Polacy jak Japończycy w Sapporo ’72? Wojciech Fortuna: „Nie wykluczam tego” [wywiad]

fot. dzieje.pl

Tuż przed startem sezonu zimowego Wojciech Fortuna wierzy, że nadchodząca zima będzie wyjątkowa dla polskich skoczków. – W Pjongczang spodziewam się złotego medalu w drużynie i indywidualnie – powiedział w rozmowie z Mateuszem Królem dla Sportsinwinter.pl Fortuna.

Mateusz Król: Panie Wojciechu, pewnie się nie pomylę, że na najbliższe igrzyska czeka Pan już dużo spokojniej niż na wszystkie inne po 1972 roku…
Wojciech Fortuna: Zgadza się. Kamilowi Stochowi przewidziałem te dwa złote medale. Napisałem to nawet w swojej książce „Skok do piekła”. To była najlepsza olimpiada. Po tylu latach doczekałem się złotego medalu polskiego skoczka. W sumie każdą olimpiadę uznawałem za ciekawą. Jednak to wszystko długo trwało, bo to ponad 40 lat czekałem. Adam Małysz wiele zrobił dla polskiego narciarstwa, ale przeskakiwał go Simon Ammann…

MK: Może Ammann mścił się za tę pamiętną 0,1 punktu, o jaką pokonał Pan w Sapporo Steinera?
WF: A wie pan, że już ktoś kiedyś tak mi powiedział? W Salt Lake City w busie ktoś ze Szwajcarów mnie rozpoznał. Gratulował mi srebrnego medalu Małysza. I w sumie powiedział to samo, że to taki odwet za moje zwycięstwo nad Walterem. Wszyscy się śmiali.

MK: Jak wypadną polscy skoczkowie tej zimy?
WF: To są mistrzowie świata, najlepsi skoczkowie. Są w formie, a będą w jeszcze lepszej. W Pjongczang spodziewam się złotego medalu w drużynie i indywidualnie. Nie wykluczam tego, że jak ich trener doszlifuje, to w trójkę mogą stanąć na podium. Tak jak Japończycy w Sapporo.

MK: Nieźle…
WF: To może być dobry sezon. Dobry Kubackiego a drużyny to na pewno. Oni się nie oduczą skakania w cztery miesiące. To już osiemnastego się zaczyna cała karuzela. To dobrze się składa, że sezon zaczną u siebie. Po prostu będzie dobrze!

MK: A Justyna Kowalczyk?
WF: Wie pan co? Oglądam jej starty, ale nie chcę się wypowiadać na temat biegów. Tu bardziej Józef Łuszczek – on jest fachowiec. Justyna już swoje w życiu zdobyła i nikt jej tego nie odbierze. Takiej zawodniczki to długo nie będzie. Proste.

MK: Też nam chyba nawet nie wypada już po tych wszystkich sukcesach napierać na nią i oczekiwać wciąż tak wiele…
WF: To jest racja, ale mnie się wydaje, że jeszcze może być różnie. W sprintach ją też na wiele stać. Na razie nie znamy jej formy, bo ten ostatni weekend nic nam nie mówi.

MK: A pan pamięta, czy jak startował pan w Sapporo w ’72 roku, to też tak niespokojnie politycznie było w tamtych rejonach?
WF: Nie pamiętam, żeby takie rzeczy się działy. Jechaliśmy na igrzyska do Japonii, żadnej polityki nie było. Byłem trochę zdziwiony, że wioska olimpijska jest otoczona żołnierzami z karabinami. Myślałem sobie: „Co jest grane? Pewnie chronią nas przed jakimiś bandziorami”. Bardzo szybko jednak przekonałem się, o co chodzi. W Monachium byłem gościem honorowym podczas olimpiady. Też zauważyłem żołnierzy. A co się potem tam stało, to słyszał pan. Zginęło dziewięciu sportowców.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *