Murańka po zdobyciu punktów: “Bardziej się cieszę jak z medalu mistrzostw świata”

Klemens Murańka po dokładnie 1100 dniach ponownie zdobył punkty Pucharu Świata. Zakopiańczyk nie krył po konkursie w Klingenthal swojej radości: – Warto było czekać – mówił dziennikarzom.

Klemens Murańka latem pokazywał się z dobrej strony. Wygrał cykl Letniego Pucharu Kontynentalnego i wywalczył dla polski limit siedmiu zawodników na pierwszy period Pucharu Świata. W nagrodę od początku sezonu Pucharu Świata otrzymywał szansę od Michała Doleżala. Dzisiaj w Klingenthal w końcu się przełamał i zdobył punkty. – Jest to dla mnie dzisiaj naprawdę taki dzień szczególny. Nawet bardziej się cieszę jak z medalu mistrzostw świata. Dawno nie czułem takiej euforii i dodało mi to takiej pewności siebie. Wykonałem dziś robotę, o której mówił trener, w stu procentach. W serii próbnej jeszcze popełniłem błąd ale w skokach konkursowych już było super – mówił z uśmiechem.

Po raz ostatni pucharowe punkty Murańka zdobył w Lillehammer, w 2016 roku i od tamtej pory minęło dokładnie 1100 dni. To była pierwsza zima pod wodzą Stefana Horngachera. – Ponad 1000 dni ale warto było czekać. Cieszę się bardziej z punktów Pucharu Świata niż z wygranej w Pucharze Kontynentalnym. To jest dla mnie bardzo ważny dzień. Nie chciałbym zapeszać ale na pewno doda mi to takiej wiary, że się jednak da i można iść dalej do przodu – nie krył Murańka. Dziennikarze zapytali o to, czy prawdą jest, że testy fizyczne na platformie mówią, że Klemens ma dużą moc w nogach. – Bomba jest ale trzeba umieć ją wykorzystać – żartował. – Przede wszystkim problem tkwi w głowie – dodał.

Czy dzisiejszy konkurs można nazwać przełomem? – Zobaczymy. Na razie chcę powtarzać te skoki, które dzisiaj wykonałem. Myślę, że się uda i wiem nad czym mam pracować – odpowiedział. Murańka zdradził również, że z trenerem Doleżalem lepiej się dogaduje niż z Horngacherem. – Czuję się częścią tego zespołu bo jeżdżę w tym sezonie z nimi cały czas. Z trenerem bardzo dobrze się dogadujemy. Lepiej jest mi dogadać się z Czechem, jak z Austriakiem. Jest lepsza komunikacja, trener więcej rzeczy rozumie. System jest ten sam ale do pewnych rzeczy musiałem dorosnąć, zrozumieć po prostu jak to ma na skoczni wyglądać – zakończył.

Jakub Wolny wczoraj w konkursie drużynowym popisał się dwoma bardzo dobrymi skokami. Dzisiaj jednak, jak sam przyznał, skoki nie były już tak dobre. Do finałowej serii awansował jako trzydziesty skoczek. – Ledwo, ledwo się udało. Ja dzisiaj ze swoich skoków nie jestem zadowolony. Miałem dzisiaj jakiś gorszy dzień bo te skoki nie wychodziły mi takie na luzie – przyznał. – Na pewno chciało się więcej. Apetyty były większe ale teraz już nic nie zrobię. Dzisiaj nie był to Kuba Wolny taki, jakiego chciałbym widzieć – dodał.

Nasz najmłodszy skoczek z kadry A zapewnił, że jego obecna dyspozycja bardziej przypomina tą, którą prezentował we wczorajszych zawodach i właśnie taki poziom chciałby prezentować. – Wiem, że stać mnie na takie skoki jak wczoraj – zakończył.

Z Klingenthal dla Sportsinwinter.pl
Mateusz Król

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.