Niemiecka legenda cudem uniknęła śmierci. “Miałem cholerne szczęście”

fot. Rosmarie Knutti © / rk-photography.ch

Christian Neureuther, ojciec Felixa, otarł się o śmierć w wyniku ugryzienia kleszcza, które miało miejsce minionego lata. Zakażony kleszcz doprowadził do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. 72-latek należący w latach siedemdziesiątych do slalomowej czołówki przez kilka tygodni walczył o życie i tę walkę wygrał.

fot. Rosmarie Knutti © / rk-photography.ch

Dopiero po kilku miesiącach były slalomista ujawnił publicznie swoją chorobę.  Niemiec został ugryziony przez kleszcza podczas rąbania drewna w lesie. – Miałem cholerne szczęście. Nie zauważyłem samego ugryzienia. Dopiero po kilku tygodniach zacząłem się źle czuć. Myślałem, że to półpasiec – powiedział Christian. Po przewiezieniu do szpitala w Garmisch-Partenkirchen zdiagnozowano u niego zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. 

Choroba okazała się groźniejsza niż się wydawało. Christian przyznał, że nie pamięta pierwszego tygodnia choroby. Dręczyły go utraty świadomości oraz gorączka. Potem było jeszcze gorzej. – Trafiłem do kliniki w Innsbrucku na oddziale neurologicznym. Mój mózg przestał działać prawidłowo. Na moich oczach wszystko falowało od lewej do prawej. Zawroty głowy były szaleństwem. W nocy, kiedy musiałem iść do toalety, uderzyłem w ścianę. Nie mogłem się wyprostować – wspomina. 

Trudny powrót do zdrowia

Na szczęście dzięki pomocy specjalistów stan Neureuthera poprawił się na tyle, że mógł wrócić do domu. Jednak nadal odczuwa on skutki choroby. Schudł 6 kilogramów, miewa bóle pleców oraz problemy z odwracaniem głowy. Mimo tego, jest pozytywnej myśli i może liczyć na wsparcie rodziny, w tym swojej małżonki Rossi Mitermaier, wielkiej mistrzyni olimpijskiej z Innsbrucku z 1976 roku oraz syna Felixa Neureuthera, który kilka lat temu notował sukcesy w slalomie. Sam Felix odniósł się do tej sytuacji.

– To był trudny czas, kiedy mój tata umierał. Zapomniał o profilaktycznym szczepieniu i doznał zapalenia opon mózgowych po ugryzieniu przez kleszcza. To był szok dla nas wszystkich. Ale moja mama bardzo się nim zaopiekowała i teraz znowu jest całkiem dobrze, nawet jeśli nie wrócił jeszcze do pełni sił. 

Źródła: krone.at, informacja własna