MŚ w biathlonie – Pokljuka 2021. Wielka radość Francuzów, niepokój Norweżki. “Cały czas o tym myślałam”

Fot. Thonfeld/IBU

Francuscy biathloniści byli niezwykle szczęśliwi po, mimo wszystko, dość niespodziewanym triumfie w supermikście. – Od dwóch lat nie miałem takiego wyścigu – przyznał Antoine Guigonnat. Norwegowie z kolei powiedzieli o trudach przed i w trakcie zawodów. Szwedzi natomiast podkreślili swoją sympatię do biegania w sztafecie mieszanej. 

Fot. Thonfeld/IBU

Złoty powrót Francuzów

Podczas dzisiejszej pojedynczej sztafety mieszanej na mistrzostwach globu w Pokljuce rewelacyjnie spisali się francuscy biathloniści. Julia Simon oraz Antoine Guigonnat pięciokrotnie dobierali, bardzo dobrze pobiegli i zdobyli złoto w tej konkurencji. Oni faworytami mimo wszystko nie byli, przede wszystkim ze względu na wybór właśnie Guigonnat. 29-latek zaprezentował się jednak na bardzo wysokim poziomie. – Złoty medal milej zdobyć niż ten srebrny. To były wspaniałe zawody z Julią (Simon przyp.red.), wystąpiliśmy super. Od dwóch lat nie miałem takiego wyścigu – przypomina Antoine.

– Jestem nie tylko zadowolony z biegu, ale też strzelania. Dałem możliwość Simon wybiec pierwszej. Potem to była przyjemność patrzeć, jak daje z siebie wszystko na ostatnim okrążeniu, rywalizując z Eckhoff. Wiedzieliśmy, że jesteśmy szybsi na zjazdach oraz jak mocna potrafi być Julia na finałowym kole. Okazaliśmy się niespodzianką, wiele zespołów mogło być od nas lepszych, a jednak pokonaliśmy ich – mówi z dumą Antoine Guigonnat.

Simon te mistrzostwa się dotychczas nie układały. Tym bardziej może czuć ogromną radość po czwartkowym sukcesie. – To pierwszy medal dla mnie. Antoine zrobił świetną robotę na swoich zmianach, ja musiała tylko dokończyć dzieła. Jestem niesamowicie szczęśliwa. Pomyślałam, że jeśli wyprzedzę Eckhoff przed finałowym podbiegiem, to będzie oznaczać dla niej koniec. Nie byłam najszybsza w najtrudniejszym momencie okrążenia. Nie czułam się też najlepiej, próbowałam po prostu zachować swój właściwy rytm i mocno zafiniszować w innej części, co zrobiłam na ostatnim kółku. Oczywiście poziom strzelania również był wysoki – opowiada Julia.

Zaniepokojona Eckhoff, zawiedziony Boe

Gdy dwa dni temu Tiril Eckhoff dowiedziała się o tym, że startuje w supermikście, poczuła niepokój. Nic dziwnego – podczas tej konkurencji rozgrywanej w Pucharze Świata w Oberhofie Norweżka zaliczyła trzy karne rundy. – Po otrzymaniu wiadomości poszłam spać o północy, wstałam o szóstej i cały czas o tym myślałam – przyznaje Eckhoff, próbując jednocześnie ukazać emocje, które jej towarzyszyły. – Tak to jest, kiedy biegam w drużynie. Prawdopodobnie mam trochę dodatkowych nerwów w moim ciele – tłumaczy. 

Eckhoff dziś strzelecko spisała się znacznie lepiej od Boe. 30-letnia zawodniczka nie zwraca jednak na to uwagi. Koncentruje się tylko i wyłącznie na tym, jak dużo wartość stanowi atmosfera w zespole. – Myślę, że ta sztafeta jest przerażająca. Tak bardzo chcesz dobrze poradzić sobie z kolegą z drużyny – mówi Tiril. – Powiedziałabym, że Johannes był dzisiaj bardzo dobry we wspieraniu mnie – dodaje. Liderka Pucharu Świata nawiązała również do trudniej części okrążenia na stadionie w Pokljuce. – Trasa jest tutaj naprawdę g*******. Musisz być pierwszy na zjeździe. Jeśli nie jesteś – nic z tego – tłumaczy

Sam Johannes czuje się rozczarowany swoją postawą. Norweski mistrz jak zwykle świetnie biegł, ale musiał się bronić przed karną rundą. A dodatkowe 75 m w pojedynczej sztafecie mieszanej to naprawdę sporo. – Po prostu nie byłem wystarczająco dobry – mówi krótko zawiedziony biathlonista. Uważa on też, że to dzięki Eckhoff stanęli oni w ogóle na podium. – To srebro dobrze smakuje, ale myślę, że nie przyczyniłem się do tego, żebyśmy otrzymali medal. Tiril wystąpiła na złotym poziomie, a ja zająłem pozycję poza podium – krytykuje swój występ. 

Według Johannesa Boe jego miejsce powinien zająć złoty medalista z biegu indywidualnym. –  Sturla z pewnością strzeliłby bezbłędnie i wypadłby lepiej niż ja. To, co zrobiłem podczas strzelania na stojąco, było straszne – przyznaje. 

Szwedzi lubią supermiksta

Hanna Oeberg i Sebastian Samuelsson powtórzyli sukces sprzed dwóch lat i stanęli na najniższym stopniu mistrzowskiego podium w supermikście. Szwedzi nie ukrywają, że po prostu lubią tę konkurencję. Oeberg pytana przez szwedzkich dziennikarzy, dlaczego według niej nie ma rywalizacji drużyn mieszanych w biegach, odpowiada: nie wiem. – Tak myślę. Uważam, że wyścigi mieszane są bardzo fajne do biegania i nie rozumiem, dlaczego nie mogą ich wprowadzić – stwierdza 25-latka

Z tą opinią zgadza się jej kolega z reprezentacji. – Ale oni są chyba 30 lat za nami, czy coś, chciałem powiedzieć – drwi z działań Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Samuelsson. – My te zawody mamy i uważam, że to bardzo dobrze – dodaje. Sebastian mówi dalej, jakie jeszcze ta konkurencja ma zalety. –  To forma rywalizacji, która najbardziej różni się od pozostałych. To z jednej strony dobra, z drugiej bardzo mała szansa na medal. Odniesienie sukcesu w tych zawodach jest bardzo fajne – kończy.

Szczegółowy program MŚ w biathlonie można znaleźć tutaj.

Więcej o MŚ w Pokljuce znajdziecie klikając poniżej:

Źródło: folkbladet.nu/la chaine L’Équipe/tv2.no

Obserwuj