Nie zawsze się wygrywa! (felieton)

fot. sport.dziennik.pl
fot. sport.dziennik.pl

W norweskich biegach doszło wczoraj do największej klęski w ostatnich kilkunastu latach. Najlepszą zawodniczką okazała się Heidi Weng, która zajęła dopiero 22 miejsce. Therese Johaug oraz Marit Bjoergen spisały się jeszcze gorzej. Wszystkie nie kryły rozczarowania tymi wynikami i były wręcz zdruzgotane. To, że od zawsze plasowały się one w czołówce nie nauczyło ich jednego… w sporcie nie zawsze się wygrywa.

Od wielu sezonów Norweżki dominują na wszelakich imprezach. W Falun również ruszyły z mocnego kopyta i wszystko wskazywało na to, że z każdej konkurencji przywiozą do domu medal. Ich plany pokrzyżował wczorajszy bieg na 10 km stylem dowolnym. Główną rolę odgrywał w nim śnieg, jednak i na takie warunki trzeba być przygotowanym jeśli chce się walczyć o jak najwyższe laury. W tym aspekcie nie podołała ekipa przygotowująca narty do biegu. Marit Bjoergen jak i Therese Johaug wyznały, że nie było one optymalnie przygotowane. Ta druga dodała , iż przez złe warunki czuła jakby biegła po kleju.

Warunki, warunkami, smar, smarem, ale przegrywać też trzeba umieć. Jest to bardzo ważna część każdego sportu. Gdyby każdy robił  taki szum po swoim nieudanym występie, to sport straciłby wiele na wartości. Może wszystkim pogoda nie utarła tak nosa jak Norweżkom, ale na pewno ich rywalki startujące tuż przed nimi też odczuły ciapę, która wytworzyła się na trasie. Najbardziej oburzona wydaję się złota medalistka sprintu Marit Bjoergen. Mimo wielu sukcesów na koncie nadal myśli o kolejnych. Muszą jej przy tym towarzyszyć spore aspiracje, jednak czasem trzeba pogodzić się z porażką. Oficjalne stwierdzenie, że bieg był do du** jest mało klasowym zachowaniem. Można być wściekłym na siebie, pogodę, czy serwismanów, ale takich rzeczy nie powinno mówić się dla jednej z telewizji. Gdyby pozostałe czołowe zawodniczki, a w szczególności Justyna Kowalczyk miały tak podchodzić do sprawy to chyba już dawno były by ukarane za bluzganie przed kamerami.

Norweskie biegaczki po raz kolejny udowodniły, że nie mogą z pokorą przyjąć porażki. Z jednej strony można nazwać to plusem, gdyż widać, iż są bardzo ambitne, ale co będzie jeśli przyjdą dla nich gorsze czasy, a miejsca w trzeciej dziesiątce będą standardem ? Wtedy też po każdym konkursie będzie szukanie winnych i wypowiadanie się w niesmaczny sposób ? Jedno jest pewne… muszą one przyswoić sobie słynne powiedzenie “raz na wozie, raz pod wozem”.

 

Mateusz Król
Obserwuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: