Młody polski talent pozytywnie o zmianie trenera

fot. PZN

fot. PZN

W połowie maja przygotowania do nowego sezonu rozpoczęła kadra młodzieżowa. Z dotychczasowej pracy zadowolony jest 17-letni Adam Niżnik. Podopieczny Zbigniewa Klimowskiego cieszy się, że wreszcie mógł powrócić do normalnych treningów. – Strasznie tęskniłem za skocznią podczas pandemii – przyznał.

W ubiegłym miesiącu w Szczyrku przygotowania do zimy 2020/2021 rozpoczęła najmłodsza grupa narodowa w skokach. Kadra młodzieżowa od tego sezonu trenuje pod okiem Zbigniewa Klimowskiego. Zadowolony z treningów z tym szkoleniowcem jest Adam Niżnik. 17-letni zawodnik czuje, że dotychczasowe przygotowania przebiegły pomyślnie. – Współpraca z nowym trenerem bardzo mi się podoba. Nie zaszły duże zmiany w naszym systemie treningowym, ale jednak małe musiały zajść, ponieważ jest to normalne, że każdy trener inaczej na wszystko patrzy. Cieszę się z tej współpracy – powiedział dla Polskiego Związku Narciarskiego Niżnik. – Na treningach skupiamy się maksymalnie na dwóch rzeczach do poprawy. Głównie nad tymi, z którymi mamy największy problem zarówno na skoczni jak i na sali. Jeśli uda nam się to już zrealizować, wtedy przechodzimy do pracy nad kolejnymi elementami – dodał.

Młody polski skoczek nie ukrywa, iż nie mógł się doczekać powrotu do normalnych treningów. – Strasznie tęskniłem za skocznią podczas pandemii. Na szczęście w miarę szybko udało nam się wejść na skocznię i teraz skaczemy już regularnie. Moje skoki oceniam jako dobre. Niektóre skoki wychodzą mi bardzo dobre, ale zdarzają się również te słabsze próby. Cieszę się jednak, że moja dyspozycja nie jest idealna, ponieważ wolę dopracować sobie ją na okres startowy, a nie żeby teraz skakać bez błędów a potem z błędami. Ważne jest, aby w okresie przygotowawczym jak najwięcej poprawić, a dzięki temu w sezonie móc cieszyć się dobrymi wynikami. Aktualnie skupiam się głównie nad pozycją dojazdową i lotem, bo w tych elementach mam najwięcej rezerwy – przyznał Adam.

Podopieczni trenera Klimowskiego rozpoczęli obóz od prób na obiekcie o rozmiarze 77 m. Potem przygotowania przeniosły się na większą skocznię. – Pierwsze zgrupowanie zaczęliśmy najpierw treningami na skoczni HS-77, a następnie weszliśmy na większą skocznię. Oczywiście lubię skakać na Skalitem, ponieważ ten kompleks jest super. Podoba mi się zarówno duża jak i średnia skocznia, ale jeśli miałbym do wyboru iść na większą, np. na Wielką Krokiew albo na Skocznię im. Adama Małysza w Wiśle, to chyba wybrałbym właśnie je, ponieważ lubię sobie polatać. Oczywiście biorąc pod uwagę to, w jakiej byłbym dyspozycji, ponieważ przy słabszej formie wolałbym potrenować na mniejszej skoczni i wyeliminować błędy, a nie męczyć się na dużej – rzekł Adam Niżnik.

Źródło: PZN

%d bloggers like this: