Monika Hojnisz-Staręga znów blisko podium. “Szkoda ostatniego strzału w stójce”

fot. Mateusz Król

fot. Mateusz Król

Monika Hojnisz-Staręga pokazała w Novym Meście, że miejsca w ścisłej czołówce podczas mistrzostw świata w Anterselvie nie były dziełem przypadków. W Czechach zajęła dziewiąte miejsce w sprincie i szóste w biegu masowym. W tej ostatniej rywalizacji do końca liczyła się w walce o podium. Zabrakło jednego celne strzału. – Mimo doświadczenia wciąż zdarza mi się dać ponieść emocjom na strzelnicy – przyznała w rozmowie z naszym portalem po niedzielnej rywalizacji Hojnisz-Staręga. 

Mateusz Król: Pani Moniko, mówiło się dotychczas, że pani specjalność to biegi indywidualne, a w tym sezonie masówki stały się lepszą stroną…

Monika Hojnisz-Staręga: Na pewno kiedyś było tak, że sprinty nie były dla mnie najlepsze, bo za krótki dystans. Coraz częściej okazuje się jednak, że i w tej konkurencji mogę walczyć. Biegi masowe rządzą się swoimi zasadami. Tak naprawdę ważne jest tutaj strzelanie, ale też zupełnie inaczej się biegnie. Tu jest takie spotkanie twarzą w twarz z innymi zawodniczkami. Trzeba też w tym biegu dobrze grać taktycznie. Wydaje mi się, że dzisiaj fajnie to wypracowałam. Nieciekawe były za to warunki na strzelnic, bo wiało z jednej do drugiej strony. To nie jest najłatwiejsze. Zupełnie inaczej jest, jak wieje cały czas z jednej strony. Musiałam reagować. Szkoda mi tylko tego ostatniego strzału w stójce. Wszystkie w tej pozycji mieściły mi się w średnicy odpowiedniej dla strzelania w postawie leżącej [średnica kółka w postawie leżąc jest mniejsza niż w stójce]. Niepotrzebny był ten błąd. Widziałam, że te przede mną się mylą, te za mną już kończą i czułam presję. Mimo doświadczenia wciąż zdarza mi się dać ponieść emocjom na strzelnicy.

Wspomniała pani o warunkach na strzelnicy. Tu w ogóle często wiatr lubi sobie odegrać. Cały wasz pobyt odgrywał chyba sporą rolę.

Rzeczywiście, odkąd tu jesteśmy, to wieje dość mocno. W trakcie sprintów wiatr osiągał w porywach prędkość nawet 40 km/h. Tak naprawdę w strzelaniu wiatr 8 km/h już ma znaczenie, a co dopiero takie podmuchy. Takie zawody zawsze nazywam loteryjnymi. W trakcie sprintu trafiłam na taki okres, kiedy była lepsza aura. Niestety, nie wykorzystałam tego do końca. Znalazłam się jednak w najlepszej dziesiątce. Gdyby mi ktoś przed tamtym startem powiedział, że z dwoma karnymi rundami będę dziewiąta, to poklepałabym go po głowie.

To o sztafetę zapytam teraz. Też sporo było pudeł ogólnie na strzelnicy, ale miejsce ósme w nie najmocniejszym składzie musi cieszyć.

Tak. Pokazałyśmy, że nawet w nie najmocniejszym składzie możemy zająć ósme miejsce i to jeszcze z jedną rundą karną. Oczywiście, to zależy też od postawy rywalek na strzelnicy i jakie są warunki. To nie zmienia jednak faktu, że jak ogląda ktoś wyniki, to nikt się nie zastanawia, jaka była pogoda. Na pewno każda z nas zrobiła kawał dobrej roboty na swojej zmianie i stąd ten dobry wynik.

Udało się odpocząć po mistrzostwach świata?

Nie byłam na mistrzostwach Europy i to było zaplanowano od początku. Miałam możliwość pojechania, ale nie byłam tam. Ten czas spędziłam w domu odpoczywając przede wszystkim. Przygotowywałam się i nastawiałam też na następne trzy Puchary Świata.

Widziałem, że po dzisiejszym starcie trener Greis podszedł i coś przekazywał. To była szybka analiza biegu?

Trener zawsze lubi po zawodach podejść i porozmawiać na gorąco, czy jest zadowolony z naszego biegu, jak pracujemy i jak reagujemy na trasie. Dyskutujemy też o tym, gdzie były kary, co powinniśmy zrobić inaczej. Robi zatem taki feedback po zawodach i jest to normalnością.

Wy chyba zbudowaliście taką bazę tej zimy pod kolejne sezony, bo mówiło się o tym, że sukcesy mogą przyjść właśnie w następnych latach.

Zobaczymy, co będzie w kolejnych latach. Na razie trzeba skończyć ten sezon. Wydaje mi się jednak, że ta baza faktycznie się buduje. Pokazaliśmy też na minionych mistrzostwach świata w Anterselvie, że do tych medali jest całkiem blisko.

Czuć już zmęczenie sezonem?

Wyjątkowo nie. Myślałam, że po mistrzostwach wszystko ze mnie zejdzie i będzie brakowało mi motywacji, bo te najważniejsze zawody już za nami. Okazało się inaczej. Myślę, że wpływ mają na to wyniki. Jakbym pojechała teraz gdzieś i zajmowała miejsca z tyłu stawki, to czułabym się zmęczona i przybita. Przede mną jeszcze dwa Puchary Świata i na pewno mam motywację, aby walczyć. Trzeba zdobywać punkty, bo trochę ich traciłam na początku sezony wypadając z niektórych biegów przez pecha.

%d bloggers like this: