Monika Hojnisz-Staręga o współpracy z Michaelem Greisem [rozmowa]

Najlepsza obecnie polska biathlonistka na arenie międzynarodowej, potwierdziła wysoką formę na krajowym podwórku. Monika Hojnisz-Staręga dwukrotnie sięgnęła po złoty medal mistrzostw Polski na nartorolkach w Czarnym Borze. Nam udało się porozmawiać z nią po sobotnich zmaganiach w sprincie. 

Mateusz Król: Gratulacje. Jak oceni pani swój występ? Złoty medal jest, ale czy wszystko poszło idealnie?

Monika Hojnisz: Nie mogę być dzisiaj zadowolona z mojej “stójki”. Trochę za dużo pudeł (trzy – przyp. red.). Wystarczyło to na dzisiaj, ale normalnie w Pucharze Świata na nic by to nie wystarczyło. W ostatnim czasie stójka sprawia mi trochę kłopotów, więc nad nią bardzo mocno pracuję, ale jak widać dzisiaj, nie jest z tym najlepiej. A takie zawody właśnie to weryfikują, także jeszcze trochę pracy mnie czeka.

Krótko mówiąc, to nie była jeszcze Monika Hojnisz-Staręga w wydaniu zimowym?

No chciałabym, żeby było zdecydowanie lepiej zimą. Jeszcze chwilę jest do do tego sezonu, aczkolwiek mija ten czas szybko.

Jak przygotowania do sezonu pod okiem nowego szkoleniowca? Trzeba przyznać,  że to poważna postać w historii biathlonu.

Na pewno jest respekt, ale jest też wiara w to co robimy. Bo, tak jak tutaj pan wspomniał, nie jest to byle kto. Jest to trener z doświadczeniem i z wynikami i też ważne jest to że on potrafi się wczuć w to co czuje zawodnik i przenieść to na trening i na swoje planowanie treningu. To jest bardzo istotne. Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy, z podejścia trenera. Co z tego będzie, zobaczymy zimą.

Jak było podczas zawodów w Annecy? To spore wyróżnienie dla pani, ale też i nowości w okresie przygotowawczy.

Zarówno Francja, jak i Wiesbaden, to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Do Annecy jechałam spokojniejsza, bo to były już drugie zawody tego typu, w których brałam udział. Trochę zdenerwowana jechałam do Wiesbaden, bo wcześniej nie byłam na takich zawodach. Jechałam tam prawie sama, więc to był podwójny stres. Dzisiaj już wiem, że nie było powodów do zdenerwowania. Takie zawody pomagają, motywują, budują i na pewno uczą.

To jakie teraz plany do startu sezonu zimowego?

Kolejne obozy przygotowawcze oczywiście. Czeka mnie przede wszystkim praca nad tymi elementami, które muszę poprawić, a więc między innymi nad “stójką”.

Z Czarnego Boru dla Sportsinwinter.pl,
Mateusz Król

Mateusz Król
Obserwuj

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.