Nasze nadzieje w Predazzo – Część 3.

Strasznie długo ociągałem się z napisaniem tej ostatniej części tego felietonu. Przyznam, że nie było to spowodowane natłokiem pracy, czy nauki. Wręcz przeciwnie, obecnie jestem na urlopie, a do sesji właściwie nie chce mi się uczyć. Powód był głównie jeden, dla mnie to bardzo ważna część i myślałem, jak ją napisać w sposób bardzo ostrożny. Tak, aby nie wzbudzać apetytu na sukcesy w głębi duszy. Potem ciężko się z tego otrząsnąć. Przejdźmy do rzeczy!

Maciej Kot!

Jego postać celowo zostawiłem sobie na sam koniec. To wyjątkowy bohater obecnego sezonu, jak wszyscy pamiętamy wybraniec Hannu Lepistoe. W 2009 roku został wicemistrzem świata juniorów, zdobył także dwa srebrne medale indywidualnie oraz brąz z drużyną na Uniwersjadzie w 2011 roku. Specjalnie zaczynam od wymiany jego sukcesów, bo moim zdaniem jest on czarnym koniem nadchodzących Mistrzostw Świata w Val di fiemme. W tym sezonie zadziwił mnie, nie tyle wynikami, co swoją postawą. Ależ ten chłopak ma twardą psychikę, jego sposób wypowiedzi budzi u mnie podziw. Jest tak odporny na stres, że dla mnie to materiał na wielką gwiazdę skoków w przyszłości. Potrafi się odciąć, w najważniejszych momentach nie spalić skoku i myślę, iż będziemy mieli z niego w końcu pociechę. Maciej jest wielkim talentem i mam nadzieję, że możemy liczyć na jego świetne występy w Predazzo. Szczególnie mocny może okazać się na skoczni normalnej. Kot słynie z bardzo mocnego wybicia, a na tej skoczni to odgrywa bardzo znaczącą rolę. Może będzie niespodzianką mistrzostw i zdobędzie jakiś medal?

Świetna drużyna!

To nie będzie jedyna szansa na zaistnienie dla Maćka. Myślę, że jego świetna postawa może nam pomóc w konkursie drużynowym. Podkreślę, że to nie będzie łatwe, ale dlaczego nie stawiać sobie najwyższych celów? Nasza drużyna w chwili obecnej wprawia w zadziw, tak dobrze jeszcze nie było, a może być jeszcze lepiej. Dziś oglądałem na kanale nSport rozmowę z Adamem Małyszem, który przyznał, iż pamięta jeszcze czasy, gdy w drugiej serii zostawał tylko on sam. Dziś właściwie wszystko się zmieniło, regularnie punktuje czterech zawodników i niemal zawsze mamy dwóch zawodników w dziesiątce. Zliczając punkty po każdym konkursie, kręcimy się w okół miejsc 2-4. Szanse na medal mamy, spore. Zaliczamy się do grona faworytów do walki o medal i moim zdaniem mamy teraz szanse większe niż kiedykolwiek. Komentatorzy zagraniczni bardzo często, spotykając pana Marka Rudzińskiego, zwracają się do niego wyrażając zazdrość: “Ale macie świetną drużynę!”. Warto jednak pamiętać, że za samo bycie faworytem, nikt medali na szyi nie wiesza. Trzeba będzie oddać osiem, równych i dalekich skoków. Wierzę w chłopaków!

Tymczasem do Mistrzostw Świata pozostały nieco ponad 3 tygodnie. Myślę, że będą to nasze najlepsze Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym do tej pory. Osobiście jestem pewny, że możemy liczyć na medale ze strony Justyny Kowalczyk. W skokach nic nie jest pewne, bo oprócz dobrej formy trzeba też liczyć na aurę równą dla wszystkich i przede wszystkim umożliwiającą skakanie. Jeśli ten aspekt będzie spełniony, to wierzę w medal Kamila Stocha, niespodziankę Macieja Kota oraz upragnione podium dla drużyny. Czary mary… hokus pokus…

Mateusz Król
Obserwuj

9 thoughts on “Nasze nadzieje w Predazzo – Część 3.

  1. Co do skoków w Polsce, to pierwszy raz poszło mu tak dobrze. Zwykle miał miejsca w trzeciej dziesiątce, nawet w najlepszym dla niego ubiegłym sezonie nie było tak dobrze. Loty… w sumie tu się zgodzę. Może te sukcesy jednak go nakręcą? Co myślisz?

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.