MŚ w lotach – Planica 2020. Kamil Stoch: “Za miesiąc bym wygrał”

Fot. Angelika Uchacz

Kamil Stoch ukończył Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich w Planicy na ósmym miejscu. Zmagania jeszcze się jednak nie kończą i już jutro odbędzie się rywalizacja drużynowa. 

Fot. Angelika Uchacz

Po skokach na odległość 213, 229, 223 oraz 222,5 metra ukończył indywidualne zmagania o tytuł Mistrza Świata w lotach narciarskich na ósmej lokacie. – Dziwne to były dla mnie dwa dni. Szczerze mówiąc myślałem, że będzie trochę łatwiej – zdradził Kamil Stoch. – Zmagałem się z wieloma rzeczami, a zwłaszcza z pozycją najazdową. Cały czas coś nie gra i coś później mi ucieka, zwłaszcza na progu, ale ósme miejsce to i tak jest okej – powiedział.

Czy jest możliwe, żeby  taki wynik miał związek z odbywaniem się lotów we wczesnej fazie sezonu? – Za miesiąc to bym latał! Dajcie spokój, jakby to było za miesiąc to bym wygrał przecież – roześmiał się Kamil Stoch. – Możemy sobie gdybać, różne scenariusze w głowie układać, ale trzeba przyjąć to co jest. Wszyscy mieliśmy równe szanse. Wszyscy wiedzieliśmy, że te loty będą wcześnie. Wygrał ten, który był w najlepszej dyspozycji, proste – podkreślił.

Czy więc dobra dyspozycja gwarantuje wysokie wyniki bez znaczenia na obiekt? – Jeśli ktoś jest w dobrej dyspozycji, to rzeczywiście ma ułatwione zadanie, natomiast każdy ma swoją ulubioną skocznię. Ja na swoją ulubioną skocznię poczekam do marca, żeby tu znowu przyjechać, ale w takiej już super dyspozycji,  no i cieszyć się lotami. Oby byli już kibice i ta atmosfera planicka, radosna – powiedział. Jutro zmagania drużynowe. – Każdy z nas wie co ma robić, no i tyle – zakończył Kamil Stoch.

Źródło: sport.tvp.pl