MŚ w biathlonie – Pokljuka 2021. Hojnisz-Staręga miała nadzieję na wyższe miejsce w sprincie

fot. M. Król

Monika Hojnisz-Staręga oraz Kamila Żuk zmieściły się w czołowej trzydziestce sprintu zaliczanego do mistrzostw świata, ale uśmiechu na ich twarzach nie było. Szczególnie ta pierwsza miała nadzieję na lepszy wynik. – Nie jest to wynik, którego oczekiwałam i z którym czuję się dobrze – powiedziała w rozmowie z Polskim Związkiem Biathlonu.

fot. M. Król

Hojnisz-Staręga zajęła 30. miejsce w pierwszym indywidualnym starcie mistrzostw świata w biathlonie. Polka przyzwyczaiła nas jednak, że w sprincie nie zawsze idzie jej najlepiej. Przed rokiem też była w trzeciej dziesiątce, a w dystansowych biegach potrafiła zakręcić się koło pozycji medalowej.

– Od rana wiedziałam, że to nie będzie łatwy wyścig – powiedziała Hojnisz-Staręga po sobotnim sprincie. – Było zimno, było wietrznie, warunki były trochę loteryjne. Na szczęście odpowiednio ciepło się ubrałam, więc temperatura aż tak nie przeszkadzała. Mogę być zła na strzelanie, bo na mistrzostwach świata nie ma co liczyć na dobry występ przy dwóch rundach karnych w biegu sprinterskim – dodała.

Hojnisz-Staręga spudłowała dwukrotnie – zarówno podczas strzelania w postawie leżąc, jak i stojąc myliła się w czwartym strzale. Na trasie zanotowała 38. czas biegu. Na dystansie 7,5km do najszybszej Anais Chevalier-Bouchet straciła nieco ponad minutę.

– Nie był to jakiś katastrofalny występ. Inne zawodniczki z czołówki też miały problemy. Z tego co wiem od trenera to pudło w leżaku było minimalne. Sama byłam trochę zdziwiona, że ten strzał był niecelny, bo czułam się wtedy pewnie. W stójce walczyłam z wiatrem, warunki podczas mojego strzelania nie należały do najłatwiejszych – skomentowała.

23-letnia Żuk bezbłędnym strzelaniem w postawie leżąc narobiła polskim kibicom apetytu na świetny rezultat. W stójce spudłowała jednak dwukrotnie.

– Podczas strzelania w postawie stojąc nasilił się wiatr. Próbowałam walczyć, ale gdzieś te dwie próby były niecelne. Stąd wzięła się przerwa przed ostatnim strzałem. Wiedziałam, że od tego może zależeć moja obecność w biegu pościgowym. Byłam bardzo skupiona, przeczekałam podmuch wiatru i ostatecznie udało mi się trafić – relacjonowała.

Żuk uzyskała czas o sekundę lepszy od Moniki Hojnisz-Staręgi, co dało jej 29. miejsce. To najlepszy rezultat zawodniczki z Sokołowska w historii jej startów na seniorskich MŚ. Po biegu nie była jednak usatysfakcjonowana swoim występem.

– Moja aktualna forma biegowa nawet w 70% nie dorównuje ubiegłorocznej. Ciągle jest jakieś „ale”. Widzę jednak pozytywy. Sprint był w moim wykonaniu dużo lepszy niż sztafeta mieszana. Czułam, że mogę walczyć, dlatego z niecierpliwością czekam na bieg pościgowy. Zazwyczaj te kolejne starty są w moim wykonaniu lepsze – powiedziała Żuk.

Szczegółowy program MŚ w biathlonie można znaleźć tutaj.

Więcej o MŚ w Pokljuce znajdziecie klikając poniżej:

Źródło: Komunikat prasowy Polskiego Związku Biathlonu / Informacja własna

Mateusz Król
Obserwuj