Michał Nowaczyk ma dość przegranych o włos. “Chcę wygrywać wyścigi” [wywiad]

fot. PZN

Już bardzo dużo czasu minęło od zakończenia olimpijskiego sezonu w snowboardzie alpejskim. Michał Nowaczyk minioną zimę może zaliczyć do udanych. Reprezentant Polski wraz z innymi kadrowiczami przygotowuje się już do nowego sezonu.

fot. PZN

 

Czy po zakończeniu intensywnego sezonu był czas na odpoczynek? Co robią snowboardziści po zakończonym sezonie?

Oczywiście był czas na odpoczynek, ale chciałem tę wolną chwilę poświęcić rodzinie. Mieliśmy około miesiąca czasu wolnego, takiego bez treningów. Spędziłem go z rodziną, a także podczas lekkich aktywności – rower czy spacer.

W jaki sposób utrzymujecie formę w czasie letniej przerwy? Kiedy zaczynają się przygotowania do kolejnego sezonu?

Sezon przygotowawczy rozpoczęliśmy tydzień temu badaniami wydolnościowymi, które mówią, na jakim jesteśmy poziomie. Będą one powtórzone około września i mam nadzieję, że będziemy mieli widoczny progres. Takie testy dużą nam dają. Następnie było zgrupowanie w COS-ie w Zakopanem. Także pełną parą ruszamy z przygotowaniami do nowego sezonu.

W poprzednim sezonie oczywiście najważniejsze były igrzyska olimpijskie. Jak pan oceni swój start, gdyż do ćwierćfinału zabrakło niewiele?

Dla mnie ten start był bardzo ważny. Cztery lata temu byłem blisko kwalifikacji i teraz bardzo mi zależało. Poziom sportowy też się podniósł. Pojechałem zdobyć medal, ale się nie udało. Zabrakło 0,09 setnych do ćwierćfinału w rywalizacji z Alexandrem Payerem. W finałowej „16” każdy mógł wygrać na igrzyskach. W debiucie zająłem 9. miejsce i jestem zadowolony z tego.

W sezonie 2021/22 nieraz zdołał pan awansować do czołowej „16”, czyli fazy pucharowej. Jak ważna dla pana jest stabilizacja formy, aby jak najdłużej zostać na najwyższym poziomie?

Ten sezon dla kibica mógł się wydawać gorszym, ale z mojej perspektywy był stabilny. Po swoim podium dwa lata temu mówiłem, że chcę ustabilizować jazdę. Myślę, że wykonałem ten plan i cieszę się z tego. Co prawda, nie było podium, ale było dużo walki w fazie pucharowej i jestem zadowolony z tego sezonu.

W światowej czołówce w naszej kadrze jesteście razem z Oskarem Kwiatkowskim. Czy obecność dwóch zawodników jest dla pana motywująca?

Bardzo się cieszę, że z Oskarem reprezentujemy podobny poziom startowy. Razem walczymy na treningach, ale także na zawodach. Możemy sobie pomagać i dobrze, że snowboard się tak rozwija. Jest nas coraz więcej na światowym poziomie i w kolejnych latach powinno być jeszcze lepiej. Jak zaczynałem, tak nie było.

Co sądzi pan o poziomie konkurencji snowboardu alpejskiego na świecie? Jak bardzo jest on wyrównany? Jak bardzo wzrósł on w ostatnim czasie?

System rozgrywania zawodów jest trudny dla potencjalnego lidera Pucharu Świata. Nie ma teraz snowboardzistów, którzy cały czas wygrywają. Jest wielu zawodników na podobnym poziomie. Trzeba od kwalifikacji do finału oddać sześć dobrych biegów. Wygrywający zmieniają się co chwilę. Konkurencja jest wysoka i każdy z finałowej „16” może wygrać zawody.

Jakie są pana plany i cele na kolejne lata kariery?

Przyszły sezon jest równie ważny jak poprzedni. Oprócz Pucharu Świata mamy mistrzostwa świata w Gruzji. Liczę, że w końcu uda nam się zdobyć medal. Rok temu było szóste i ósme miejsce. Mistrzostwa będą głównym celem. Poza tym, chciałbym jeździć równo i dostawać się do finałów. Nie chcę już przegrywać niewielkimi różnicami i teraz chcę te wyścigi wygrywać. Po to trenujemy, że być szybkim o te kilka setnych. Teraz mam dużo więcej motywacji w letnich przygotowaniach i kto wie, może zrobimy coś wielkiego.

Dziękuję za wywiad.

Dziękuję.