Mistrz świata, jak to pięknie brzmi. Dawid Kubacki i jego droga do złotej śnieżynki

Pamiętamy Dawida Kubackiego z czasów, gdy mówiło się o nim, że za wysoko lata, że jego odbicie jest silne, ale sprawia, że koncentruje się tylko na pierwszej fazie lotu. Pamiętamy też “króla lata”, medalistę tylko z drużynówek i gościa szukającego przez 10 lat zwycięstwa w Pucharze Świata. A dziś mamy przed sobą po prostu mistrza świata. A to pięknie brzmi. 

Śnieżynka na szyi

23 lutego. Rozmawiamy w pełnym słońcu z Dawidem Kubackim, zwycięzcą jednych zawodów Pucharu Świata w karierze, w strefie mieszanej dla dziennikarzy piszących obok zeskoku skoczni Bergisel po nieudanym dla niego konkursie. 12. miejsce, rozgoryczenie, hymn Niemiec w tle. Na odchodne rzucone „Walczymy dalej”, chociaż słyszeliśmy to już wiele razy i zawsze brzmi tak samo.

Równo tydzień później stoimy grupką dziennikarzy za sceną ceremonii medalowej mistrzostw świata. Marzniemy, w tle znów gra „Das Deutschlandlied”, a para z naszych ust sięga już wysoko powyżej czapki naszego rozmówcy. Mistrza świata, ze złotą śnieżynką na szyi – Dawida Kubackiego. Hymn Niemiec jest dla drużyn mieszanych, wcześniej wybrzmiał wyciskający łzy „Mazurek Dąbrowskiego”.

Lotnik

Dawid Kubacki jest lotnikiem. Nie tylko w kontekście samych skoków, czy latania na mamutach. Jak mówił w wywiadzie dla Piotrka Majchrzaka na kanale JumperTV na YouTubie, jego pasja do modelarstwa i fascynacja lataniem, zaczęła się w tym samym momencie, co ta dotycząca skakania. – To było typowe zajęcie dziecka – wspominał w rozmowie 4 lata temu polski zawodnik. – Składaliśmy modele z kolegą, potrafiliśmy to robić nawet z kartonów. Dziś to przerodziło się w pasję, coś, co mnie zajmuje obok skoków. Biorę udział w zawodach, a gdy mam wenę, bo do tego bardzo jej potrzeba, zamykam się w piwnicy i sklejam. Ale to też nie wygląda w ten sposób, że robię tak codziennie. To jednak coś, co teraz jako dorosły człowiek nazywam swoim hobby, pasją.

W zeszłym roku Kubacki przeszedł też kurs latania szybowcem, co stało się szybko jego wielką miłością – w wywiadzie dla TVP Sport opowiadał, że kocha, gdy zostaje w powietrzu sam z pięknymi widokami. W ciszy, bo w szybowcach nie słychać odgłosów silnika. – Dawid zawsze był lotnikiem – mówił dziennikarzom w sobotę Adam Małysz. – Lata dronami, helikopterami, szybowcem. To mu pozwala się wyciszyć, a z drugiej strony cały czas jest w powietrzu, myśli o nim.

W youtube’owej rozmowie na JumperTV Dawid zdradził także, jak zainteresował się skokami. Pamięta pierwszy skok, który zobaczył w telewizji – zakodował, że była to próba Kazuyoshiego Funakiego. Po latach będzie porównywany, głównie przez mocne odbicie do innego Japończyka. W stylu skakania przypomina mi Masahiko Haradę – przyznał Adam Małysz. Zagadnięty o jego wiedzę na temat innych skoczków – Kubacki jeszcze nie tak dawno nie znał nawet części zawodników, z którymi startował – stwierdził, że to się zmieniło. – Kiedyś tak faktycznie było, ale teraz już wie – zapewniał. Ujęlibyśmy to inaczej. Teraz to oni już na pewno wiedzą, kim jest Dawid.

Predazzo

Kluczem w karierze Dawida Kubackiego jest cierpliwość. Może podobna do tej przy składaniu modeli. Zaliczył debiut w Pucharze Świata w 2009 roku. Na pierwsze punkty czekał 1415 dni, na podium 3270. Ponad 4 i 8 lat. Na pierwsze mistrzostwa świata pojechał, mając niespełna 23 lata. I od razu wrócił z nich z medalem, choć apetyty swoją postawą rozbudził na więcej niż jeden krążek, zdobyty z kolegami w drużynie. Wszystkich w związku z nim interesowała zwłaszcza normalna skocznia, gdy w seriach próbnych przed konkursami był nawet w najlepszej “3”. – Na treningach skakałem swobodnie, spokojnie, ale na zawodach pojawiła się presja, wiedziałem, że walczę już o “coś” i przez to wyobrażenie nałożyłem na siebie chyba za duży ciężar. Przegrałem przez stres – stwierdził Kubacki w rozmowie na JumperTV. Na K-90 w Val Di Fiemme skończył 31.

Medal dał wielką radość, ale niedosyt mógł pozostawać. Normalna skocznia i ogół indywidualnych startów, które nie wychodziły Dawidowi w stylu, którego oczekiwał, ciągnęły się za nim. Przyszło Soczi z medalami Kamila, ale małą porażką drużyny, Falun, w którym nie był w składzie po raz kolejny brązowej drużyny. To zmieniło się w Lahti, gdzie został mistrzem świata w składzie ze Stochem, Żyłą i Kotem, a także w Pjongczangu, gdzie znów zgarnął brąz. Osiągnięć zatem nie brakowało, ale wciąż były to sytuacje, w których obok siebie miał kolegów. Oczywiście, to piękne wspomnienia i momenty, ale sportowiec zawsze chciałby osiągnąć coś indywidualnie – stanąć na podium, wyskoczyć w górę i uświadomić sobie, czego dokonał. Dlatego sukces w Seefeld jest tak ważny.

Przyszedł w pięknym momencie, najlepszym indywidualnie sezonie Dawida. Przecież 6 razy był na podium, zajmuje obecnie 5 miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ, a do tego dołożył jedno zwycięstwo. Właśnie w tym wydawałoby się pechowym dla niego Predazzo. Wtedy tak, jak dokładnie 47 dni później, stał na podium z Kamilem Stochem i Stefanem Kraftem. W Seefeld piękniejsza była jednak kolejność.

Dwa słowa

– Fajnie, że w naszej kadrze nie zawsze musi być one-man show – mówił szczęśliwy Dawid po ceremonii medalowej. Powoli schodziły z niego emocje, na szyi miał wstęgę, która trzyma złotą śnieżynkę z logiem FIS-u – jedno z najważniejszych wyróżnień w jego karierze. Pewnie nigdy nie zazdrościł innym, ale dziś mógł się uśmiechnąć wyjątkowo szeroko. Niby tak jak zawsze, bo Dawid rzadko się smuci przy rozmowach z dziennikarzami, a z drugiej strony tak, jak nigdy. Bo zbyt rzadko w karierze mógł czuć się, jak zwycięzca.

– Ja się ogólnie nie umiem cieszyć, choć dużo emocji dzisiaj trzymałem w sobie. Łezka w oku się zakręciła, ale nie wyleciała – śmiał się nowy, wzruszony mistrz świata. Jego reakcja została skomentowana nawet w norweskim studiu NRK, chociaż akurat eksperci tej nacji po zawodach do powiedzenia powinni mieć najmniej, bądź najwięcej, ale tylko w kierunku swoich zawodników. A radość Dawida była przede wszystkim naturalna. Podobna do tego, jak zareagowała na wszystko jego narzeczona, która od razu wylądowała w ramionach Ewy Bilan-Stoch. – Nie udzielę wam wywiadu, bo wiecie, jakie dwa słowa bym wam powiedziała – żartowała po wszystkim. Chodziło jej pewnie o te nienadające się do zacytowania, ale my znamy lepsze, których można od piątku aż nadużywać. Mistrz świata. To tak pięknie brzmi.

Z Seefeld dla Sportsinwinter.pl, Jakub Balcerski

Źródło: Jumper TV na YouTube/TVP Sport

Mistrzostwa Świata w Seefeld: Program, wyniki, listy startowe
Program zawodów wg dyscyplin: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Składy ekip: biegi narciarskie | kombinacja norweska | skoki narciarskie
Wywiad z Apoloniuszem Tajnerem przed mistrzostwami świata
Wszystkie nasze teksty, relacje, wywiady, wyniki i wypowiedzi znajdziecie TUTAJ.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.