MŚ w biathlonie – Pokljuka 2021. Faworyci, rekordziści i polskie nadzieje (zapowiedź)

fot. M. Król

Kibice biathlonu odliczają już godziny do środowego popołudnia, ponieważ sztafetą mieszaną o 15:00 zainaugurowane zostaną wówczas 52. Mistrzostwa Świata w Biathlonie. Kto powalczy o najwyższe laury, czy najlepsi zawodnicy są w stanie pobić któryś z rekordów imprezy – i na co stać będzie Polaków?

fot. M. Król

Czempionat, który w przeciwieństwie do Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym rozgrywany jest niemal co roku (wyłączając sezony olimpijskie), potrwa tym razem 12 dni. Zawodnikom zostanie rozdanych dwanaście kompletów medali, a zawarte są w tym cztery zestawy przewidziane dla sztafet.

Faworyci

Patrząc na klasyfikację generalną bieżącego sezonu Pucharu Świata, widać wyraźnie, że w gronie mężczyzn dominują Norwegowie. Co ciekawe, mimo posiadania czterech zawodników na czterech czołowych miejscach klasyfikacji, zwyciężyli oni jedynie w jednej z czterech sztafet. Pomimo tego, trudno wyobrazić sobie, że przynajmniej połowa ze złotych medali w konkurencach męskich nie wpadnie w ich ręce. Liderami kadry kraju fiordów są niezawodny od kilku już lat Johannes Thingnes Boe, jego brat Tarjei, a z bardzo dobrej strony w tym sezonie pokazuje się też młody norweski narybek. Sturla Laegreid będzie liczył się głównie w biegu indywidualnym, na 20 kilometrów, a Johannes Dale udowodnił swoją wszechstronność, punktując w każdym tegorocznym starcie.

Największym zagrożeniem dla Norwegów powinni być Francuzi – Emilien Jacquelin spróbuje obronić tytuł mistrzowski w biegu pościgowym, a Quentin Fillon Maillet udowodnić, że znakomita forma w Antholz (dwa podia z rzędu) nie była przypadkiem. Z drugiego szeregu zaatakować powinni Szwedzi z piekielnie szybkim Martinem Ponsiluomą na czele, a bez szans na krążek nie są też między innymi gospodarz imprezy, Słoweniec Jakov Fak, czy Rosjanie.

Faworytki

Biathlon kobiecy nie wydaje się tak zdominowany przez jedną nację, jednak na dwóch pierwszych miejscach “generalki” ponownie widzimy Norweżki. Marte Olsbu Roeiseland i Tiril Eckhoff znają już smak indywidualnego złota na MŚ, a patrząc na ich formę biegową i strzelecką, można z wysokim prawdopodobieństwem przypuszczać, że ten dorobek powiększą. Zwyżkę formy zanotowała też ostatnio Dorothea Wierer, która rok temu triumfowała w imprezie tej rangi zarówno w biegu pościgowym, jak i indywidualnym. Czarnymi końmi zawodów mogą być Niemki (Preuss, być może Hettich w biegu na 15 km), Austriaczka Lisa Theresa Hauser, a także nieobliczalne Francuzki.

Polki i Polacy

Rodzimi kibice, natchnieni sporymi sukcesami w postaci złotych medali Kamili Żuk i Moniki Hojnisz-Staręgi na Mistrzostwach Europy, liczą na dobrą postawę kadry prowadzonej przez Michaela Greisa. Hojnisz-Staręga na krążek z MŚ czeka od imprezy w Novym Meście na Morawach (8 lat temu), jednak niemal co roku udaje jej się zajmować chociaż jedno miejsce w ścisłej czołówce Mistrzostw. Rok temu medal w biegu masowym przegrała niemal o włos.

Pomimo zdobycia złotego medalu ciężko stwierdzić, czy nękana drobnymi problemami zdrowotnymi Polka jest w stanie powalczyć o kolejne trofeum. Ewentualny krążek należałoby rozpatrywać w kategorii niespodzianki, podobnie jak w przypadku Kamili Żuk. Młodsza z naszych reprezentantek udowodniła jednak, że coraz lepiej potrafi radzić sobie z presją na strzelnicy i połączenie bezbłędnego strzelania z solidną postawą na trasie może przynieść wymierne korzyści, głównie w dłuższych biegach.

Pozostałe trzy zawodniczki (Kinga Zbylut, Anna Mąka i Joanna Jakieła) powalczą głównie o punkty do klasyfikacji PŚ (punktuje najlepsza czterdziestka każdego biegu), a sukcesem sztafety będzie znalezienie się w czołowej ósemce. Kadra męska prezentuje w tym sezonie formę przeciętną, żeby nie napisać “słabą”. Jednak nie należy zapominać, że Andrzej Nędza-Kubiniec swoje pierwsze punkty PŚ zdobył rok temu właśnie podczas Mistrzostw Świata. Pozostali zawodnicy powołani na czempionat przez Andreasa Bratlego to Grzegorz Guzik (życzymy mu awansu do biegu pościgowego po sprincie), Tomasz Jakieła i Marcin Szwajnos.

Rekordy

  • Jeśli wyjątkowo udane Mistrzostwa zaliczy kadra Norwegii, na czele klasyfikacji medalowej wszechczasów może dojść do interesującej zmiany. Wliczając medale zdobyte na przestrzeni lat przez biathlonistów z NRD, RFN i niepodległych Niemiec, sportowcy zza naszej zachodniej granicy zdobyli 84 brązowe krążki. Norwegowie mają ich o osiem mniej. Zdobycie tylu medali przez Norwegów, zakładając słabszą postawę Niemców, wydaje się możliwe do spełnienia.
  • Pięciu biathlonistów może pochwalić się zdobyciem więcej niż dziesięciu złotych medali MŚ. Są to O.E. Bjoerndalen (20), E.H. Svendsen (12), M. Fourcade, F. Luck i A. Tichonow (po 11). Johannes Thingnes Boe wywalczył do tej pory 10 takich medali i podczas tegorocznej imprezy może do tego grona dołączyć.
  • Marte Olsbu Roeiseland jest jedyną zawodniczką, która zdobyła 7 medali podczas jednej imprezy – dokonała tego w Antholz rok temu. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety startują w siedmiu konkurencjach (4 biegi indywidualne, sztafeta i dwie sztafety mieszane), więc jej wynik można co najwyżej wyrównać, a póki co nie da się go pobić.
  • Laura Dahlmeier, utytułowana niemiecka biathlonistka, zdobyła aż 13 medali MŚ w 13 kolejnych biegach. Swoją serię rozpoczęła w Oslo, w 2016 roku, a zakończyła… trzy lata później, nie meldując się na podium w biegu pościgowym w Östersund.

Szczegółowy program MŚ w biathlonie można znaleźć tutaj.

Więcej o MŚ w Pokljuce znajdziecie klikając poniżej: