Nowy zawodnik w kadrze Doleżala. Grupa liczy już 13 skoczków

fot. PZN

Jarosław Krzak to zdecydowanie największe zaskoczenie polskich skoków ostatnich miesięcy. Zawodnik spoza kadry nagle dołączył do krajowej czołówki. Kilka tygodni temu został powołany na obóz treningowy z ekipą Michała Doleżala. W zeszłym tygodniu powołano go do składu na Puchar Świata w Wiśle, a teraz okazuje się, że został trzynastym zawodnikiem w kadrze.

fot. PZN

– Byłem trochę zaskoczony decyzją trenerów, bo jednak nie czuję się ostatnio tak dobrze jak w czasie Letniego Pucharu Kontynentalnego. Mam jednak nadzieję, że złapię rytm przed kwalifikacjami – powiedział Jarosław Krzak, który będzie debiutantem w kadrze, na zawody Pucharu Świata w Wiśle.

Zawodnik PKS Olimpijczyk Gilowice przekonał do siebie trenerów kary pracowitością. Poza tym bardzo szybko potrafi przenieść uwagi szkoleniowców na to, co robi na skoczni. Warto wspomnieć, że 20-latek profesjonalnie trenuje dopiero od dwóch lat. Wcześniej stawiał głównie na naukę w technikum, a skoki traktował rekreacyjnie. Na skoczni pojawiał się czasami tylko raz na dwa tygodnie. Nie był jednak sam. Pomocną dłoń wyciągnął do niego trener Jarosław Węgrzynkiewicz. Kiedy trafił pod skrzydła Krzysztofa Bieguna, zaczął robić wyraźny postęp. Zostało to zauważone przez szkoleniowców kadry, którzy tego lata zabrali Krzaka na zgrupowanie reprezentacji.

Polskie odkrycie lata. Kocha skoki, śpiew i ukulele. “Nie jestem produktem stochomanii czy małyszomanii”

Skoczek z Lasu, bo z tej wsi pochodzi, dopiero w styczniu tego roku wywalczył pierwsze punkty w zawodach FIS. Zajął 13. miejsce w FIS Cup w Zakopanem. Tam też ustanowił swój rekord w długości skoku – 133,5 metra. Latem tego roku zajął 23. miejsce w Pucharze Kontynentalnym. To dało mu przepustkę do startów w Pucharze Świata. – Po tym, jak dostałem powołanie na zgrupowanie kadry, to urosły skrzydła. To jednak nie wystarczy. Przy tym wszystkim musi wytrzymać jeszcze głowa. Jeżeli ona tego nie udźwignie, to nic z tego nie będzie – mówił po mistrzostwach Polski w Szczyrku, w których zajął dopiero 18. miejsce.

To pokazało, że do roli “czarnego konia”, jak zaczęły go określać niektóre media, jeszcze dużo mu brakuje. Sam Krzak też zdaje sobie sprawę z tego, że przed nim jeszcze wiele pracy. – Wiem, że przede mną wciąż wiele pracy. Trzeba to robić z pokorą, bo nie chciałbym być wyskokiem na jeden sezon i szybko zgasnąć – powiedział.

Ma też jednak świadomość, że w porównaniu do naszych najlepszych skoczków stracił wiele czasu. Kiedy oni solidnie trenowali, Krzak skupiał się na nauce. Mimo tego jest dobrej myśli, bo dość szybko doszlusował do poziomu krajowej czołówki. – Nakręca mnie to, że mogę rywalizować z najlepszymi, choć do tej pory nie trenowałem aż tyle, co oni. To jest dla mnie jak zastrzyk energii, bo czuję, że jeśli tylko będę solidnie trenował, to mogą być naprawdę fajne efekty – przyznał Krzak.

Źródło: Komunikat prasowy PZN / Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj
%d bloggers like this: