Norweskie skoki na zakręcie. Olbrzymia kwota do zebrania

fot. M. Rudzińska

Jak informuje NRK, do końca maja bieżącego roku oddział skoków narciarskich w Norweskiej Federacji Narciarskiej musi zapewnić sobie dochód sponsorski w wysokości dziesięciu milionów koron. Wszystko przez trudną sytuację, w jakiej skoczkowie znaleźli się po odejściu głównego sponsora.

fot. M. Rudzińska

Trudna sytuacja skoczków

Sekretarz generalna Norweskiego Związku Narciarskiego Ingvild Bretten Berg poinformowała, że norweskie skoki narciarskie znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Już na początku roku główny sponsor reprezentacji, firma LO, zakończyła współpracę z federacją. Jak się teraz okazało, Norwegowie nie podjęli się renegocjacji żadnej z pozostałych umów sponsorskich, nie znaleźli też innych źródeł finansowania. Dziennikarze NRK doszli do informacji, zgodnie z którymi oddział do końca maja bieżącego roku ma zapewnić sobie dochód sponsorski w wysokości dziesięciu milionów koron.

Wina Braathena?

Sytuację skomentował Clas Brede Braathen, menadżer norweskich skoków. Jego zdaniem za odejściem sponsorów częściowo stoi konflikt między nim a krajową federacją, który trwał podczas sezonu 2020/2021. Działacz zwraca uwagę na wrogą postawę Norweskiego Związku Narciarskiego, który jego zdaniem nie zjednoczył się ze znajdującą się w trudnej sytuacji dyscypliną. – To, że kierownictwo związku przedstawia naszą branżę jako nieprofesjonalną, jest niezrozumiałe. Powinniśmy teraz stać ramię w ramię dla naszego sportu – zarzuca Braathen.

Na podstawie protokołów z marcowych spotkań władz związku w sprawie skoków, Braathen zauważa, że Kristian Brenden, lider komitetu skoków, próbował tłumaczyć trudną sytuację sponsorską. Wśród powodów miała się znaleźć niepewność w zarządzaniu, która zdaniem menadżera skoków odstraszała potencjalnych sponsorów. – Nasza kultura w kadrze narodowej polega na tym, że w dobrych czasach wspieramy się i podziwiamy, a w trudnych stoimy ramię w ramię, rozmawiając ze sobą, a nie o sobie. To smutne, że nie doświadczamy tego samego ze strony władz związku – kontynuował Braathen.

Norweg przyznaje, że poszukiwanie sponsorów to wymagające zadanie, ale wierzy w podpisanie nowych umów z tymi, którzy są wierni skokom od wielu lat. Menadżer norweskiej kadry zaznacza, że prowadzone są rozmowy z głównymi graczami na rynku w kraju i za granicą.

Dobre wyniki zachętą dla sponsorów

Bretten Berg, sekretarz związku nie potwierdza przypuszczeń Braathena, jakoby konflikt z nim był powodem braku zainteresowania sponsorów. – Ta sprawa została wyjaśniona sześć miesięcy temu. Praca sponsoringowa odbywa się w sposób ciągły i trwa znacznie dłużej – mówiła, podkreślając, że w ostatnim sezonie skoki narciarskie wygenerowały koszty wysokości dwudziestu czterech milionów koron. Jedna trzecia została pokryta między innymi dzięki funduszom publicznym, ale reszta to pieniądze od sponsorów. Sekretarz generalna ma nadzieję, że dobre wyniki w ostatnich miesiącach przełożą się na podpisanie nowych umów sponsorskich.

Berg zaznacza, że wszyscy działacze chcą dobrze dla skoków narciarskich, jednak efektem braku finansowania przez sponsorów może być szukanie sposobów na obniżenie kosztów funkcjonowania dyscypliny.

Źródło: nrk.no