Najważniejsze wieści ze świata skoków. Zmiany w polskim systemie, podwójne kłopoty w Norwegii, plany Freunda i nieobliczalny Żyła

Clément Bucco-Lechat, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

W ostatnim tygodniu kwietnia poznaliśmy sztaby trenerskie polskich kadr w skokach narciarskich. O swojej przyszłości mówił Severin Freund, a sytuację czeskich skoków skomentował Jakub Janda. 

Clément Bucco-Lechat, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Zmiany w polskich skokach

Po trzydniowym zgrupowaniu z udziałem polskich sztabów trenerskich w austriackim Wiedniu podjęto kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania kadr narodowych w sezonie 2022/23, a także dokonano wyboru ich kształtu personalnego. Na czele kadry A stanął Thomas Thurnbichler, a jego asystentami zostali Mark Noelke i Matthias Hafele, a także Krzysztof Miętus. Rolę fizjoterapeuty wciąż będzie pełnił Łukasz Gębala, a serwismenami pozostaną Kamil i Kacper Skrobotowie.

Nominację na trenera kadry B otrzymał Maciej Maciusiak, a w jego sztabie znaleźli się Radek Zidek, Maciej Kreczmer oraz Paweł Gurbisz. Z polskimi skoczkami będzie pracował Michał Wilk – trener przygotowania fizycznego. Szkoleniowcem kadry młodzieżowej pozostał Daniel Kwiatkowski. Jego asystentem będzie młodszy z braci Miętus – Grzegorz, a fizjoterapeutką Magdalena Wójcik. Nowością są dwa ośrodki treningowe – w Szczyrku i Zakopanem, na czele których stanęli odpowiednio Krzysztof Biegun i Wojciech Topór.

Plany Severina Freunda

Severin Freund, który w Planicy zakończył karierę skoczka narciarskiego, poinformował o planach na najbliższą przyszłość. – Nadszedł czas, aby wszystko przejrzeć, spojrzeć wstecz na to, co osiągnąłem, pomyśleć o przyszłości, a przede wszystkim spędzić czas z rodziną – napisał na Instagramie trzykrotny mistrz świata. – Jestem na 99,9 procent pewien, że nie będę aktywny w roli trenera – mówił w rozmowie z Augsburger Allgemeine. Były niemiecki skoczek uważa, że nie byłby odpowiednią osobą do tej pracy.

Niemiec zwrócił także uwagę na zbyt małe zarobki skoczków, którzy dopiero zaczynają swoją karierę. Jego zdaniem obecnie na zawodach nagrody pieniężne są za niskie. On sam zarabiał wystarczająco, ale było to spowodowane osiąganymi sukcesami. – Chciałbym, aby większość skoczków nie zaczynała od zera, ale mogła stworzyć zaplecze finansowe dla profesjonalnego treningu, studiów lub samozatrudnienia – podkreślał zdobywca Kryształowej Kuli za sezon 2014/2015.

Lato bez konkursów w Kazachstanie

W sezonie letnim 2022 skoczkowie nie będą rywalizować w Kazachstanie. Początkowo kraj ten miał być gospodarzem Letniego Grand Prix, Letniego Pucharu Kontynentalnego i FIS Cupu. Międzynarodowa Federacja Narciarska podkreślała jednak, że zawody muszą być jeszcze potwierdzone przez krajowy związek, do czego, jak się okazało, nie doszło. Tym samym na tę chwilę cykl LGP został zredukowany do ośmiu konkursów dla mężczyzn i siedmiu dla kobiet.

Problemy w czeskich skokach trwają

Za czeskimi skoczkami wyjątkowo nieudany sezon, w którym punkty zawodów najwyższej rangi zdobył jedynie Roman Koudelka. Szef skoków narciarskich w Czechach, Jakub Janda, zwraca uwagę na brak infrastruktury, która utrudnia zawodnikom treningi. – Kiedy Polacy, Niemcy czy Austriacy wracają z zawodów w niedzielę wieczorem, już w poniedziałek po południu są na skoczni i pracują. Niestety nasi chłopcy nie mają gdzie pracować – mówił dla krajowych mediów.

Zarówno Janda, jak i Martin Koukal, trener czeskich biegaczy narciarskich, zwracają uwagę na problem z finansowaniem ich dyscyplin. – Trenerzy, kluby czy młodzieżowe ośrodki sportowe nie mogą realizować swoich zamierzeń, bo w jednym roku jest na nie wydawane pięć milionów, w kolejnym sześć, czasem cztery. Jak możesz zbudować system, jeśli nie wiesz, czy będziesz miał na to pieniądze? – mówił biegowy mistrz świata z Val di Fiemme.

Mimo trudności Janda wciąż będzie stał na czele czeskich skoków. Jak mówił, był zaskoczony wsparciem, które dostał od delegatów i działaczy. Głównym trenerem męskiej kadry pozostaje Vasja Bajc, a rolę jego asystenta będzie pełnił Jan Matura.

Johansson przed kolejną operacją?

Robert Johansson wciąż zmaga się z problemami z plecami. W zeszłym roku norweski skoczek przeszedł operację w Szpitalu Uniwersyteckim Akershus, na początku maja ma zostać podjęta decyzja, czy będzie musiał poddać się kolejnej. – Czasami trudno jest funkcjonować. Ale jestem zdeterminowany, aby znaleźć właściwe rozwiązanie i wyjść z tego silniejszy. Celem jest mieć cały sezon, w którym nie mam problemów z kontuzjami. To właśnie skłania mnie do włożenia całego wysiłku w powrót do zdrowia – podkreślał Norweg.

Johansson wciąż trenuje, choć przeszedł na mniejsze obciążenia. – W ostatnich tygodniach przeszedłem na inny rodzaj treningu. Ból zniknął, ale nadal nie jestem całkowicie wyprostowany, a mobilność w plecach nie jest do końca optymalna – komentował. Johansson uważa, że jego pozycja w kadrze narodowej nie jest zagrożona. Uważa, że dotychczasową postawą udowodnił, że zasługuje na nominację w maju.

Norweskie skoki wychodzą na prostą?

Jak udało się ustalić norweskiemu VG, narodowa drużyna skoków narciarskich nie zdążyła spełnić wymogu krajowego związku, czyli do 1 maja podpisać umowy sponsorskie o wartości pięciu milionów koron. Wszystko wskazuje jednak na to, że coraz bliżej podpisania nowych umów, co wyraźnie cieszy działaczy. – Otrzymaliśmy dobre informacje o pracy, jaka toczy się z dotychczasowymi i nowymi sponsorami. Komitet skoków powiedział, że potrzebują trochę więcej czasu – mówił Erik Roeste, prezes federacji.

Pomoc skokom do czasu finalizacji rozmów ze sponsorami zapowiedziały inne oddziały związku. – Inne oddziały powiedziały, że są gotowe dać ten bufor na skoki jako pożyczkę, aby mieli trochę więcej czasu na pracę w ramach zatwierdzonego budżetu. Jestem optymistą – kontynuował prezes.

Clas Brede Braathen, menadżer reprezentacji narodowej, wciąż uważa, że powodem opóźnień jest jesienny konflikt między nim a władzami związku. Działacz wyraża frustrację z powodu terminów, które są stawiane jego dyscyplinie. W kwestii prowadzonych rozmów nie jest jednak pesymistą. – Nie możesz być spokojny, dopóki wszystko nie będzie na miejscu, ale dialog, który prowadzimy z dotychczasowymi i ewentualnymi nowymi partnerami, nie daje powodów do koszmarów. Solidne wykonanie wymaga czasu – zakończył.

Stoeckl i rozmowy o nowym kontrakcie

Od marca 2011 roku Alexander Stoeckl jest trenerem norweskiej reprezentacji w skokach narciarskich. Austriak ma czas na podpisanie nowego kontraktu do 11 maja. Zgodnie z nim miałby pozostać szkoleniowcem drużyny prawdopodobnie aż do 2026 roku. Wciąż jednak nie podpisał nowych dokumentów. – Istnieją dwa lub trzy zdania, które należy dostosować. Myślę, że podpiszę wkrótce po tym – mówił szkoleniowiec, którego dotychczasowa umowa wygasa z końcem maja. W połowie marca norweskie Dagbladet poinformowało, że porozumienie między Stoecklem a Braathenem miała zapaść około Nowego Roku podczas tajnego spotkania.

Stoeckl pozostaje optymistą w kwestii umów sponsorskich dla reprezentacji w skokach narciarskich. – Otrzymaliśmy pozytywne sygnały od kilku sponsorów. Sprzedawany przez nas produkt jest dobry i cieszymy się dużym zainteresowaniem w telewizji i mediach społecznościowych – podkreślał. Pytany o to, czego brakuje mu jako trenerowi w Norwegii, Austriak komplementuje tamtejszy system szkoleniowy. – Niczego mi nie brakuje. Często jestem pytany o wyniki, które osiągnąłem. Ale powtarzam po raz setny: osobiście niczego nie osiągnąłem. Jestem częścią systemu, który w ostatnich latach dobrze się rozwinął. Czuję, że mamy najlepszy system wsparcia na świecie.

Nieobliczalny Piotr Żyła

W przerwie po sezonie Dawid Kubacki był gościem Kuby Wojewódzkiego w jego programie. Medalista olimpijski z Pekinu ujawnił, jak na obozach zachowuje się jego reprezentacyjny kolega, Piotr Żyła. – On jest nieobliczalny swoją osobowością i zachowaniem. Ostatnio był u ciebie w programie z gitarą. On tą gitarą męczy na obozach wszystkich. Jak masz pokój obok niego, to od szóstej, siódmej rano do jedenastej wieczorem tak jest non stop – mówił polski skoczek.

Na swoim Instagramie Żyła podzielił się zdjęciem odsłonięcia swojej figury zbudowanej z… klocków LEGO. Została ona zbudowana w skali 1:1, a do jej stworzenia zostało użyte siedemdziesiąt tysięcy klocków.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Piotr Żyła (@piotr_zyla_official)

Źródło: Augsburger Allgemeine, PZN, irozhlas.cz, dagbladet.no, vg.no