Nie ta pora, nie ten czas… [felieton]

DSC_0407

Wiele się dzieje podczas trwającego sezonu w skokach narciarskich. Niestety w przypadku naszej reprezentacji nie są to pozytywne emocje. Jedynym pozytywnym akcentem tej zimy jak na razie był weekend w Zakopanem i raczej nie zanosi się na to, by takich akcentów było więcej.

Chciałam napisać felieton o naszym mistrzu Kamilu Stochu. O tym wszystkim co leży mi na sercu, o jego formie nie tylko fizycznej ale i psychicznej. Jednak po informacji, która dzisiaj obiegła świat skoków moje plany się zmieniły i będzie o wszystkim, może też o niczym?

Kruczek poza burtą

Dla wielu ta informacja spadła jak grom z jasnego nieba. Ja jednak mam trochę inne spojrzenie. Jeszcze przed sezonem 2014/2015 na jednym z forum padło pytanie czy jeśli naszym skoczkom przydarzy się słabszy sezon, to czy zaufamy trenerowi i damy szansę na odbudowanie w następnym? Wtedy nie miałam wątpliwości. Po tych sukcesach do jakich doprowadził Łukasz Kruczek nie wyobrażałam sobie nawet gorszego sezonu a jeśli już taki miałby nastąpić, to oczywiście, że dam mu drugą szansę. Nigdy jednak nie spodziewałabym się, że taki scenariusz jest możliwy, że po wspaniałym sezonie Kamila Stocha przyjdzie kontuzja i dwa sezony słabszej dyspozycji całej kadry. Jeszcze jesienią nie dopuszczałam do siebie takiej myśli, że ten sezon 2015/2016 może być jeszcze gorszy od poprzedniego. Byłam pewna, że będzie to wspaniały sezon, miałam dobre przeczucia. Pierwsze konkursy sprowadziły mnie, i nie tylko mnie, na ziemię. Rzeczywistość okazała się brutalna a Łukasz Kruczek nie tylko nie wykorzystał drugiej szansy, ale nie ma już żadnych argumentów na swoją obronę, żadnego medalu mistrzostw świata a nawet żadnej wygranej Kamila Stocha. Nie mam już wątpliwości, że przyszedł czas na zakończenie współpracy z panem Łukaszem, że przyszedł moment na zatrudnienie nowego trenera, który nie tylko odbuduje kadrę A, ale też spróbuje naprawić całą strukturę kadr, po prostu to wszystko poukłada od początku. Tyle, że czas na takie rzeczy będzie po sezonie. Kompletnie nie rozumiem dlaczego informacja o zwolnieniu Kruczka wypłynęła na światło dzienne już teraz. Jest 2 lutego, połowa sezonu i chyba nie ma w tym momencie nic gorszego, nie tylko dla trenera ale i całej kadry, jak medialny szum  wywołany taką informacją. Może mieć to zły wpływ również na zawodników. Choć Kruczek nie ma już nic na swoją obronę, to mimo wszystko należy mu się szacunek za to, co osiągnął z naszymi skoczkami. Szacunek, który wypracował sobie sam i dlatego też informacja o jego zwolnieniu w mojej ocenie powinna była zostać zachowana w tajemnicy i ujawniona najwcześniej po ostatnim konkursie w Planicy.

Ciągnie wilka do lasu

Adam Małysz od zakończenia swojej kariery nie był tak blisko skoków narciarskich jak obecnie. Co prawda bywał na mistrzostwach świata juniorów, konsultował się Maciejem Maciusiakiem, towarzyszył naszym skoczkom na mistrzostwach świata w Val di Fiemme, ale w moim odczuciu w tym sezonie bardziej zaangażował się w świat skoków narciarskich. Oczywiście również dzięki temu, że rozpoczął współpracę z Eurosportem i zaczął również pisać felietony dla Przeglądu Sportowego. Sądzę jednak, że zwyczajnie ciągnie starego wilka do lasu. Jak sam mówił po Pucharze Świata w Zakopanem, ostatni rajd Dakar był dla niego wyczerpujący. Mam wrażenie, że jest trochę zrezygnowany. Podobno nadal nie ma sponsora, dzięki któremu mógłby rozpocząć przygotowania do kolejnego rajdu Dakar. Jak wiadomo, w tym sporcie bez sponsorów i pieniędzy nic się nie zdziała. Nie zdziwię się, jeśli jego droga sportowa zawróci na ścieżkę skoków narciarskich. Nie widzę go w roli trenera, zresztą sam siebie w takiej roli nie widzi ale, jak wspomniał wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego Andrzej Wąsowicz w wywiadzie dla Sport.pl, ze zdaniem Małysza coraz bardziej się liczą. Jego autorytet jest niekwestionowany i może rzeczywiście stanowisko dyrektora sportowego byłoby dla niego odpowiednie? Kto wie, może w przyszłym sezonie Adam Małysz na dobre zwiąże się ze środowiskiem skoków narciarskich. Taka współpraca mogłaby wnieść wiele dobrego.

„Trzeba sto razy przegrać, by raz wygrać”

Kryzys jaki dopadł naszego mistrza Kamila Stocha dla nikogo nie jest tajemnicą. Można gdybać co byłoby gdyby nie kontuzja, która przytrafiła mu się w ubiegłym sezonie. Być może to jest powód tego, że ewidentnie coś się posypało? Tego nie wie nikt. Ta niewiedza właśnie chyba jest najgorsza. Mimo zapewnień w trakcie trwającego sezonu, że problem został zdiagnozowany, że teraz będzie już tylko lepiej, tak się nie stało. Sam Kamil wygląda tak, jakby nie wiedział co się dzieje. To, że jego technika się zmieniła, niekoniecznie na dobre każdy kibic widzi gołym okiem. Ja jednak myślę, że niestety w głównej mierze zawodzi psychika. Nie oczekuje w tym sezonie cudów. Nie oczekuję, że Kamil nagle obudzi się i zacznie wygrywać wszystko. To raczej w tym sezonie nierealne. Jedyne co można jeszcze zrobić w tym sezonie, to odbudować jego pewność siebie. Kamil Stoch nie jest tym samym Kamilem, co dwa sezony temu. Nie oszukujmy się, każdy mistrz w swojej karierze przechodził kryzysy. Adam Małysz miał ich nawet sporo. Dla Stocha w tej sytuacji chyba najważniejsze jest teraz wsparcie najbliższych a przede wszystkim nas, kibiców. Przyjdą jeszcze jego wielkie chwile, jestem tego pewna. Musimy tylko być cierpliwi i tej cierpliwości i wytrwałości wam życzę. Mimo wszystko patrzę w przyszłość z nadzieją, że nadejdzie lepsze jutro. Musi!

źródło: informacja własna 

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.