Nowy faworyt igrzysk? Nic na to nie wskazywało…

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie zbliżają się wielkimi krokami. Wśród faworytów do olimpijskiego złota wymienia się paru zawodników – z Norwegiem Johannesem Klaebo i Rosjaninem Aleksandrem Bolszunowem na czele. Jest też zawodnik, którego eksperci raczej nie biorą pod uwagę, ale sam się właśnie do listy faworytów dopisał – to Szwed Johann Haaggstroem.

Haaggstroem to zawodnik, który do tej pory nie odnosił w Pucharze Świata znaczących sukcesów. Nie jest też już w wieku, w którym można go nazwać młodym i obiecującym – ma 29 lat. Najlepszy sezon pucharowy w jego wydaniu to sezon 2019/20 – stanął wtedy jedyny raz w swej karierze na podium (trzecie miejsce w sprincie miejskim w Dreźnie). Rok później pierwszy raz w swej karierze pojawił się na mistrzostwach świata – był bliski medalu w sztafecie. Ot, kariera jakich wiele, bez szczególnych wzlotów.

Niemniej Haaggstroem mówi, że stać go na wiele więcej. Nawet na olimpijskie złoto. – Moim celem jest kwalifikacja do igrzysk w Pekinie. Jeśli tam pojadę to myślę, że mam wielkie szanse na dwa złote medale: indywidualnie i w drużynie. Jeśli wszystko się uda będę miał wielkie szanse – powiedział mediom norweskim Szwed. Szanse na złoto indywidualne upatruje w sprincie. – Wiem, że nie osiągnąłem jeszcze swojego pełnego potencjału. Stopniowo przybliżam się poziomem do Johannesa Klaebo – najlepszego sprintera na świecie. Trenuję, by go pokonać i myślę, że to możliwe – z optymizmem Johann opowiadał o swoich szansach.

Co ciekawe Haaggstroem by sukces osiągnąć ma zamiar trenować mniej. – W zeszłym roku zabrakło mi energii, postanowiłem więc zmniejszyć ilość pracy. Za to mam zamiar skupić się tylko na nartach i w przeciwieństwie do poprzednich lat odłożyłem swoje studia – zdradza swoją receptę na sukces Haaggstroem.

źródło: langrenn.com