Ostra sprzeczka gwiazd narciarstwa w sieci. Poszło o zarobki

fot. M. Rudzińska

Kombinacja norweska kobiet jest bardzo młodą dyscypliną sportową. Także z tego powodu różnice w nagrodach finansowych między kobietami i mężczyznami są widoczne. Zwyciężczyni niedawno zakończonego Letniego Grand Prix Gyda Westvold Hansen zarobiła kilka razy mniej niż triumfator męskiego cyklu, Ilkka Herola. Tematem zajął się norweski portal Aftenposten.

fot. M. Rudzińska

Różnica w zarobkach

W tegorocznej edycji Letniego Grand Prix Gyda Westvold Hansen wygrała wszystkie zawody i tym samym klasyfikację generalną. Za zwycięstwo w każdej rundzie otrzymała 500 franków szwajcarskich, a za triumf w generalce 800 franków. Norweżka tego lata na zawodach wzbogaciła się o 3300 franków szwajcarskich. Zwycięzca pojedynczych zawodów mężczyzn zarobił 3500 franków, czyli o dwie więcej niż łącznie dominatorka kobiecej rywalizacji. Nagroda za triumf w całej klasyfikacji wynosiła 7000 franków szwajcarskich, czyli ponad siedmiokrotnie więcej niż wśród kobiet.

– Nagrody finansowe powinny być rozłożone bardziej równomiernie. Jesteśmy w końcu w 2021 roku. Następuje jakieś wyrównanie, ale dzieje się to bardzo powoli – przyznał dla Aftenposten norweski menedżer Ivan Stuan. W sprawie finansowego równouprawnienia wypowiedział się szef kombinacji norweskiej w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, Lasse Ottessen. – Nie mam wątpliwości, że różnica jest za duża. Jednak uważam, że kobiety muszą poświęcić jeszcze trochę czasu, aby dojść finansowo do tego samego poziomu. Zrobimy, co w naszej mocy, aby zmniejszyć te różnice. Prawdopodobnie będzie to już w przyszłym sezonie – powiedział Ottessen.

Dlatego odeszła

Na swoim profilu w mediach społecznościowych swój komentarz do artykułu Aftenposten zamieściła Tara Geraghty-Moats. Pierwsza w historii zdobywczyni Kryształowej Kuli zrezygnowała ze startów w kombinacji za rzecz biathlonu. – Dziękuję Aftenposten za podjęcie tego tematu. Różnice finansowe między płciami były jednym z powodów, dla których opuściłam ten sport. Za zwycięstwo w Pucharze Świata otrzymałam 751 euro, a mężczyźni dostali ponad 30 tysięcy euro – napisała Amerykanka. Triumfowała ona w sezonie w 2020/21, kiedy dla kobiet rozegrano tylko zawody w Ramsau. Pozostałe trzy rundy Pucharu Świata zostały odwołane z powodu pandemii. Wśród mężczyzn odbyło się aż 15 indywidualnych rund.

Tara Geraghty-Moats otrzymała odpowiedź od Lukasa Klapfera. – Może zarobiłaś tak mało dlatego, że wygrałaś Puchar Świata, na który składały się tylko jedne zawody? Mam nadzieję, że teraz będziesz mogła pływać w pieniądzach w biathlonie, gdyż zarobki to jedyna rzecz o której teraz mówisz – napisał doświadczony austriacki kombinator. – Pięknie wyraziłeś swoją opinię, że kobiety nie powinny robić tego samego, co mężczyźni. Myślę, że mężczyźni i kobiety powinni zarobić tyle samo i tak jest w biathlonie. Czy to moja wina, że były tylko jedne zawody? Myślisz, że mi się to podobało? – odpowiedziała Geraghty-Moats.

Dyskusja między Amerykanką i Austriakiem liczy kilka komentarzy, a włączył się do niej także Jonathon Lillis, amerykański narciarz specjalizujący się w skokach akrobatycznych. Klapfer zwrócił także uwagę na to, że kombinatorki podobnie jak kobiety skaczące na nartach przez ostatnie 12 lat muszą wejść na odpowiedni poziom, które pozwoli im na większe zarobki. Geraghty-Moats odpowiedziała, że kobiety w skokach narciarskich nadal otrzymują za mało pieniędzy. Całą dyskusję można przeczytać w mediach społecznościowych amerykańskiej biathlonistki.

źródło: Aftenposten/Facebook Tara Geraghty-Moats