Norwegowie grzmią ws. obecnych przepisów w skokach. Chcą zmian w BMI

Temat wagi wśród skoczków narciarskich szerokim echem odbił się w całym środowisku. Rewolucyjny pomysł ujednolicenia przepisów w tej sprawie zaproponowali Norwegowie. Chcą oni, by były one bardziej dostosowane do płci.

Screen – YouTube

Zasada BMI w skokach narciarskich pojawiła się w 2004 roku. Obecne przepisy dotyczące BMI zakładają, że jego wartość musi wynosić co najmniej 21. Ponadto zawodnicy ważeni są bez obuwia, w którym skaczą. Jeżeli jest inaczej, skoczek musi oddawać swoje próby na skróconych nartach. Szczegółową tabelę zobaczycie tutaj >>>.

Dodajmy, że zasady są takie same w stosunku do kobiet, jak i do mężczyzn. W większości przypadków teoretycznie nie stanowi to problemu, choć zdarzają się wyjątki. Mowa m.in. o polskich skoczkiniach – Annie Twardosz, która od dłuższego czasu cierpi na bulimię, a także Kamili Karpiel, która niedawno zawiesiła karierę. Jak wiadomo, z problemami z wagą zmagała się również mistrzyni olimpijska i świata Maren Lundby, która w miniony weekend powróciła do rywalizacji na skoczni im. Adama Małysza.

BMI w skokach do zmiany? Norwegowie grzmią w tej sprawie

Wątpliwości co do obecnie obowiązujących przepisów zgłosili Norwegowie, a konkretnie dyrektor reprezentacji – Clas Brede Braathen.

– Nie jestem pewien, czy obecne BMI jest najlepszym sposobem jego pomiaru. Powinniśmy to sprawdzić. Nie ma pewności, czy takie same kryteria dla chłopców i dziewcząt są najlepsze – powiedział działacz w rozmowie z NRK.

– Jest to niefortunne nakładanie presji na swoje ciało, co prowadzić do zaburzeń odżywiania. Dla kobiet konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż dla mężczyzn. Jak wiemy, może to prowadzić nawet do bezdzietności. Musimy, o ile to możliwe, zapewnić nowy zestaw przepisów, które w żadnym wypadku do tego nie zachęcają – kontynuował Braathen.

– Im lepsze przepisy, tym zdrowszy będzie sport. Zwłaszcza, jeśli perspektywa zdrowotna była tak mocno zakotwiczona w rozwiązaniach tworzących podstawową zasadę BMI – skwitował.

W Norwegii wszyscy zasadniczo jednomyślni

Pomysł zmian pochwalają zarówno osoby ze świata nauki, jak i sami zawodnicy.

– Byliśmy szczęśliwi, gdy BMI podniesiono do 21, ale jest miejsce i potrzeba dalszych działań. Walka o utrzymanie niskiej wagi, co widzimy u niektórych osób, jest zupełnie niepotrzebna i dyskryminująca dla sportowców o mocnej muskulaturze i ciężkich kościach – przyznał norweski profesor medycyny sportowej i honorowy członek komitetu medycznego Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej – Inggard Lareim.

– Przynajmniej nie byłoby to niekorzystne, gdybyś dał przewagę sportowcom, którzy ważą trochę więcej niż maksymalny limit (BMI 21) – przyznała zwyciężczyni z Wisły – Silje Opseth.

Wtóruje jej trener Norwegów – Alexander Stoeckl.

-Wyzwanie, przed którym stoimy teraz, polega na tym, żeby technologia i sprzęt rozwinęły się tak dobrze, by można było skakać na krótszych nartach i jednocześnie uzyskiwać takie same odległość, albo i lepsze. – przyznał, po czym dodał. – Można by było surowiej karać osoby ze zbyt niskim BMI – zasugerował 48-latek.

źródło: NRK