Piotr Żyła: Jurij poleciał po bandzie

piotrek
fot. Mateusz Król

W ostatnim konkursie sezonu w czołowej dziesiątce uplasowało się dwóch Polaków. Piąte miejsce wywalczył Kamil Stoch, a dziesiąty był Piotr Żyła. Obaj byli w bardzo dobrych nastrojach po zawodach. Żyła nie zdawał sobie do końca sprawy, kto wygrał klasyfikację generalną.

W niedzielnych zmaganiach startowała tylko najlepsza trzydziestka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, stąd tylko dwóch naszych reprezentantów mogło rywalizować. Piotr Żyła oceniał swoje próby na plus. – Oddałem dwa dobre skoki, może bez rewelacji, ale generalnie w porządku – relacjonował skoczek. – W tym sezonie bywały różne skoki, a tutaj podsumowałem takim normalnymi. Skoczek nie ukrywał, że to przyjemne uczucie lecieć ponad 220 metrów. – Ciężko byłoby dzisiaj o pobicie rekordu Polski należącego do Kamila – przyznał Żyła. – Może przy bardzo dobrej próbie udałoby mi się poprawiać swoją życiówkę, ale musiałbym mieć lepsze warunki. Piotrek nie owijał w bawełnę i powiedział, że nie było go stać na uzyskanie 240 metrów. – Do przyszłego roku – optymistycznie dodał.

Wszyscy na skoczni emocjonowali się pojedynkiem Petera Prevca i Severina Freunda o końcowy triumf w Pucharze Świata. Przypomnijmy, że po konkursie obaj zawodnicy mieli taką samą ilość punktów, a o wygranej Freunda zadecydowała jego większa ilość zwycięstw w sezonie (czytaj o tym). O tej zasadzie Piotr dowiedział się w rozmowie z nami. – Myślałem, że są ex-aequo na pierwszym miejscu. W takim razie niezły numer – komentował Żyła. Kryształowej kuli Prevca pozbawił jego rodak Jurij Tepes, który wygrał zawody. – Jurij poleciał trochę po bandzie, ale przecież on też chce polatać i wygrywać – mówił skoczek z Wisły. – Taki jest sport – zakończył.

Wywiad w formie video

Źródło: Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.