MŚ w Oberstdorfie 2021. Polscy biegacze chcą nadal pracować z Bauerem. “To najlepszy trener”

fot. Patrycja Korczewska

Mateusz Haratyk i Kacper Antolec byli jedynymi reprezentantami Polski, którzy stanęli na starcie biegu łączonego mężczyzn. Podopieczni Lukasa Bauera nie odegrali głównych ról – Haratyk finiszował na 55. miejscu, a Antolec został zdublowany – ale po zawodach nie załamywali rąk. Młodszy z biegaczy odniósł się także do kwestii dalszej współpracy z trenerem.

fot. Patrycja Korczewska

Kacper Antolec, dla którego dzisiejszy występ w skiathlonie był debiutem na mistrzostwach świata, nie będzie zbyt dobrze wspominał pierwszego w swojej karierze biegu na czempionacie globu. Polak został zdublowany i musiał zejść z trasy. Nasz zawodnik po biegu podkreślał jednak, że pętle w Oberstdorfie są o wiele trudniejsze od tras, na których do tej pory rywalizował. – Po raz pierwszy w swojej karierze mam przyjemność startować na trasach mistrzostw świata, która bardzo różnią się od tych, na których biegałem dotychczas. Dla mnie to w ogóle pierwszy sezon, w którym mam możliwość startów w PŚ. Udało mi się zrobić krok do przodu i teraz jestem tu gdzie jestem. Myślę, że to dobry prognostyk – tłumaczył nasz reprezentant.

24-latek był jednym z kilku zawodników, którzy musieli zejść z trasy. Jak sam przyznał, duża strata w dzisiejszym biegu nie jest jednak dla niego demotywująca. Wprost przeciwnie – ma zadziałać motywująco. – Myślę, że jestem na dobrej drodze do tego, aby coś osiągnąć w tym sporcie. Taka strata boli, ale również motywuje do tego, żeby poprawiać błędy i ciągle się rozwijać. Mam duże rezerwy w technice. Z trenerem Lukasem Bauerem cały czas dużo pracujemy nad techniką i staramy się ją poprawić – mówił Antolec.

Drugim z reprezentantów Polski, którego oglądaliśmy na trasie dzisiejszego biegu łączonego, był Mateusz Haratyk. Polak bardzo dobrze rozpoczął zmagania w skiathlonie, na pierwszych kilometrach plasując się nawet w okolicach czołowej trzydziestki, ale na kolejnych kilometrach rozpędzony peleton zaczął mu uciekać i ostatecznie zajął 55. miejsce. – To był mój debiut, więc to miejsce nie jest złe, ale czuję niedosyt, bo fajnie zacząłem i przez moment, dzięki temu, że biegłem obok torów, udało mi się dostać do pierwszej trzydziestki. Biegłem swoje, ale w tym sezonie czegoś brakuje w połowie dystansu i dopada mnie kryzys. Zobaczymy jak pójdą kolejne starty, bo mamy jeszcze piętnastkę i sztafetę. To była dla mnie taka rozgrzewka – powiedział Haratyk.

22-letni biegacz po zawodach odniósł się także do tematu współpracy z obecnym trenerem Lukasem Bauerem. Zdaniem naszego reprezentanta czeski szkoleniowiec powinien nadal prowadzić kadrę. – Ja na pewno chciałbym z nim dalej pracować, bo wiem ile udało nam się już poprawić dzięki trenerowi. On przez wiele lat był na szczycie i wie gdzie mamy jeszcze rezerwy, ale to musimy sami do tego dojść. Myślę, że jest to najlepszy trener. Tamten sezon pokazał, że wszyscy poszliśmy do przodu, ale nie jesteśmy Norwegami, żeby cały czas być na szczycie – zaznaczył nasz reprezentant.

 

Partner relacji z MŚ w Oberstdorfie 2021:

Szczegółowy program MŚ w Oberstdorfie 2021 znajdziecie tutaj.

Raport Specjalny – MŚ w Oberstdorfie 2021 – kliknij poniżej

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król