegu na 10 kilometrów stylem dowolnym oraz punkt zdobyty w niedzielę. Bury zakończył rywalizację na 20 kilometrów techniką klasyczną na 50. pozycji, tracąc 1:18,5 minuty do zwycięzcy. – Strata była fajna, ale trochę zabrakło szczęścia w pozycji startowej. To też ma tutaj duże znaczenie – zaczął polski biegacz. – 52. pozycja startowa to jest tragedia, jestem 100 metrów za resztą.

Bury zaznaczył, że na jego niedzielny wynik miała też wpływ nieodpowiadająca mu trasa. – Klasykiem dobrze mi się biega, jeśli jestem w dobrej dyspozycji i są sprzyjające mi warunki. Tutaj jest bardzo dużo pchania, trasa w ogóle nie jest dla mnie, bo jest dość płasko. Byłem zaskoczony, że łyżwą udało mi się dobrze pobiec. Miałem wrażenie, że to trasa dla dużych zawodników, którzy potrafią bardzo płynnie biegać dwa na jeden.

Podobnie ukształtowane mają być także trasy, na których na przełomie lutego i marca odbędą się mistrzostwa świata w Planicy. Bury zaznacza jednak, że przy dobrej dyspozycji może powalczyć o najlepsze lokaty także w takich warunkach. – Mam sentyment do tych tras, zdobyłem tam kilka medali Pucharu Kontynentalnego. Mam nadzieję, że podobnie będzie na mistrzostwach świata.

“Najlepsze dopiero przede mną”

Polska reprezentacja weekend w Lillehammer może zaliczyć do udanych. Punktował nie tylko Bury, ale też Maciej Staręga czy Monika Skinder. 50. zawodnik niedzielnej rywalizacji podkreśla, że nie jest to jednak związane ze szczególnymi zmianami w treningach, a raczej ze zmieniającą się atmosferą w prowadzonej przez Lukasa Bauera kadrze. – Nic nagle nie zmieniliśmy. Jest więcej spokoju – podkreślał biegacz. – Weszliśmy super w ten sezon, dobrze prezentujemy się jako grupa. Nawet dzisiejszy rezultat – miejsce nie wygląda za dobrze, ale strata jest okej. Jest nad czym pracować w klasyku, jak i indywidualnie z serwisem. Jestem pełen optymizmu, ale najważniejsze jest zachowanie chłodnej głowy.

– Mam nadzieję, że najlepsze dopiero przede mną – zakończył.

Z Lillehammer dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król