Nie żyje legenda Biegu Piastów i były skoczek narciarski

fot. Bieg Piastów

Na cmentarzu w Jeleniej Górze-Cieplicach pochowano w sobotę Stanisława Mrozińskiego. Zapalonego narciarza, działacza, sędziego i niesamowitego człowieka. Karierę sportową rozpoczynał jako skoczek, ale do legendy przeszedł na Polanie Jakuszyckiej. Przez czterdzieści lat nie opuścił żadnego Biegu Piastów. Ostatni start zaliczył w wieku 74 lat.

fot. Bieg Piastów

Skoczek z charakterystyczną czapką

To był prawdziwy miłośnik narciarstwa. Jak podkreślają przyjaciele z Biegu Piastów, kiedy pojawiał się na treningach, nie widział świata poza nartami. A karierę rozpoczynał, jako skoczek narciarskich. W trudnych czasach należał do polskiej czołówki tej dyscypliny. Wyróżniał się nie tylko sprawnością fizyczną, ale zawsze odpowiednim przygotowaniem. – To co zapamiętałem z tamtych czasów, to jego wełnianą czapeczkę – mówi nam Mirosław Graf, były skoczek, a obecnie burmistrz Szklarskiej Poręby. – Zawsze dobrze przygotowane narty. Spodnie elastyczne i białe skarpetki (takie były ubrania skoczków w tamtych czasach) – wspomina Graf.

Społecznik

Stanisław Mroziński nie miał łatwego dzieciństwa, ale i tak wyrósł na wspaniałego człowieka. Wychował się w domu dziecka, ale nigdy nie brakowało mu empatii do drugiego człowieka. Wręcz łaknął kontaktu ze społeczeństwem. W trakcie kariery skoczka również się tym wyróżniał. Dla wielu młodych zawodników był przykładem, podobnie jak inni zawodnicy z tamtego okresu. – Tacy starsi koledzy uwiarygodniali nam młodym cel i kierunek uprawiania tej dyscypliny – przyznaje Mirosław Graf. Obecny burmistrz przyznaje też, że często rozmawiał i wspominał z Mrozińskim latach 70-te ubiegłego wieku. Wówczas właśnie się poznali. – Jako burmistrz wręczałem mu też nagrody – podkreśla.

Miłość do biegówek

Po karierze skoczka Stanisław zakochał się w biegówkach. Mieszkał w Jeleniej Górze, więc nie miał daleko do Jakuszyc. Właśnie tam co roku odbywa się kultowy Bieg Piastów. Mroziński pierwszy raz wystartował w nim, kiedy miał 34 lata. Trudno to uwierzyć, ale do końca swojego życia odpuścił jedynie dwa starty w tej imprezie. Ostatni raz pojawił się tam (dystans 25 km) w marcu 2018 roku, kiedy miał 74 lata. – Zawsze biegł na najdłuższym dystansie. I – dodatkowo – na krótszych – czytamy we wspomnieniu na stronie Biegu Piastów.

Codzienne treningi

Krótki dystans na Polanę Jakuszycką sprawiał, że zimą Stanisław Mroziński trenował tam codziennie. Jak wspominają przyjaciele z Biegu Piastów, zawsze się meldował, witał się i zdawał raport po bieganiu. Dlatego właśnie nawet przyjezdnym turystom, był postacią dobrze znaną. To właściwie twarz tego miejsca. – Wiadomości na temat stanu tras i pogody były dla niego absolutnie najważniejsze. I obwieszczał je odpowiednim do tego tonem. Jakby reszta świata się dla Niego zupełnie nie liczyła. Jakby była dodatkiem do biegania na nartach w ukochanych Jakuszycach i Górach Izerskich – wspominają organizatorzy BP.

Społecznik

Cały czas udzielał się także społecznie. Pełnił rolę sędziego w Dolnośląskim Związku Narciarskim. Pracował w trakcie zawodów najwyższej rangi, takich jak Puchary Świata czy mistrzostwa Polski. – Stasiu, będziemy o Tobie pamiętać – napisała na Facebooku szefowa komisji sędziowskiej na Dolnym Śląsku, Wiesława Kozłowska. Narciarskie środowisko doceniało jego osobę. – Sądziłem,że Stasiu otworzy nowe trasy biegowe na zmodernizowanej Polanie Jakuszyckiej w przyszłym roku. Trudno. Będzie to oglądał z “góry”, razem z Michoniem i Framińskim oraz z wieloma sportowcami z Karkonoszy – przyznaje Mirosław Graf.

Źródło: Informacja własna/Bieg Piastów

%d bloggers like this: