MŚ w lotach – Planica 2020. Faworyt do złota: “Jestem tutaj outsiderem”

Pomimo świetnej dyspozycji w konkursach Pucharu Świata FIS w skokach narciarskich Halvor Egner Granerud zachowuje spokojny umysł i jak sam twierdzi, nie chce nazywać się faworytem w zmaganiach o tytuł mistrza świata w lotach narciarskich.

fot. W. Wnętkowska

Zwycięstwo w Ruce, a także podwójny triumf w Niżnym Tagile wyprowadziły Halvora Egnera Graneruda na pozycję lidera klasyfikacji generalnej w skokach narciarskich. Pomogły również dwa czwarte miejsca, w Wiśle oraz w jednym z konkursów w Ruce. W bieżącym sezonie Norweg nie uplasował się niżej niż na siódym miejscu w kwalifikacjach na polskim obiekcie. Tym razem stawka jest jeszcze wyższa, gra toczy się bowiem o tytuł mistrza świata w lotach narciarskich. – Czuję, że mogę latać, ale nigdy nie patrzyłem na siebie jako na lotnika – powiedział zawodnik.

Zapytany o to, kogo uważa za pretendenta do zdobycia tytułu w ten weekend odpowiada wprost. – Robert, który skoczył dobrze w kwalifikacjach, ma okropnie dużo lotów na odległość powyżej 240 metra, a także Eisenbichler, który jest w formie i w przeszłości był lepszy w Planicy – zdradził swoje typy. Mowa oczywiście o Robercie Johanssonie i Markusie Eisenbichlerze, czyli zawodnikach, którzy plasują się tuż za Granerudem w klasyfikacji generalnej. – Ja widzę siebie jako outsidera – skomentował z uśmiechem na twarzy.

Norweg miał bardzo trudny poprzedni sezon. Na jakiś czas zniknął ze skoczni, aby jak sam powiedział w jednym z materiałów udostępnionych przez platformę Instagram, poukładać sobie pewne sprawy w głowie. Teraz startuje w plastronie przeznaczonym dla lidera klasyfikacji generalnej. – Mam nastawienie, że to bonus. To jest sezon, który tak naprawdę powinien być w zeszłym roku – powiedział. – Znalazłem spokój – potwierdził w rozmowie z Nettavisen.no.

Zarówno w skokach jak i innych dyscyplinach sportowych, zawody odbywają się bez udziału kibiców. Skoczkowie przyzwyczajeni są jednak do pełnych trybun. – Biorąc pod uwagę publiczność, nie wiem, czy to zaleta, czy wada. Ostatnio miałem prawie tylko skoki treningowe, więc może to i zaleta – kontynuował. Trener reprezentacji Norwegii Alexander Stoeckl również jest świadomy problemów, z jakimi zawodnik musiał się zmierzyć w ubiegłym sezonie.

– W marcu Halvora nie było na żadnej liście, sezon mu się kompletnie nie udał. Był profesjonalnie posiekany – przyznał szkoleniowiec. Sam zawodnik również uważa, że wraz z osiągnięciem dobrych wyników wzrasta presja. – Ale ja nie czyłem w związku z tym nic negatywnego. Znalazłem tu spokój i udało mi się zrelaksować – zakończył Halvor Egner Granerud.

Źródło: Nettavisen.no