Palcem po mapie: Sterowniku, źle obrany kurs!

Łukasz Kruczek, Zbigniew KlimowskiBardzo długo trwa już ta podróż po nieznanych wodach. To, czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach trochę mnie przerosło. Trener zapewnia, że chodziło o spokojne wejście w sezon. Tymczasem takowego w ogóle nie było, a mamy problem z przeskoczeniem w klasyfikacji generalnej Szwajcarii. Dzisiaj wszystko przeszło wszelkie granice…

Nie jestem zwolennikiem najeżdżania na Łukasza Kruczka. Pierwszy wpis na tym blogu dwa lata temu, miał na celu obronę naszego szkoleniowca. Nie mogę powiedzieć, że po 4 weekendach nagle uważam go za złego trenera, ale stwierdzam, że został poczyniony jakiś błąd w przygotowaniach. Taki błąd powtarza się już od jakiegoś czasu. To wszystko wynika z nietrafnego podejścia do sprawy. Nie można sezon w sezon wychodzić z założenia, że początek jest mało ważny. “Wystarczy spokojnie wejść w sezon” – to jest zgubne myślenie. Zawodnicy przed kamerami mówią, że to dopiero początek i wszystko jeszcze przed nimi. Dobre! Moim zdaniem w ich głowach dzieje się już po Klingenthal nie za dobrze. Oni nie są wcale pewni, że mogą osiągać w tym sezonie wysokie lokaty. Zatracili tą pewność siebie. Łukasz Kruczek wpadł trochę we własną pułapkę. Mam do niego wielki szacunek, ale irytuje mnie to podejście do początków zimy. Tak jakby nie było nas stać na skoczków w czołówce przez cały sezon. Czy przygotowanie ich do długiego sezonu  to aż tak wielki problem? Inni dają radę, a my nie. Takie poddawanie się na starcie. Racja, że najważniejsze imprezy dopiero przed nami. Nie wątpię, że odniesiemy na nich sukces. Tylko nie można tym wszystkim maskować słabych początków. To jest trochę wstyd. Nie może tak być, że nasi budzą się dopiero w nowym roku. Ile może działać taki scenariusz? Rok, dwa? Po wielkich sukcesach Kamila nie możemy sobie pozwolić na nagły przestój w sukcesach ekipy. To zahamuje wielkie chęci młodych do skoczków. Nikt nie mówi o wygrywaniu na starcie. Ale żeby punktów nie łapać?!

Kamil Stoch - Puchar SolidarnościMożna sporo zganiać na brak Kamila Stocha. To jednak była doskonała okazja na pokazanie, że ta drużyna to nie tylko sukces Stocha. Teraz to niestety wygląda tak, jakby nasze skoki to Kamil i nikt więcej. Inaczej to wszystko było przedstawiane. “Mamy zaplecze, świetne przygotowania, dobra drużynę…”. Tymczasem my zdobyliśmy drużynowo tylko jeden medal MŚ i to brązowy. Na palcach można policzyć miejsca na podium w Pucharze Świata, pomijając już fakt zerowego stanu wiktorii. Ktoś porywał się na określenie potęgi. Ale gdzie? Potężną to my jesteśmy widownią. Może mamy zbyt duże oczekiwania? Nie! Nie można nagle zapadać się pod ziemię. Jeśli Janek Ziobro mówi, że czas potrenować, albo skończyć karierę… to mi jest brak słów. Chłopak, który jeszcze rok temu z wigorem wypowiadał się o swoich skokach, dzisiaj chce się poddać. Coś tu jest nie tak! I mam na to swoją filozofię. Brak psychologa kadry. Nikt mi nie wmówi, że jest on niepotrzebny. Zwolnienie go z posady było wielkim błędem. I postawcie się teraz w roli Kamila Stocha. Wszystko totalnie spoczywa na nim. Wszyscy oczekują powrotu i to najlepiej od razu do najlepszej formy. Tymczasem Król stoi pod wielkim znakiem zapytania. W jaki sposób ta przerwa wpłynie na niego? Już dość mam tych pytań. Niech czas szybko płynie. Szkoda, że za tydzień Engelberg… dobra passa chyba zostanie przerwana.

Cyrk na kółkach. Znowu! To, co dzisiaj wyprawiali w Niżnym Tagile, to było mistrzostwo świata! Sporo winy ponosi oczywiście wredny wiatr, ale ludzie głupi, że się dali tak wykiwać. Efekt? Upadek Dawida Kubackiego! To była moim zdaniem jakaś nadzieja na punkty. Jakaś osłoda. A tu… przerażający upadek. Dzisiaj Dawidowi należą się brawa na stojąco. To co on zrobił zasługuje na laury pierwszej klasy. Tak się wybronić… Wyszedł z twarzą. W przeciwieństwie do organizatorów. Puszczali drugą serię. Została dziesiątka. Nagle po groźnej sytuacji z Andreasem Koflerem – odwołane! Nie wiadomo nawet kiedy jury się zebrało. Cancelled i koniec!  To się uśmiałem. Nie będę miło wracał do Niżnego Tagiłu. Chociaż Rosjanie na widowni dopisali, to jakoś ta skocznia mi nie przypadła do gustu. No cóż. Za tydzień jedziemy do Szwajcarii. Szkoda, że tylko palcem po mapie…

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.