Palcem po mapie: Stacja Courchevel – mistrz powrócił na podium!

fot. Kinga Kluk
fot. Kinga Kluk

Pierwsza część sezonu letniego za nami. Po konkursach w Polsce, Szwajcarii i Francji, kadra Łukasza Kruczka udaje się na zasłużone, choć krótkie wakacje. Po tych kilku weekendach ze skokami narciarskimi mam wiele przemyśleń i wątpliwości, w którą stronę zmierza ta dyscyplina. Ale o tym później. Najważniejszą dla nas wiadomością po zawodach w Courchevel jest fakt, że nasz mistrz olimpijski, mistrz świata i zdobywca Pucharu Świata Kamil Stoch powrócił na podium!

Wczorajsze kwalifikacje rozbudziły apetyty kibiców i dały nam wiele pozytywnych emocji przed późniejszymi seriami. Czterech Polaków w pierwszej dziesiątce kwalifikacji, a właściwie pierwszej serii to niebagatelny wynik i dobra pozycja wyjściowa do dalszej walki w konkursie. Niestety, jak to często bywa, za szybko uwierzyliśmy, że możemy zdominować konkurs w Courchevel.

Nasz mistrz nie zawiódł i mimo ciężkich warunków poradził sobie w pierwszej serii a w drugiej utrzymał trzecią pozycję, dzięki czemu podtrzymaliśmy dobrą passę Polaków i znów mieliśmy okazję podziwiać naszego reprezentanta na podium. Dobrą pracę we wczorajszym konkursie wykonał także Maciej Kot, którego lokata może nie była imponująca ale zrealizował wyznaczony cel, udało mu się skoczyć solidnie i bez wpadek. Na tym właśnie mogę skończyć wyliczanie pozytywów wczorajszego konkursu.

fot. fis-ski.com
fot. fis-ski.com

W pierwszej serii wiatr nie był łaskawy dla wszystkim zawodników, to prawda ale nie jest to wytłumaczeniem dla słabszego występu Piotra Żyły. Jak pokazał Kamil Stoch można było oddać dobry skok w tych zmiennych warunkach, który dał dobrą pozycję. Dlatego fakt, iż Piotrek nie znalazł się w finałowej serii nie był do końca wynikiem złych warunków. Jak najbardziej zgadzam się ze słowami Piotra po konkursie:  „Umiesz liczyć, licz na siebie!”.

Niestety żółta koszulka lidera klasyfikacji generalnej opuściła Polskę i powędrowała tym razem do dwójki zawodników – Petera Prevca oraz triumfatora wczorajszych zmagań Andreasa Stjernena. No właśnie, Norwegowie ładnie nam poszaleli we wczorajszym konkursie. Dwóch zawodników na podium, trzeci tuż za nim, czwarty zamykający pierwszą dziesiątkę a piąty czołową piętnastkę. Świetny wynik a należy dodać, że to wszystko pod nieobecność Andersa Bardala i Andersa Jacobsena. Już od konkursów w Wiśle Norwegowie pokazywali, że są mocni ale tego, co wyprawia młody Phillip Sjoeen nikt się nie spodziewał. Ten zawodnik pokazuje niezwykły potencjał a jego skoki naprawdę zasługują na wiele pochwał. W końcu udało mu się poprawić lądowanie i teraz jego skoki są naprawdę na wysokim poziomie. Nie wiem czy uda mu się utrzymać tą dyspozycję do zimy ale na pewno w tym zawodniku można pokładać nadzieję na przyszłość.

fot. Kinga Kluk
fot. Kinga Kluk

Zarówno Niemcy jak i błyszczący na początku lata Słoweńcy a także Austriacy bez Schlierenzauera, nie zaprezentowali się w Courchevel jakoś nadzwyczaj dobrze. Solidne skoki dały solidne miejsca. Piotr Żyła stracił prowadzenie klasyfikacji generalnej Letniej Grand Prix, ale Polska w Pucharze Narodów nie oddała prowadzenia depczącym po piętach Norwegom. Do Hakuby poleci kadra Macieja Maciusiaka i miejmy nadzieję, że tak jak w ubiegłym roku spiszą się bardzo dobrze, a może nawet podtrzymają dobrą passę i któryś z zawodników wskoczy na podium?

Jeśli chodzi o testowanie nowego systemu rozgrywania zawodów to będę powtarzać, że jestem wielką przeciwniczką tego systemu i tak już pozostanie. Wliczanie wyniku z kwalifikacji – tak, podział na grupy – wielkie NIE! Po pierwsze rywalizacja w grupach nie jest sprawiedliwa. Po drugie transmisja telewizyjna jest kompletnie nieczytelna dla kibiców. Bez odpalonej na komputerze relacji tekstowej, nie da się oglądać zawodów. Co z tego, że po skoku zawodnika wyświetla się jego pozycja zajmowana w grupie, skoro widz nie wie, które miejsce w ogólnej klasyfikacji konkursu skoczek zajmuje. Zawsze w skokach ujmowała mnie ta wolność i emocje podczas skoku i tuż po nim, ta niepohamowana radość zawodników i kibiców po dalekim locie. Teraz? Teraz możemy po skoku co najwyżej wyjąć kalkulator, odjąć punkty za wiatr, belkę a na deser skalkulować czy zawodnik wyjdzie z grupy, czy też nie. Kolejny raz próbuje się udoskonalić, uatrakcyjnić sport, który sam w sobie ma piękno i niezwykłą moc przyciągania ludzi. Po co? Nie da się poprawić czegoś co jest dobre, można jedynie zaszkodzić i zepsuć to, co funkcjonuje bez zarzutu. Uważam, że jedyną zmianą jaką można uznać za pozytywną, to wliczenie wyniku z kwalifikacji do ogólnej punktacji konkursu. Jest to sposób sprawiedliwy, który sprawia że wygrać może zawodnik, który jest najrówniejszy. Taki system mógłby być przydatny podczas zawodów w lotach narciarskich, ale po co ten podział na grupy? Skoki narciarskie to sport, który jest najchętniej, no może prawie najchętniej oglądanym przez Polaków sportem, a przez takie zmiany wielu kibiców coraz mniej będzie rozumiało tą dyscyplinę, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi… Cieszę się, że na razie FIS chce zaprzestać testowania tego systemu. Nie wiem czy wrócą do testów na ostatnie konkursy LGP czy też nie, ale gdyby się na to zdecydowali to muszą poprawić transmisje telewizyjną, bo w ten sposób nie da się oglądać zawodów.

Po raz kolejny Courchevel pokazało swoje zmienne oblicze. Dobrze jednak, iż konkurs udało się rozegrać a nasz mistrz znów mógł stanąć na podium. Teraz zawodników czekają wakacje a po nich rozpoczną się właściwe przygotowania do sezonu zimowego. Czas leci nieubłaganie szybko i ani się nie obejrzymy a sezon zimowy zapuka do naszych drzwi!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.