MŚ w Oberstdorfie 2021. Przełomowy bieg polskich biegaczy. To powrót do czołówki

fot. M. Rudzińska

Cztery lata polscy biegacze czekali na awans do finału w sprincie drużynowym. W Oberstdorfie duet Maciej Staręga i Dominik Bury przełamali złą passę i wystąpili wśród najlepszych w walce o medale. – Po to tu przyjechaliśmy, żeby wywalczyć ten awans. Chcieliśmy zbudować poczucie własnej wartości, bo to też bardzo ważne w kontekście kolejnego sezonu – mówił Staręga po zawodach.

fot. M. Rudzińska

Polski duet startował w bardzo mocnym półfinale, w którym byli wszyscy późniejsi medaliści. Mimo wszystko nasi biegacze nie dawali do końca uciekać rywalom, często mieszcząc się w czołowej trójce. Ostatecznie wywalczyli awans, co z punktu widzenia tegorocznych wyników można było uznać i za wielki sukces, i za niespodziankę. To wywoływało wielkie uśmiechy i radość, w efekcie których Maciej Staręga zapowiedział, że po finale przyjdzie i udzieli wywiadu w stylu Piotra Żyły. Ostatecznie nasz duet zajął dziesiąte miejsce. – Było dzisiaj dobrze – powiedział Staręga dodając śmiech w stylu Żył. I dodał: – Cieszę się, że Piotrek wczoraj wygrał. Nie ukrywam, że dodało to nam skrzydeł. Wiedzieliśmy, że jesteśmy przygotowani i możemy walczyć o finał.

Z punktu widzenia naszych biegaczy na pewno ważna była walka o najlepszą ósemkę. Wszak wówczas otrzymaliby ministerialne stypendium. – Dla mnie nie było to takie istotne, bo mam trochę w życiu poukładane, ale chciałem pomóc Dominikowi. Nie ukrywam tego, bo od tego roku nie ma sponsora. To istotne, bo nie mamy z tego większych profitów. Trudno jest o sponsora, bo biegi nie są takie popularne – mówił Maciej. Dominik zaś dodawał, że po biegu był zły. – Liczyłem na więcej i chciałem, abyśmy o to zawalczyli. Nie chciałem podejść do tego tak, że mamy już ten finał – to już sukces – i tyle. Mieliśmy ambicje, żeby powalczyć do końca. Jednak niestety, to jest sport wytrzymałościowy. Jak już nie możesz, to nic nie zrobisz – opisywał Bury, który cieszył się też z faktu, że straty nie były duże.

Dla naszych biegaczy taki rezultat to wyraźna oznaka, że czołówka światowa nie jest daleko. W sprincie drużynowym pokazali nawet, że do niej należą. Zwłaszcza, że Czesi, którzy nieznacznie okazali się lepsi od Polaków, niedawno zajęli czwarte miejsce w Pucharze Świata. – To pokazuje, że jest bardzo wysoki poziom, a z drugiej strony to, że nawet piętnasta sztafeta może walczyć o medal. Norwegia i Rosja zazwyczaj poza zasięgiem, ale o medale mogą powalczyć zawsze Szwedzi, Finowie, wspomniani Czesi… może w przyszłości i my – stwierdził Dominik Bury.

Awans do finału to też na pewno ważny znak w tym trudnym sezonie. Po pierwszym roku pracy z Lukasem Bauerem u polskich biegaczy widać było wyraźny postęp. Tej zimy wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Dlatego pozytywny rezultat pokazuje, że efekty ciężkiej pracy mogą dopiero nadejść. – Czasami tak jest po udanym sezonie, że przystępuje się z dużo większymi oczekiwaniami, a przez to wychodzi inaczej. Nasz trener na pewno jest wartością dodaną. Denerwował się jednak czasami, że nie ma takiego efektu. Sam jednak patrząc doświadczeniami wiemy, że czasami tak jest, że pierwszy sezon współpracy jest udany, kolejny mniej, a następnie wyniki przychodzą. Wierzę w to – przyznał Staręga.

– Nie jest do łatwy trener, ale myślę, że łatwymi nie zawsze osiąga się dobre wyniki – dodawał Maciej. W tej opinii wtórował mu Dominik Bury, który podkreślał, że Bauer w trakcie kryzysu nie poddawał się, a szukał sposobu na rozwiązanie problemów. – Czasami denerwował się bardziej niż my. Jest bardzo ambitny. Przed mistrzostwami musieliśmy się trochę schować, a trener dał nam naprawdę wiele z siebie. Doceniam takie coś i wierzę, że to będzie się dalej rozwijało – wyznał Bury.

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Partner relacji z MŚ w Oberstdorfie 2021:

Szczegółowy program MŚ w Oberstdorfie 2021 znajdziecie tutaj.

Raport Specjalny – MŚ w Oberstdorfie 2021 – kliknij poniżej

Mateusz Król
Obserwuj