Norwegowie zmagają się z problemami. Budżet jeszcze mniejszy, niż zakładano

Fot: Angelika Uchacz

Fot: Angelika Uchacz

Duże osiągnięcia wiążą się z dużymi nakładami na zawodników; czasowymi oraz finansowymi. Norweski Związek Narciarski o tym wie. W tym roku jednak ich budżet jest mniejszy o… 8 milionów koron norweskich. 

Clas Brede Brathen nie ukrywa, że Norwegów czeka ciężki sezon. Gospodarka stawia wyzwania organizacyjne na każdym kroku, a budżet drużyny zmniejszył się o 8 milionów koron norweskich, czyli około 3,26 miliona złotych. Zawodnicy nie są zadowoleni z takiego stanu rzeczy, a sam działacz ostrzega: musimy się skupić na podstawach drużyny.

– W perspektywie długoterminowej nie jest to trwała sytuacja, w której się obecnie znajdujemy. My, odpowiedzialni za drużynę uważamy, że musimy wrócić do modelu, który mieliśmy wcześniej – mówi Bråthen w rozmowie z Dagbladet. Inicjatywa Top Sports, której podopieczni tworzyli kadrę narodową B, musiała zostać przerwana. Obejmowała 15 zawodników. Areną ich zmagań jest Puchar Kontynentalny, a to jest poziom poniżej Pucharu Świata. Zawodnikom z kadry B zostały na obecną chwilę projekty regionalne, takie jak Kollenhopp, Troenderhopp oraz Lillehammerhopp. Najlepsi zostaną powołani do drużyny na Puchar Kontynentalny, ale Norwegowie nie są pewni, czy będą w stanie wysłać skoczków na te konkursy ze względów ekonomicznych. – W tej chwili nie mamy pojęcia, jak to zrobić, ale oczywiście pracujemy nad tym – powiedział menedżer sportowy norweskich skoków.

Sytuacja pandemiczna i ekonomiczna ograniczają możliwości podróżowania. Dotknęło to również podopiecznych Norweskiego Związku Narciarskiego. Przez całe lato treningi odbywały się w rodzimej Norwegii. – Jesteśmy narodem lotników, nieuczestniczenie w międzynarodowych konkursach skoków nie jest możliwe. To zapewnia trwałość naszego systemu. Teraz musimy wymyślić, jak to zrobić. Musimy uczestniczyć – mówił Clas Brede Brathen. Co jeśli nie będzie pieniędzy? – Wtedy musimy przetasować priorytety. Jeśli nie weźmiemy udziału w zmaganiach, nasza praca pójdzie na marne. Nie wiem co wtedy będziemy robić. Do tej pory bardzo intensywnie pracowaliśmy i nadal będziemy to robić. Koncentrujemy się na sportowcach, to jest nasz najwyższy priorytet. Oni muszą mieć możliwość zrobienia kolejnego kroku w stronę rozwoju – podkreślił działacz.

Finanse to nie jedyne przeszkody, z jakimi boryka się drużyna. Jest już pewne, że Anders Fannemel nie zdoła powrócić w tym sezonie na skocznię. Nie pozwala na to jeszcze jego stan zdrowia, o czym pisaliśmy TUTAJ. Również coraz więcej zawodniczek jest wyłączonych z treningów. – Z wyjątkiem Andersa Fannemela (przez jego więzadło krzyżowe) wszyscy mężczyźni trenują. U kobiet jest trochę więcej włączania i wyłączania z treningów i aktywności. Nie ma poważnych kontuzji i urazów, ale małe choroby i drobne kontuzje oznaczają, że mamy teraz nieco zmniejszony skład żeński. Musimy przejść przez ten sezon, przetrwać – zakończył Brathen.

Źródło: dagbladet.no

%d bloggers like this: