Początek biathlonowego Pucharu Świata bez obrończyni tytułu? Walczy z półpaścem

Fot. © Manzoni/IBU.

Do rozpoczęcia kolejnej edycji Pucharu Świata w biathlonie pozostał nieco ponad miesiąc. Choć dla wielu zawodników jest to czas intensywnych przygotowań, na takowe nie może pozwolić sobie Marte Olsbu Roeiseland. Najlepsza biathlonistka poprzedniego sezonu zmaga się bowiem z półpaścem. Wciąż nie wiadomo, kiedy Norweżka będzie mogła wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie.

Fot. © Manzoni/IBU.

Niewidoczny wróg

Jak informują norweskie media, od września bieżącego roku Marte Olsbu Roeiseland zmaga się z półpaścem. Jest to wirusowa choroba zakaźna, występująca u osób, które w przeszłości przebyły ospę wietrzną. Trwa ona zwykle od dwóch do czterech tygodni. W przypadku najlepszej sportsmenki igrzysk olimpijskich w Pekinie okres leczenia jest jednak dłuższy.

Choć Norweżka myślała, że wygrała już walkę z chorobą, ta wciąż jednak nie chce odpuścić. – To naprawdę trudne. Przez pewien czas nie miałam już objawów półpaśca, ale moje ciało wciąż nie funkcjonowało. Byłam zmęczona, bolała mnie głowa i miałam powikłania po schorzeniu – przyznała Olsbu Roeiseland w rozmowie z nrk.no. Było to frustrujące, tym bardziej że wyniki badań krwi norweskiej gwiazdy napawały optymizmem.

Trzykrotna mistrzyni olimpijska z Pekinu podejrzewa, że za nawrót objawów odpowiedzialny jest zbyt szybki powrót do treningu. – Chociaż ostatnio miałam bardzo ostrożny plan dotyczący intensywności treningów, być może zaczęłam trochę za mocno – dodała biathlonistka z Arendal.

Powolny powrót

Bogatsza o ostatnie doświadczenia zawodniczka zdaje sobie sprawę, że nie może w tym momencie pozwolić sobie na podobne błędy. Dlatego też rozwagą podchodzi do treningów. – Muszę analizować to w sposób ostrożny, słuchać swojego ciała i poświęcić na powrót tyle czasu, ile potrzebuje go mój organizm. To będzie ekscytujące, bo nie wiem, jak zareaguje on na ciężkie sesje treningowe – kontynuowała 31-latka.

Wciąż nie wiadomo, kiedy czołowa postać kobiecego biathlonu zdoła wrócić do walki o najwyższe laury. – Forma na dzień dzisiejszy nie jest dobra. Daleko jej teraz do rywalizacji na poziomie, z którego jest znana. Ale kiedy zacznie normalnie trenować, wszystko szybko wróci do normy – powiedział norweski trener, Roger Grubben.

Sama zawodniczka dodała, że o tej porze (koniec października) nigdy nie była w tak słabej dyspozycji. Wierzy jednak, iż będzie gotowa na inaugurację Pucharu Świata. Ta odbędzie się 30 listopada w Kontiolahti. – Jeśli wszystko zadziała prawidłowo i sesje treningowe będą przebiegać pomyślnie, myślę, że będę mogła dotrzeć do Kontiolahti. Mam jednak pełną świadomość, że zdrowie jest najważniejsze – przyznała sportsmenka.

Cel – mistrzostwa świata

Choć utytułowana Norweżka chciałaby rozpocząć pucharową rywalizację od fińskich zawodów, to jednak nadrzędnym celem na najbliższy sezon są mistrzostwa świata. Będą miały one miejsce w dniach 8-19 lutego. Ich gospodarzem będzie Oberhof (Niemcy).

– Szczególnie ważny będzie dla mnie okres od świąt do mistrzostw świata. Mam nadzieję, że znajdę wtedy w zanadrzu kilka sprytnych sztuczek, które sprawią, że będę w dobrej formie. Nadal bardzo w to wierzę – stwierdziła multimedalistka najważniejszych biathlonowych imprez.

W podobnym tonie wypowiedział się także szkoleniowiec Olsbu Roeiseland. – Jest niesamowicie dobra w radzeniu sobie z przeciwnościami losu. Poradziła sobie z przymusową przerwą od biegania oraz operacją wyrostka robaczkowego (…). Ostatnich kilka lat było niesamowitych, ale również musieliśmy radzić sobie z pewnymi wyzwaniami. Teraz jest to nowe wyzwanie, z którym oczywiście nigdy nie chcielibyśmy się mierzyć, ale daje ono też motywację, gdy jest ciężko – podsumował Grubben.

Źródło: informacja własna; nrk.no