MŚ w Oberstdorfie 2021. Treningi z Czechami i Mateją nie przyniosły skutku. Kupczak: “Zostałem praktycznie sam”

fot. M. Rudzińska

Szczepan Kupczak zajął podczas dzisiejszych zmagań 29. miejsce. Reprezentant Polski ocenia swój start, ale także nawiązuje do tego, co wydarzyło się wcześniej. Nie ukrywa, że sezon przygotowawczy był trudny i do końca walczył o to, aby cokolwiek zaprezentować podczas mistrzostw globu w Oberstdorfie. 28-letni odnosi się również do treningów z Czechami i Robertem Mateją. – Trzeba było podjąć ryzyko. My je podjęliśmy. Nie wiem, czy nam to się opłaciło. Chyba nie – mówi. 

fot. M. Rudzińska

Wczoraj pisałeś o tym, że życie sportowca usłane jest różami, ale czasami pojawiają się kolce. Jak to było dziś na trasie?

Szczepan Kupczak: Oj, kolców było dużo. Już wiem, o czym dziewczyny mówiły po wczorajszych sprintach. Zjazdy są tutaj niemiłosierne, a śnieg grząski. Naprawdę trzeba walczyć o to, żeby w ogóle zachować równowagę. Było ciężko.

Patrząc na ten bieg, wydawało się, że tak tradycyjnie 6-7 kilometrów były dobre, a później problem.

No jest problem, faktycznie. Dzisiaj warunki też były trudne. Po tym, jak organizatorzy mówili, że będą posypywać trasę solą, myślałem, że będzie twardziej. No było ciężko. Na początku miałem fajną grupę, w której znaleźli się dobrzy biegacze – Samuel Costa i Espen Andersen. Z nimi pracowałem na trasie, ale końcówka była dla mnie za mocna. Mocno straciłem na podbiegach.

Z perspektywy tego sezonu to 29. miejsce oceniasz jako sukces, a może porażkę?

Dla mnie to nie ukrywam, że dość rozczarowujący wynik. Nie po to całe lato trenowałem, żeby plasować się na takich pozycjach, ale też przez cały sezon oglądamy mnie mniej więcej w tych okolicach, dlatego to mój adekwatny poziom na ten moment.

No ale towarzystwo na mecie… Rydzek, Fletcher. Fajnie, żeby to było wyżej. 

Fajnie by było. Podejrzewam, że oni też nie są zadowoleni. Rydzek już niejednokrotnie stawał na podium mistrzostw, a tutaj widziałem go jeszcze na ostatnim podbiegu. Troszkę byłem w szoku, że się tam znajdował. Rozmawiałem z nim po biegu i mówił, że ani jego dyspozycja fizyczna, ani mentalna nie jest najlepsza.

Na początku sezonu zmagałeś się z zakażeniem koronawirusem. Jak to wpłynęło na tę zimę?

Pod względem fizycznym nie odczułem tego zbytnio, może w późniejszym czasie na samych trasach. Mentalnie, nie ukrywam, dobiło mnie to. Cały sezon przygotowawczy był ciężki. Byłem praktycznie sam. Co prawda znajdowałem się z czeską kadrą, ale to nie było to, co zazwyczaj. Odbiło się to na mojej psychice, było wiele rzeczy do organizacji. Zostałem sam z Danielem.

Wracając do tego skoku konkursowego – to jest chyba ten pozytyw, który pokazuje, że może na tych mistrzostwach będzie jeszcze lepiej. 

No może będzie ciekawie, zobaczymy. Dzisiaj skok był taką iskierką, która dała nadzieję. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać na dużym obiekcie. Mamy team sprint z Andrzejem no i indywidualny konkurs. Drużyny nie wystawiliśmy, bo na ten moment nie ma z czego jej ułożyć.

Doszło do jakichś zmian w sztabie, że zostałeś sam z Danielem? To siłą rzeczy musiało nastąpić, że z Robertem Mateją będziecie musieli się rozstać?

Moim zdaniem nie było za bardzo nad czym rozmyślać. To nie jest rozmowa na teraz, tak po biegu. Jestem zmęczony, nie za bardzo mogę pozbierać myśli. Aczkolwiek innego wyjścia na ten moment nie widziałem. Trzeba było podjąć ryzyko. My je podjęliśmy. Nie wiem, czy nam to się opłaciło. Chyba nie, ale teraz jesteśmy mądrzejsi.

Tak naprawdę po drodze uratowałeś sezon?

No kilka razy. Nie ukrywam, że kilkukrotnie szukaliśmy rozwiązań. Nawet też na ostatnią chwilę, żeby coś z tego wyłuskać. Zobaczymy, jak to będzie podczas kolejnych zawodów.

Andrzej chyba pomaga swoją obecnością, bo tak jak mówiłeś – cały sezon startowałeś właściwie sam. Jest jakaś nadzieja dla tej kombinacji po tym, co się stało w minionym roku. 

No tak, jest nadzieja. Widać, że młodzi są ambitni. Tak naprawdę też dużą rolę odgrywa tutaj wsparcie. Nie ukrywam, że oni mają ciężko. To są dwie  trudne dyscypliny. Skoczkowie mają możliwość jeszcze sobie dorobić, tak jak wcześniej Andrzej Stękała. Ten trening wygląda jedna zupełnie inaczej. My jakbyśmy chcieli jeszcze dołożyć do tego dołączyć pracę, to nie ma mowy. Sponsor jest potrzebny. Moim jest Kurka Wodna i za to bardzo dziękuję. Młodym też tego na pewno potrzeba. Jeśli ktoś to czyta i ma chęć – poproszę, młodzi są warci inwestycji.

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl, Mateusz Król

Partner relacji z MŚ w Oberstdorfie 2021:

Szczegółowy program MŚ w Oberstdorfie 2021 znajdziecie tutaj.

Raport Specjalny – MŚ w Oberstdorfie 2021 – kliknij poniżej

Obserwuj