MŚ w Oberstdorfie 2021. Granerud nie do pokonania? Trener polskich skoczków jest innego zdania

fot. Tomasz Markowski

Przed Michałem Doleżalem kolejny poważny, ale pierwszy taki sprawdzian w roli szkoleniowca polskich skoczków narciarskich. Sobotni konkurs na normalnej skoczni w Oberstdorfie to pierwsza walka o medale mistrzostw świata pod jego wodzą. – Dzisiaj nic takiego nie poczułem, bo koncentrowaliśmy się na skokach – odpowiadał na pytanie o presje po piątkowych kwalifikacjach Doleżal.

fot. Tomasz Markowski

Stresu jeszcze nie ma

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie dla polskich skoczków wchodzą w decydującą fazę. Sobotni konkurs na normalnej skoczni to pierwsza szansa na medale. Ze sporymi nadziejami spoglądamy przede wszystkim na Dawida Kubackiego i Kamila Stocha. To ta dwójka w treningach spośród wszystkich członków naszej kadry potrafiła zbliżyć się do czołówki. Zbliżyć, bo żadnemu z naszych reprezentantów nie udało się ani razu uplasować w czołowej trójce treningów. – Zawsze chcemy, aby skoki były dobre nawet w treningach. Miejsce w trójce na pewno uspokaja. Nie było jednak potrzeby wygrywania treningów. Najważniejsze, żeby udało się w sobotę – skomentował trener polskich skoczków, Michał Doleżal.

O ile najlepsi polscy skoczkowie dobrze znają smak walki o medal na mistrzostwach świata, o tyle dla Michała Doleżala to będzie debiut w roli szkoleniowca na MŚ w narciarstwie klasycznym. Czech przyznał, że stres w sobotę na pewno się pojawi. – Dzisiaj nic takiego nie poczułem, bo koncentrowaliśmy się na skokach, żebyśmy wiedzieli co wyeliminować, co poprawić do jutra – mówił po kwalifikacjach Doleżal. Wskazał też na zawodników, którzy jego zdaniem w treningach prezentowali się trochę spięci. – Muszę powiedzieć, że u Andrzeja [Stękały] i Piotra [Żyły] brakuje luzu w skokach. Obaj więcej chcą niż trzeba – przyznał trener.

Faworyt jeden, ale mamy rezerwy

Treningi, ale także wcześniejsze konkursy Pucharu Świata, pokazały, że głównym faworytem do złotego medalu jest Halvor Egner Granerud. Przed Norwegiem jednak trudne zdanie. Tej zimy były już dwie wielkie imprezy, w których startował w roli głównego kandydata do zwycięstwa. Indywidualnie ani razy wówczas nie sięgał po najwyższe laury. Tu jednak wygląda wyjątkowo stabilnie. – Na pewno skacze bardzo dobrze. To trzeba powiedzieć. Będzie na nim jednak ciążyła spora presja. Radzi sobie tej zimy świetnie. Wygrywa konkursy za konkursami, ale mistrzostwa świata to coś zupełnie innego – powiedział Michał Doleżal.

Trener naszej ekipy nie uważa, że nie da się pokonać norweskiego dominatora. – Wiemy, że mamy spore rezerwy. Szczególnie Dawid na normalnej skoczni, ale Kamil też pokazał, że dzisiaj z dużą rezerwą był dzisiaj szósty. W Rasnovie był drugi na normalnej skoczni. Nie chcemy tak do przodu wybiegać, ale widzimy rezerwy. Będziemy walczyć i zobaczymy, jak to się skończy – zapowiedział Doleżal.

Z Oberstdorfu dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Mateusz Król
Obserwuj