Norweski Związek Narciarski zabrał głos ws. Braathena

Kwestia konfliktu dyrektora reprezentacji Norwegii w skokach narciarskich Clasa Brede Braathena z rodzimą federacją od kilku dni zdominowała opinię publiczną w tym kraju. W tle pojawiały się absurdalne zarzuty ze strony Norweskiego Związku Narciarskiego i groźba konfliktu personalnego byłego skoczka z lokalnymi działaczami. Dziś głos zabrali sami zainteresowali.fot. NTB Scanpix

Sprawa konfliktu Clasa Brede Braathena z rodzimą federacją to od kilku dni gorący temat w Norwegii i nie tylko. Umowa byłego skoczka z Norweskim Związkiem Narciarskim wygasa po zakończeniu przyszłorocznego sezonu olimpijskiego. 52-latek, który piastuje swoje stanowisko od 2004 roku, cieszył się jednak ogromnym uznaniem zarówno ze strony zawodników jak i trenerów, co dawało wyraźne podstawy do jej przedłużenia. Tak się jednak nie stanie.

Domysły norweskich mediów i komunikat Norweskiego Związku

Norweskie media próbowały na własną rękę poszukać przyczyn takiej decyzji lokalnych działaczy, gdyż Ci przez długi czas unikali oficjalnego komentarza w tej sprawie. W kuluarach pojawiały się pogłoski o rzekomym konflikcie personalnym z rodzimą federacją jako głównym źródle sporu. Innym z powodów miała być również problematyczna dla prezesa Erika Roeste kwestia wspierania kobiecych lotów narciarskich. W obronie Braathena stanęli sami zawodnicy, z Maren Lundby na czele, którzy wystosowali w tej sprawię petycję, a także trener męskiej reprezentacji, Alexander Stoeckl, który zagroził odejściem, jeśli ten nie zostanie na swoim stanowisku. Dziś Norweski Związek Narciarski przerwał milczenie i wydał oświadczenie w tej sprawie. – Ostatnie tygodnie były dla nas niezwykle trudne. Wszyscy wykonujemy różne obowiązki, za które później jesteśmy rozliczani. Dotyczy to spraw wewnętrznych, takich jak choćby współpraca z różnymi podmiotami – rozpoczął komunikat prasowy przewodniczący lokalnego komitetu skokowego Alf Tore Haug.

– Doceniamy olbrzymi wkład Braathena w rozwój norweskich skoków, a wsparcie, jakie otrzymuje teraz od trenerów i zawodników, nie jest zaskakujące – dodał.

– Chcielibyśmy również podkreślić, że konflikt Braathena z jego pracodawcą (norweską federacją przyp.red) dotyczy w dużej mierze formy współpracy, a nie kwestii równości. Są to wartości, do których każdy w Norweskim Związku Narciarskim przykłada ogromną wagę, a nacisk na to będzie nadal tak samo silny – zakończył, definitywnie ucinając spekulacje dotyczące wspierania przez niego idei równości w skokach narciarskich.

źródło: NRK