Norweski mistrz świata nazywany pedofilem. Skandaliczne słowa Rosjan

fot: TV2.no

Emil Iversen miał niezwykle udany sezon biegowy. Norweg zdobył swój pierwszy w karierze medal indywidualny na MŚ w narciarstwie klasycznym – i to od razu złoty na królewskim dystansie. Niemniej jak pamiętamy odbyło się to w dość szczególnych okolicznościach (dyskwalifikacja kolegi z drużyny), które kładły się cieniem na jego radości. Okazuje się też, iż Emil musi się od tego czasu mierzyć z falą hejtu płynącego głównie z Rosji.

fot: TV2.no

O dyskwalifikacji Johannesa Klaebo podczas biegu na 50 km pisaliśmy już wielokrotnie. Oliwy do ognia dolał też znany z kontrowersyjnych wypowiedzi i takiegoż zachowania Rosjanin Aleksander Bolszunow. To właśnie za zajechanie drogi Bolusznowowi odebrano tytuł Klaebo. Rosjanin wytrącony z równowagi wjechał na metę nie tylko za Klaebo, ale też za Iversenem – co sprawiło, iż nie uczestniczący w zdarzeniu drugi z Norwegów został mistrzem świata. Bolszunow w ostrej wypowiedzi pomniejszył życiowy sukces Iversena mówiąc wprost, iż jest dwóch mistrzów – Klaebo i właśnie on, Bolszunow. Dla Iversena było to niezwykle przykre i krzywdzące. Okazuje się jednak, iż był to tylko wierzchołek góry lodowej przykrości, które spotkały Norwega.

Otóż z Rosji płynęły do niego informacje, iż jest oszustem, astmatykiem (echo znanych od lat oskarżeń członków norweskiej kadry), a nawet… pedofilem. Wśród bardziej absurdalnych teorii spiskowych popularność zyskała sobie ta, która twierdziła wprost, iż mistrzostwo kupił Norwegom król Harald. Mimo iż niewątpliwie nie jest to przyjemne, Iversen stara się podchodzić do sprawy z dystansem.

– Nie mogę za wiele czytać takich wypowiedzi. Nawet jeśli są zabawne i tak naprawdę nie stanowią dla mnie niebezpieczeństwa. Trudno jest traktować ich poważnie, kiedy mieszają do sprawy Ernę Solberg (szefową Partii Konserwatywnej w Norwegii – przyp. red.) i króla Haralda. W sumie to nawet dodaje mi energii – skwitował sprawę mistrz świata.

Iversen nie jest jedynym zawodnikiem, który spotkał się w ostatnim czasie ze zmasowanym atakiem rosyjskich internautów. Zresztą znane nazwiska również angażują się w Rosji w mało chlubne atakowanie zawodników z innych krajów. Przoduje w tym zwłaszcza Jelena Wialbe, ale także i Dmitrij Wasiljew (biathlonista, nie należy mylić z nazywającym się tak samo skoczkiem narciarskim). Czasem ataki przybierają poważny wydźwięk, m. in. biathlonista szwedzki Sebastian Samuelsson musiał zgłosić na policję groźby śmierci, które otrzymał po tym, jak skrytykował stosowanie dopingu przez zawodników z Rosji.

źródło: expressen.se