MŚ w biathlonie: Niezapomniane chwile dla Polski. Oto nasi medaliści

fot: Szymon Sikora / PZBiath

fot: Szymon Sikora / PZBiath

Ostatnie lata nie były zbyt udane dla polskich biathlonistów i biathlonistek, którzy na medal mistrzostw świata czekają od 2015 roku i zawodów w Kontiolahti. Biało-czerwoni w poprzednich edycjach czempionatu globu stawali na podium dwunastokrotnie, a największym sukcesem Polaków nadal pozostaje złoto Tomasza Sikory z 1995 roku.

Mistrzostwa świata w biathlonie mają długą historię. Pierwszy raz w historii biathloniści walczyli o medale w 1958 roku w austriackim Saalfelden am Steinernen Meer. Wówczas startowali tylko mężczyźni w biegu indywidualnym i sztafecie, a do zawodów zgłoszono zaledwie 37 zawodników. Mniej więcej tyle zawodników startowało w tych zawodach do 1974 roku. Biathlonistki włączyły się do rywalizacji w mistrzostwach świata w 1984 roku, ale nie startowały na igrzyskach olimpijskich aż do 1992 roku i miały własne mistrzostwa do 1988 roku.

Na pierwszy w historii polskich startów medal mistrzostw świata biało-czerwoni musieli czekać do 1965 roku i czempionatu globu w norweskim Elverum. Wówczas polska trójka: Stanisław Szczepaniak, Józef Rubiś i Józef Gąsienica Sobczak wywalczyli brązowe krążki w sztafecie 3×7,5 km. Rok później reprezentanci Polski ponownie stanęli na podium – tym razem w sztafecie 4×7,5 km – zdobywając tytuł wicemistrzów świata w Garmich-Partenkirchen. Do trójki szczęśliwców z Elverum dołączył Stanisław Łukaszczyk. W Niemczech srebro w biegu indywidualnym wywalczył także Gąsienica Sobczak, który przegrał jedynie z Norwegiem Jonem Istadem.

W 1967 roku biało-czerwoni biathloniści dołożyli kolejny krążek mistrzostw świata. Podczas zawodów, które odbyły się we Wschodnich Niemczech w miejscowości Altenberg, tytuł wicemistrza świata w biegu indywidualnym na dystansie 20 kilometrów zdobył Stanisław Szczepaniak. Polak przegrał jedynie z reprezentantem ZSRR Wiktorem Mamatowem. Cztery lata później w fińskim Hämeenlinna sztafeta naszych biathlonistów ponownie znalazła się w trójce najlepszych na świecie. Józef Różak, Andrzej Rapacz, Aleksander Klima i Józef Stopka przegrali jedynie z ówczesnymi potęgami, czyli ZSRR i Norwegią. W 1975 roku biało-czerwoni jeszcze raz stanęli na podium w sztafetach. W Anterselvie czwórka Szpunar, Rapacz, Zięba i Truchan po raz kolejny musiała zadowolić się brązowym medalem. To był ostatni krążek mistrzostw świata wywalczony przez polskie sztafety. W 1997 roku z miejsca w czołowej trójce mogli się jeszcze cieszyć Wiesław Ziemianin, Jan Ziemianin, Wojciech Kozub i Tomasz Sikora w biegu drużynowym.

Największy sukces w historii polskich startów na mistrzostwach świata w biathlonie przypada na 1995 roku. We włoskiej Anterselvie, w swoim debiucie podczas czempionatu globu, złoto wywalczył bowiem Tomasz Sikora. Polak w świetnym stylu triumfował w biegu indywidualnym z przewagą ponad trzydziestu sekund nad Norwegiem Tyldumem. Jego zwycięstwo było sporą niespodzianką. Sikora był co prawda wicemistrzem świata juniorów, ale nie był murowanym faworytem do tytułu mistrza świata. Po biegu Polak padł na śnieg i długo się nie podnosił. Po latach wspominał, że nie był przygotowany na to, co właśnie osiągnął. – To nawet nie było ze zmęczenia. Nie byłem przygotowany na to, co się stało, i nie wiedziałem, jak się zachować, co robić. Postanowiłem, że trochę poleżę, aby pozbierać myśli – opowiadał. Na kolejny indywidualny sukces podczas mistrzostw świata czekał do 2004 roku i zawodów w Oberhofie. Wtedy wywalczył srebro, także w biegu indywidualnym, przegrywając jedynie z legendą francuskiego biathlonu Raphaëlem Poirée.

W ostatnich latach jedynymi szansami medalowymi na mistrzostwach świata w biathlonie były występy Polek. Nasze zawodniczki w 1993 roku zdobyły brąz w biegu drużynowym, ale potem przez ponad dwadzieścia lat nie były w stanie uplasować się w czołowej trójce w zawodach tej rangi. Biało-czerwone w Pucharze Świata prezentowały co prawda wysoką formę, ale na najważniejszej imprezie sezonu zawsze brakowało odrobiny szczęścia. Przełomem był 2013 rok i mistrzostwa w czeskim Nowym Meście. Po wielu latach startów, kilku porażkach i straconych szansach na medal, swoją okazję wykorzystała Krystyna Guzik. Polka rozpoczęła zawody od wysokiego – siódmego – miejsca w sprincie, co dało jej dobrą pozycję wyjściową przed biegiem pościgowym. Reprezentantka klubu AZS-AWF Katowice w biegu na dochodzenie, który odbył się 10 lutego, startowała 35 sekund za Ukrainką Ołeną Pidruszną, ale dobra postawa na strzelnicy pomogła jej przesunąć się w okolice podium. Guzik (wówczas Pałka) miała nawet szanse na złoto, ale spudłowała na ostatnim strzelaniu i przegrała jedynie z Torą Berger. Był to pierwszy w historii indywidualny medal polskiej biathlonistki na mistrzostwach świata.

Na kolejny krążek biało-czerwone nie musiały długo czekać. Dokładnie tydzień później brązowy medal w biegu masowym wywalczyła Monika Hojnisz, która swój potencjał zaprezentowała w 2012 roku podczas mistrzostw świata juniorów w fińskim Kontiolahti. Polka w Nowym Meście nie prezentowała jednak wysokiej formy i trudno było się spodziewać, że w jednej z najtrudniejszych konkurencji uda jej się stanąć na podium. Rzeczywistość okazała się jednak inna i zaledwie 21-letnia Hojnisz mogła świętować brązowy medal, przegrywając jedynie z Darią Domraczewą i Torą Berger.

Sezon 2014/2015 przyniósł Polkom kolejne i – jak na razie – ostatnie medale mistrzostw świata. W fińskim Kontiolahti świetną formą imponowała Weronika Nowakowska, która już w rozpoczynającym rywalizację indywidualną sprincie wywalczyła srebrny medal. Biathlonistka urodzona w Kłodzku przegrała tylko z Marie Dorin Habert, która z Finlandii wyjechała z czterema krążkami (w tym dwoma złotymi). Nowakowska straciła do Francuzki niespełna dziesięć sekund. Nowakowska dobrą pozycję wyjściową wykorzystała w odbywającym się dzień później biegu pościgowym, który także zakończył się zwycięstwem Dorin Habert. Polkę zdołała jeszcze wyprzedzić Laura Dahlmeier. Przez moment przed naszą biathlonistką biegła także Jekaterina Szumiłowa. Rosjanka na ostatnią rundę biegową wyruszyła z przewagą 5 sekund nad Polką, ale miała dużego pecha. Ze względu na problemy z nartami zanotowała upadek, przez co straciła wiele cennych sekund, a także szansę na zdobycie medalu. – Kiedy po ostatnim strzelaniu opuszczałam strzelnicę, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym walczyć o trzecie miejsce lub zadowolić się czwartym. Po dwóch sekundach stwierdziłam, że walczę i próbowałam jak najszybciej dogonić Jekaterinę Szumiłową. Złapałam ją na pierwszym mostku, widziałam, że coś było nie tak z jej nartami – mówiła Nowakowska po sukcesie.

Biało-czerwoni na medal mistrzostw świata czekają zatem od 2015 roku. Czy w szwedzkim Oestersund ta seria dobiegnie końca? Odpowiedź poznamy w ciągu kilkunastu najbliższych dni.

Źródło: informacja własna / sport.pl / wikipedia / Youtube

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: