Palcem po mapie: Szwajcarska (nie)precyzja

Simon Ammann
fot. Mateusz Król

Simon Ammann jakiś czas temu sprawił, że Szwajcaria stała się jednym z moich ulubionych krajów w świecie skoków narciarskich. Uwielbiam takie tereny, które wywołują u mnie uśmiech na twarzy, chociaż sam nie wiem dlaczego… Simon wielokrotnie zagrał nam na nosie, ale jakoś jego styl bycia nie pozwolił mi pomyśleć o nim źle. Engelberg pokochałem jeszcze przed tym, jak uznano go za polskie miejsce do odnoszenia sukcesów. Urok skoczni bierze górę ponad wszystko. Pewnie spory wpływ ma na to okres przed świąteczny, bo i człowiekowi jakoś wszystko bardziej się podoba.

Szwajcaria naprawdę w moich oczach miała same plusy. Jeśli chodzi o sporty zimowe, to mam to państwo za jedne z takich najbardziej tradycyjnych. Myślę Szwajcaria – zjazdy alpejskie, Dario Cologna, Simon Ammann i oczywiście zegarek. Przysłowie, które odnosi się do mojego ostatniego skojarzenia od dawna sprawdzało mi się przy organizacji zawodów Pucharu Świata. Coś jednak zaczęło się zmieniać… publiczność, która jakoś nie potrafi zbudować fajnej atmosfery. Opuszczane trybuny, kiedy idol nie kwalifikuje się do drugiej tury, to raczej nie jest domena kraju, gdzie skoki są uwielbiane. Zauważamy też, że i chętnych do skakanie nie ma zbyt wielu. Gregor Deschwanden coś zaczyna wojować, ale czy uda mu się pociągnąć tę machinę w pojedynkę? Martwi mnie to… W mojej głowie po zawodach w Einsiedeln siedzi jeszcze jedna kwestia. Czy Szwajcarzy wreszcie nauczą się operować kamerą? Nie da się zmienić pozycji kamery w Engelbergu? Kto wybierał operatora w Einsiedeln? Nie da się tak oglądać zawodów. Moim zdaniem to jest porażka, która w XXI wieku musi zostać wyeliminowana. I nie pod jego koniec. Ktoś, kto sprzedaje prawa do transmisji najpopularniejszej dyscypliny FIS, powinien na to zwrócić uwagę. Kilkadziesiąt milionów widzów na całym świecie chce widzieć cały skok dokładnie, a w szczególności moment lądowania. W ostatnim konkursie kamera uciekła operatorowi podczas ostatniego skoku! Jak tu ocenić, czy Freitag wygrał, czy nie? Samego głosu to ja mógłbym posłuchać w relacji radiowej. Powtórki wołają o pomstę do nieba. Wszystko nie jest tak jak być powinno…

fot. szwajcaria.net
fot. szwajcaria.net

Tylko Piotrek Żyła skacze na razie, jak w szwajcarskim zegarku. Zdecydowanie najrówniejszy skoczek początku tego lata. W Letnim Grand Prix nie schodzi z podium, co daje mu aktualnie pozycję lidera. Jestem zachwycony postawą Polaka, bo podnieść po takiej fali krytyki, to nie lada trud. Szczerze życzę Piotrkowi, aby ta forma utrzymała się jeszcze przez całą zimę. Martwi kogoś postawa Kamila Stocha? Wątpię… Mistrz Olimpijski tak już latem ma. Spokojnie trenować, lekko startować a zimą atakować. Jest jeszcze sporo do zdobycia i tego mu życzymy. Wszyscy musimy śledzić lato z wielkim dystansem. Osobiście bardziej interesuje się juniorami i kadrą B. Latem zawsze ktoś nowy się pojawi. W Norwegii jakoś automatycznie narodziła się nowa gwiazda. Phillip Sjoen… ile tak młody zawodnik będzie w stanie osiągnąć zimą? I też życzymy mu jak najlepiej. Miło jakoś się zrobiło… prawda? Szwajcaria niech zadba o rozwój telewizyjny i wszystko będzie jak w bajce. Tak mało trzeba nam…

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.