fot. PZN

Za nami konkurs drużynowy w skokach kobiet, który zakończył się zwycięstwem Austriaczek. Reprezentacja Polski zajęła 7 miejsce, co należy uznać za dobry wynik. Nasze zawodniczki były zadowolone z osiągniętego rezultatu.

fot. PZN

Polskie skoczkinie zadebiutowały dziś w konkursie drużynowym, rozgrywanym w ramach mistrzostw świata. Przed konkursem celem naszej reprezentacji było wywalczenie awansu do drugiej serii. Cel ten udało się zrealizować, a ostatecznie nasze zawodniczki wyprzedziły również reprezentację Czech i zakończyły zawody na 7 miejscu. Wśród Polek, po raz kolejny w tym sezonie, najlepsza okazała się Anna Twardosz. Liderka naszej drużyny skakała dziś w pierwszej grupie i w obu seriach zadbała o solidną zaliczkę nad głównymi rywalkami. W rozmowie z dziennikarzami Twardosz wróciła do wczorajszego konkursu indywidualnego. – Bardzo duży stres, przez co spięło mnie w locie – w taki sposób wytłumaczyła swój nieudany skok z poprzedniego dnia. Polka przyznała, że była z tego powodu tak zła, że nie miała ochoty na rozmowę z kimkolwiek. Na szczęście konkurs drużynowy zdecydowanie poprawił humor Twardosz. – Bycie w czołowej ósemce znaczy bardzo dużo i podnosi nam pewność siebie – krótko skomentowała dzisiejsze wyniki Polka.

Dobre skoki w drużynówce oddała także Kamila Karpiel, która zrehabilitowała się po odpadnięciu w kwalifikacjach do rywalizacji indywidualnej. – Byłam zła na siebie, że to zepsułam i nie utrzymałam odpowiedniej pozycji w locie, ale dziś przyszłam z dobrym nastawieniem, żeby po prostu dobrze skoczyć – tak skomentowała wydarzenia ostatnich dni. W odpoczynku mentalnym pomogła naszej zawodniczce wycieczka nad jezioro. Karpiel uważa, że 7 miejsce drużyny to spory plus w tym niełatwym sezonie, ale skupia się bardziej na oddaniu dobrych skoków niż na wynikach. Kamila nie chciała też oceniać występu koleżanek z kadry. – Nie mogę się wypowiedzieć za cały team, ale ja zrobiłam w miarę dobrą robotę i nie spodziewałam się takiego miejsca – powiedziała jedna z bardziej barwnych postaci w polskiej drużynie. Zapytana o rezerwy w swoich skokach, stwierdziła, że ma problemy natury zarówno mentalnej, jak i czysto sportowej. Karpiel wspomniała tu o ruszaniu z belki, które w jej wykonaniu jest dalekie od perfekcji. Nasza zawodniczka w dość nietypowy sposób wytłumaczyła, dlaczego skakała w ostatniej grupie. – Jestem osobą, która niczego nie sprawdza i nie skupia się na wynikach, dlatego nie robi mi różnicy, w którym momencie startuję – powiedziała. Kamila zdradziła, że bardzo lubi skakać w mikście i ma nadzieję w nim wystąpić, co jak się okazuje nie jest takie oczywiste. – Kinga ma teraz cięższy okres i nie do końca chce skakać w niedzielnych zmaganiach drużyn mieszanych – opowiedziała o problemach swojej przyjaciółki z kadry.

Zdecydowanie najsłabszą z naszych zawodniczek była Joanna Szwab, która od początku sezonu znajduje się w bardzo słabej dyspozycji. – Cieszę się, że udało nam się wejść do drugiej serii, ale jestem tak zła na swoje skoki, że to się w głowie nie mieści – nie ukrywała zdenerwowania. Polka cały czas stara się znaleźć sposób na dobre skakanie. – Myślałam, że już wiem, co zmienić, ale okazało się jednak, że nie działa – opisywała swe zmagania. Przed sezonem Szwab liczyła na dużo więcej, ale nie jest w stanie powtórzyć skoków z lata. – Stanęłam tak w miejscu, że masakra – nie owijała w bawełnę.

Miejmy nadzieję, że wraz z postępem zawodów nasze panie będą się rozkręcać. W Oberstdorfie czekają na nie jeszcze konkurs mikstów i rywalizacja indywidualna na dużej skoczni. Łukasz Kruczek wciąż nie podał składu naszych skoczkiń na niedzielne zmagania drużyn mieszanych, ale wydaje się, że pewne występu powinny być Anna Twardosz i Kamila Karpiel.

Partner relacji z MŚ w Oberstdorfie 2021:

Szczegółowy program MŚ w Oberstdorfie 2021 znajdziecie tutaj.

Raport Specjalny – MŚ w Oberstdorfie 2021 – kliknij poniżej

Źródło: informacja własna