MŚ w biathlonie – Pokljuka 2021. Medaliści sprintu przeszczęśliwi, Boe wręcz przeciwnie

fot. Mateusz Król

Pierwsza indywidualna konkurencja biathlonowych mistrzostw świata już za nami. Sprint mężczyzn obfitował w niespodziewane rozstrzygnięcia na mecie, a podium tego biegu wytypować było wyjątkowo ciężko. Zebraliśmy wypowiedzi czołowych zawodników, udzielone światowym mediom sportowym.

fot. Mateusz Król

Martin Ponsiluoma stał się pierwszym szwedzkim złotym medalistą MŚ w męskich konkurencjach od… 1958 roku, kiedy to Adolf Wiklund wygrał bieg indywidualny. Nie dziwi więc fakt, że młodemu Szwedowi uwierzenie we własny sukces przychodzi wyjątkowo ciężko.

– Jeszcze to do mnie nie dotarło. Chciałem po prostu pobiec odważnie, agresywnie i strzelić “na czysto”. Nie zdarza mi się to na co dzień, świetnie więc, że akurat trafiło mi się na Mistrzostwach – powiedział 25-latek portalowi SVT.se.

Na pytanie szwedzkiego dziennikarza, jak zawodnik startujący z numerem 6 przetrwał oczekiwanie na koniec konkurencji, stojąc na pozycji lidera, Ponsiluoma odpowiedział krótko:

– To było jak wieczność. Moje nerwy zostały wystawione na ciężką próbę – dodał.

Z dwóch medali cieszyła się dziś kadra Francji. Simon Desthieux wywalczył srebrny medal, a Emilien Jacquelin brązowy. Obaj udzielili krótkiej wypowiedzi portalowi ski-nordique.net:

– Czekałem na taki bieg jak dziś doprowadzało mnie już do szału. Brak mi słów, żeby opisać to co czuję, to wiele radości. Jestem poruszony i czuję się jak we śnie! – mówił Desthieux, cytowany przez Mirko Hominala. To pierwszy indywidualny medal MŚ 30-latka.

Jacquelin był także zadowolony, jednak z jego zdań wybrzmiewa pewna gorycz – strzelanie bezbłędne zapewniłoby mu lepszy wynik.

– Żeby dziś wygrać, musiałbym się wspiąć na swoje wyżyny. Oczywiście jestem zadowolony, ale myślę, że gdybym był w formie z początku sezonu, nawet strzelając 9/10 tak jak dziś mógłbym wygrać – powiedział Francuz, któremu smak złotego medalu nie jest już obcy.

Norwegowie, dość niespodziewanie, nie zdobyli dziś żadnego medalu. Johannes Thingnes Boe powiedział, że czuł się dobrze biegowo, ale zmyliło go własne tempo.

– Byłem bardzo zadowolony ze swojej pierwszej rundy, jednak dwa błędy na pierwszym strzelaniu sprowadziły mnie na ziemię. Pewnie tylko to zdecydowało, że potem pobiegłem nieco gorzej, bo runda finałowa po bezbłędnej “stójce” dodała mi nowej energii – tłumaczył lider PŚ dziennikarzom telewizji NRK.

Boe dodał jednak, że myślał, że jego tempo wystarczy na medal. Ostatecznie, mimo wyraźnego przyspieszenia, ukończył bieg na piątej lokacie.

Szczegółowy program MŚ w biathlonie można znaleźć tutaj.

Więcej o MŚ w Pokljuce znajdziecie klikając poniżej:

źródła: nrk.no/svt.se/ski-nordique.net