O cesarzu Gregorze i nadchodzącym sezonie

fot. Aneta Gąska
fot. Aneta Gąska

Gregor Schlierenzauer w połowie października rozpoczął swój ostatni etap przygotowań do sezonu zimowego, który będziemy mogli oglądać już w ten weekend. Jak dobrze pamiętamy po ostatnich konkursach w Planicy zastanawiał się, czy w ogóle jest sens skakania dalej?

Trudno się nie zgodzić, że sezon 2013/14 nie był najlepszym w jego całej karierze, krótkiej ale bardzo owocnej. Nie trzeba również przypominać, że w skokach narciarskich Schlieri wygrał już praktycznie wszystko. Dwukrotne zdobycie Kryształowej Kuli, medale olimpijskie zarówno indywidualnie, jak i drużynowo oraz tytuły Mistrza Świata w lotach i skokach to zaledwie ułamek osiągnięć, które dają mu ogromną przewagę nad innymi zawodnikami i bez problemu dzięki nim, zapisał się na kartach historii tej dyscypliny. Uważał, że dla niego najlepszym wyjściem z całej sytuacji (kiepskich wyników), byłaby zmiana trenera. O napiętych relacjach pomiędzy Schlierim i Pointnerem głośno było już w czasie Igrzysk Olimpijskich w Sochi. Zamiast użerać się z ówczesnym trenerem, częściej wolał korzystać z porad swojego osobistego trenera (Markusa Maurbergera). Mówisz i masz! Austriacki Związek Narciarski podziękował za wieloletnią współpracę Pointnerowi i na jego miejsce przyjął Heinza Kuttina, który zajmował się treningami Thomasa Morgensterna. Wraz z nowym trenerem, Schlierenzauera naszły chęci na dalsze skakanie. Widać, że podpasował mu nowy program szkoleniowy i podejście do skakania w konkursach LGP, w których Kuttin wystawiał swoich najlepszych podopiecznych, a nie jak bywało wcześniej „kadrę rezerwową”. Takie treningi nie są brane jako jedne z ważniejszych zawodów, jednak pomagają określić zawodnikowi, co powinien jeszcze poprawić i wskazać jaka jest obecna forma danego zawodnika. W dotychczasowym systemie szkolenia nie widział on perspektyw swojego dalszego rozwoju i ja to doskonale rozumiem. Gdy pracuje się z człowiekiem ładne kilka lat bardzo łatwo o rutynę. Szczególnie, gdy chce się dalej rozwijać, a niestety w sporcie takim jak skoki narciarskie bez ambicji nie osiąga się zbyt wiele. „Gdy głowa uniemożliwia dobre skoki, masz małe szanse na ich oddanie”- często właśnie te słowa można było usłyszeć z ust dwukrotnego zdobywcy Kryształowej Kuli. Często mówi się, że największym przeciwnikiem każdego zawodnika jest jego psychika. Dlatego też myślę, że właśnie tego brakowało mu w zeszłym sezonie. Ciągłe niedopowiedzenia i niesnaski w drużynie spowodowały słabsze skoki wyżej wymienionego, jak i całej drużyny. Gregor Schlierenzauer podkreślał w wielu wywiadach, że nie stawia sobie konkretnych celów w nadchodzącym sezonie. Ale czy to prawda? Moim zdaniem każdy szanujący się i prawdziwy „wyjadacz skoczni” nie ma po co startować w konkursach, skoro nie ma wyznaczonego celu. Jak dla mnie w tej „redbullowej” głowie jest kilka celów. Jeśli nie udałoby mu się ich osiągnąć, musiałby się tłumaczyć mediom, a po co mu to? Niech chłopak robi swoje tym bardziej, że Austriacy jak zwykle mają kilka asów w rękawie. Jednym z nich jest nowy typ wiązań, w których to wybicie ma być bardziej agresywne niż dotychczas. Reszta nowinek wyjdzie najprawdopodobniej po pierwszych konkursach PŚ, gdy media podpatrzą różnice pomiędzy zawodnikami Austrii, a całą resztą.

Czy Schlierenzauer już w ten weekend pokaże, że faktycznie nie utracił dalszej motywacji do skakania? Czy nadal będzie potrafił pokazać swoją klasę sportowca? Czy w przypadku, gdy osiągnęło się już prawie wszystko, da zdobyć się jeszcze więcej?

Mateusz Król
Obserwuj

3 thoughts on “O cesarzu Gregorze i nadchodzącym sezonie

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.