Pjongczang 2018: Wypowiedzi skoczków po konkursie

Za nami pierwszy konkurs skoczków na igrzyskach olimpijskich w koreańskim Pjongczang. Okazał się on być bardzo loteryjny i ciężki do dokończenia przez warunki pogodowe. Koniec końców udało się go przeprowadzić. Co zawodnicy mieli do powiedzenia po zakończeniu rywalizacji?

Andreas Wellinger wygrał dziś swoje największe w karierze trofeum. – Wciąż nie mogę w to uwierzyć, zajmie mi to kilka godzin albo i dni, by to do mnie doszło. W drugim skoku już po wybiciu z progu wiedziałem że uzyskam daleką odległość i wiedziałem, że nie nie jestem daleko drugiego miejsca. Potrzeba dużo pracy, żeby wszystko mogło pójść tak dobrze jak dziś. Byłem świadomy, że jestem w stanie to zrobić, ale na tę chwilę nie potrafię znaleźć słów by opisać jakie to uczucie. Teraz nie mogę się doczekać dzisiejszego piwa i jutrzejszego odebrania medalu – powiedział świeżo upieczony mistrz olimpijski.

Podium dopełniło dwóch Norwegów. – Jest we mnie tyle uczuć, ciężko jest znaleźć odpowiednie słowa. Ten medal wiele dla mnie znaczy, ponieważ te igrzyska były moim celem od wielu lat. Moja rodzinna miejscowość Tromsoe walczyła z Pjongczang o zorganizowanie tych igrzysk i to, że wygrywam tu teraz medal jest szalone – rzekł drugi dzisiaj Johann Andre Forfang. Na najniższym stopniu podium zakończył dziś rywalizację Robert Johansson. – Czuję się bardzo dobrze. To fantastyczne przywieźć do domu brązowy medal. Bardzo wiele to dla mnie znaczy. Pracowałem na to odkąd byłem małym dzieckiem. Warunki były ciężkie, ale jury spisali się przyzwoicie. Byli cierpliwi i poradzili sobie tak dobrze jak potrafili – podsumował Wąsacz, jak to często bywa nazywany przez polskich komentatorów.

Tuż za podium wylądowało dwóch Polaków – Kamil Stoch i Stefan Hula, którzy prowadzili po pierwszej serii. – Uważam, że zrobiłem dobrą pracę, jednak dało się skakać lepiej. Oba skoki był spóźnione. Wiem, że muszę jeszcze popracować nad pozycją dojazdową, była luźniejsza. Czuję się rozczarowany, bo niewiele zabrakło do podium, ale co zrobić, przecież nie pójdę i się nie rozpłaczę. Wiem, że jestem w dobrej dyspozycji, dzisiejsze skoki były na medalową dyspozycję, aczkolwiek zabrakło trochę szczęścia. Muszę patrzeć pozytywnie przed pozostałymi dwoma konkursami – powiedział nasz dwukrotny mistrz olimpijski. Drugi z naszych reprezentantów Stefan Hula stanął dziś przed ogromną szansą, gdyż prowadził na półmetku, jednak konkurs zakończył na piątym miejscu.

Źródło: fis-ski.com; sport.tvp.pl

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.