Palcem po mapie: Na stopa do Hinzenbach!

Piotr Żyła
fot. Mateusz Król

Zwykle pisałem po, ale tym razem warto napisać przed. W ubiegły weekend podróżowaliśmy do Kazachstanu, ale jakoś te zawody nie kojarzyły mi się z wysoką rangą. Stąd i postanawiam wyprzedzić fakty i już dziś chcę odnaleźć się w Austrii. Pierwszy raz tego lata skoczkowie zagoszczą w tym kraju. Z racji, że to już ostatnie konkursy tego dość dziwnego LGP, więc czas na powrót wielkich nazwisk. Mam wrażenie, że tym razem to Puchar Kontynentalny świecił większym blaskiem, niż zawody wyższe od niego rangą. Pytanie, czy normalna skocznia w Hinzenbach będzie w stanie nadać nam takich emocji, jakich brakuje?

Nie spodziewajmy się jakiejś dramatycznej walki o końcowy triumf w klasyfikacji generalnej. Największy faworyt się wycofał i pozbawił nas emocji. Do końca LGP pozostały nam dokładnie dwa konkursy. Matematycznie szansę na Grand Prix zachowuje na chwilę obecną tylko czołowa piątka zawodników, ale wyłączyć trzeba aktualnego lidera, który ze startów zrezygnował. Najbliżej zdobycia trofeum jest zatem Słoweniec Jernej Damjan. Pamiętajmy jednak, że przed rokiem również miał ogromną szansę… brak punktów i zwycięstwo Wellingera. Tym razem największym zagrożeniem dla Jerneja wydaje się być jednak Japończyk. Taku Takeuchi po ostatniej wiktorii w Ałamtach chyba nabiera wiatru pod narty. Ta rywalizacja może nas trochę zaciekawić, bo z kogo bardziej trzymać kciuki? Może Daniel-Andre Tande godnie zastąpi Sjoeena i jakimś wielkim cudem wywalczy końcowe zwycięstwo? Choćby wygrał dwa konkursy, to musiałby liczyć na wielkie wpadki wymienionej wyżej rywalizującej dwójki. Faktem jest, że Norweg prędzej powalczy o trzecie miejsce z kolejnym Japończykiem – Junshiro Kobayashi. Obaj mają na to szanse, ale muszą obawiać się dobrych zawodników z tyłu. Peter Prevc ostatnio nie błyszczał formą podczas Letniego Pucharu Kontynentalnego, lecz my go już dobrze znamy. Jeszcze lepiej Piotra Żyłę, który ma szansę zaatakować podium z ósmej pozycji. Jednak aby tak się stało, musieliby pokonać Takeuchi-ego. Matematycznie rzecz ujmując tylko on z obecnej TOP-3 jest w ich zasięgu.

Twitter: @WCLHMR
Twitter: @WCLHMR

Polska sprawa z roku na rok latem jest coraz mniej ważna. Tym razem nie mamy świetnego juniora w czołowej dziesiątce, który mógłby być nadzieją zimową porą. Jest jednak ktoś, kto w tych najbliższych konkursach może ostro namieszać. Wyjątkowo nie myślę dzisiaj o Kamilu Stochu. Chociaż i on tu może pozamiatać. Bardzo stawiałbym na naszego Mistrza Świata Juniorów z Predazzo. Jakub Wolny po ostatnich triumfach w Klingenthal i Stams staje się naszą nadzieją na końcówkę tego lata (chociaż w kalendarzu mamy jesień). Osobiście liczę, że Polacy trochę zaatakują miejsce w czołowej trójce Pucharu Narodów. Zaczynaliśmy od pozycji lidera, ale wiadomo, iż ciężko ją utrzymać, kiedy właściwie się nie startuje. Albo zalicza starty na miarę Hakuby… Szkoda, że nie będzie już konkursu drużynowego. Zacieram już ręce na powrót naszej kadry A, bo skoki oglądać zawsze uwielbiam, ale emocje pojawiają się właściwie dopiero przy naszych asach. I dość powiedzieć, że zakładać już można zegarki na ręce, aby odliczać czas do zimy. A ta nieubłaganie zbliża się. Miejmy nadzieję, że w tym roku będzie taka, jak być powinna. Co byśmy nie mieli żadnych problemów w Wiśle i Zakopanem. Tak szczęśliwa Ruka (absolutnie nie ma nic wspólnego z Kuusamo) zasypana już jest ponoć śniegiem. Tylko pozazdrościć.

Mateusz Król
Obserwuj

2 thoughts on “Palcem po mapie: Na stopa do Hinzenbach!

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.